hello stranger
Jakiekolwiek problemy prosimy zgłaszać do adminów lub w tym temacie. W razie kłopotów z wyglądem strony pomoże twardy reset: ctrl + f5 lub option + command + r
aurelie
diosmio
vincent
dAuvergne
robert
myre
laura
audrey


cosmo fletcher



job
l'epoux infernal

feelings
głód, pragnienie, krzyki

and more
taniec, taniec, taniec!

cosmo fletcher
18 lat
172 cm
mieszka w Fremont

2020-08-25, 12:32


about me

imie i nazwisko

cosmo theodore fletcher

pseudonim

synek (tak ojciec mówi)

data i miejsce urodzenia

12.12.2002 // grotto, wa

dzielnica mieszkalna

south park, seattle

stan cywilny

kawaler

orientacja

homoseksualny (?)

zajęcie

-

miejsce pracy

-

wyznanie

ateizm

przyjezdny

w seattle od roku

my story
Wiedza, nowe szlachectwo! Postęp. Świat idzie naprzód! Dlaczego nie miałby się obracać?

Żeby trafić ze Seattle do domu, trzeba wyjechać z miasta i skierować się drogą numer czterysta pięć na północ, za Bothell zjechać na pięćset dwudziestkę dwójkę, biegnącą na północny-wschód, a na koniec w Monroe odbić w prawo na Stevens Pass Highway. Nieco ponad trzydzieści mil i ostry skręt w lewo - jest. Krzywa, drewniana tabliczka, wielkie litery układające się w nazwę miejscowości.
Dzieciństwo to schody biegnące z parteru na piętro. Skrzypiące i drewniane - naprawdę drewniane - w których brakuje kilku stopni, więc trzeba robić czasem duży krok i pamiętać o tym, kiedy w nocy schodzi się na dół po szklankę wody. Dom jest podzielony na dwie części poziomą linią podłogi na piętrze, tak więc na górze się śpi, a na dole się je i bawi, i mama pracuje. Góra to trochę ciasne poddasze z dużymi skosami i tata musi pochylać mocno głowę, kiedy wstaje z łóżka. Prawa strona to strona rodziców, a po lewej śpimy my. Mamy takie łóżka z wysuwanymi spod materacy szufladami, żeby chować w nich swoje skarby. Cosmo trzyma tam zawsze nudne książki i jakieś parę komiksów, których nie pozwala nikomu dotykać.
Ojciec często narzeka (mama mówi, że to jego ulubione zajęcie), od zawsze tak jest przecież i ojciec zawsze ma bojowe zadanie do przydzielenia, i życiową poradę schowaną pod wąsem, i małpkę w kieszeni. Ojciec ma też traktor i traktor jest bardzo ważny dla całej rodziny, traktor to cenna pamiątka, traktor trzeba szanować. Traktor i pole też, bo do czegoś ten traktor służyć musi. Mama za to szyje, dużo szyje i całe Grotto zaopatruje się u niej w swetry na zimę, i oddaje jej spodnie do zacerowania albo przedłużenia nogawek. Cosmo lubi siedzieć z nią i patrzeć jak pracuje, ale ja myślę, że to całkiem nudne. Przy naszym domu stoi też stodoła i kurnik, a po podwórzu, przy dróżce prowadzącej do drzwi, zawsze kręci się Pies - nasz pies, choć przecież nigdy nie dostał imienia.
Żeby dojść do szkoły trzeba iść przez godzinę poboczem wzdłuż Stevens Pass Highway, do Skykomish. Nie pamiętam, żeby kiedykolwiek odprowadzali nas rodzice, za to czasem załapujemy się na podwózkę przez któregoś z sąsiadów. Prawdę mówiąc, chyba mamy całkiem luźno, bo nikt nas nigdy nie goni za stopnie, a policzki wymierza się raczej za pyskowanie niż za wagary. Mi to pasuje, ale Cosmo chyba nie. Wiecie - siedzi ciągle w tych książkach, co strasznie nie podoba się tacie. Cosmo mówi czasem, że on chce nas tu uwiązać. Ja myślę, że po prostu boi się chyba, że jego kolejny syn zrobi tak jak Devon, wyjedzie do miasta i nas porzuci, a to wszystko w imię dążenia do jakichś niemożliwych celów, wyssanych całkowicie z palca, kiedy tutaj, na wsi, jest przecież tyle do roboty.
Z tym, że Cosmo nigdy nie lubił pracować - tak uważa tata i to powtarza mu ciągle podczas tej ich wielkiej kłótni, którą ja podsłuchuję dlatego, że nie mam wyjścia, a nie dlatego, że chcę. Stoją w sieni i krzyczą bardzo, obaj. Ja wiem, o co chodzi - Cosmo się dostał. Do tego programu się dostał, dla zdolnych dzieciaków z publicznych szkół. Wiem, że mama podpisała mu potajemnie podanie, bo chyba nie wierzyła w to, że faktycznie może mu się udać. A jednak dostał się, więc teraz jest afera, bo ojcu strasznie się to nie podoba, ale Cosmo jest uparty i ma po swojej stronie mamę, i Devona, który zadzwoni dzień później specjalnie po to, żeby obiecać, że się zajmie nim. Tam, w Seattle. To tylko rok, tak? Ostatni rok nauki i dzięki temu może dostać się na dobre studia, o których ojciec nawet nie chciał słyszeć.
Studia. Bo ten rok za szybko minął jakoś i Cosmo w tym mundurku dla uczniaków prywatnej szkoły tak żenująco wyglądał, i zaczął bajdurzyć jakieś lewackie bzdury o wyzwoleniu klasy robotniczej, ale teraz przyjeżdża znowu i mówi, że zostaje tam. Tam - w Seattle znaczy i że chce iść na te cholerne studia, i mama płacze, że nie mają pieniędzy, i tata krzyczy, że porzuca nas wszystkich, że jest niewdzięczny i rozwydrzony. Ale on mówi, że zrobi to i tak, i że przyjechał po resztę rzeczy, że znalazł pracę, że zarobi, że odłoży, że będzie studiował literaturę, że jeszcze go ojciec będzie przepraszał, ale ojciec nie przeprasza przecież.
Nigdy.

To wizja liczb. Zdążamy do Ducha. Bez wątpienia, jest proroctwem, to co mówię. Rozumiem i nie mogąc wypowiedzieć się bez pogańskich słów, wolę zamilczeć.
my flaws
Hej Cosmo,
Od tygodnia nie ma prądu - dlatego nie dzwoniłam. Ojciec gadał, że zerwało przewody elektryczne za Skykomish i że pewnie zakwitniemy prędzej niż te kurwy z zarządu się wezmą za naprawę tego syfu. Jakby - wcale nie jest źle, tak serio, przynajmniej telewizor tak strasznie nie buczy z dołu cały czas. Z minusów: nie mogłam zadzwonić właśnie, jesteśmy zupełnie odcięci, a matka wisi mi nad głową i męczy, że mam się dowiedzieć, co z Tobą, bo nie przesłałeś nam hajsu w tym miesiącu, a Devon przesłał, więc dlaczego Ty nie?
Ojciec marudzi, że się odcinasz od nas, że gorszy niż Devon jesteś, że nie tak Cię wychował i że wrócisz z płaczem do domu. Piszę Ci to, żeby cię ostrzec, oczywiście - jak masz wracać z płaczem, to lepiej nie, to lepiej zagadaj do jakichś swoich miastowych znajomych, bo on Ci tutaj nie da żyć. No ale mama każe przekazać, że tęskni i to chyba prawda, bo przecież jesteś jej synalkiem ukochanym, ciągle coś gada o Tobie. Wczoraj upiła się trochę i powiedziała, że jest dumna z Ciebie, że sobie radzisz tak dobrze, że taki samodzielny jesteś. A propos picia - ojciec znowu pije, ale to nic. Ostatnio zdemolował sąsiadowi ciągnik i ten teraz chce się wojować o odszkodowanie, ale mama ma nadzieje, że jakoś go udobrucha.
Wiesz, że Tatiana ma nowe jagniątko? Strasznie się pochorowała po porodzie, ale weterynarz mówi, że dojdzie do siebie, tylko potrzebuje witamin, więc się nie martw. Jak wróci prąd i będę mogła podładować telefon, to przyślę Ci zdjęcie. Swoją drogą - starzy dalej nie skapnęli się, że mam telefon, chyba dobrze go ukrywam. To najlepszy prezent, najlepszym bratem jesteś! Ale jak tak dalej będziesz wydawał od razu to, co zarobisz, to nigdy nie odłożysz na te studia, a ja chce się chwalić już Tobą.
W Skykomish teraz każdy przewraca oczami na wspomnienie Ciebie - są źli chyba, że nie zdałeś tutaj egzaminów, wiesz jak podbiłoby im to wyniki? Jednocześnie mam wrażenie, że każdy jest taki pełen zawiści! Ostatnio Smithersowa powiedziała, że spotkała Cię w Seattle i zupełnie nie kontaktowałeś, że chudy się zrobiłeś i brzydki. Myślałam, że jej strzelę przez ten pusty łeb, naprawdę! Ja Cię oczywiście zaraz obroniłam przed tą raszplą starą, bo wiesz, że ja zawsze za Tobą murem, nawet jeśli zazwyczaj nie potrzebowałeś mojej pomocy. Mam nadzieję, że nie dajesz w tym Seattle sobą pomiatać!
Matko, prąd wrócił akurat, kiedy ja już napisałam tyle! No nic, to będę kończyć, ale ten list to i tak Ci wyślę, co? Śmiesznie będzie, chciałabym zobaczyć Twoją minę, jak go będziesz wyciągał ze skrzynki.
Całusy,
Twoja Beth

Po galijskich przodkach mam jasnoniebieskie oczy, ciasny umysł i niezręczność w walce. Zauważyłem, że noszę się równie barbarzyńsko jak oni. Tyle że nie smaruję włosów masłem.
Galowie byli w swoich czasach najbardziej nieudolnymi oprawcami zwierząt i wypalaczami łąk.
Dziedziczę po nich: bałwochwalstwo i upodobanie do świętokradztwa; ach, i cała swoją występną naturę, złość, lubieżność- to wspaniałe, lubieżność- a zwłaszcza kłamliwość i lenistwo.
Czuję wstręt do wszelkich zajęć. Właściciele i wyrobnicy, wszystko to niecne gbury. Ręka z piórem i ręka u pługa, jedna warta drugiej.- Ależ to stulecie rąk!- Nigdy nie będzie wśród nich mojej ręki. Służba prowadzi zresztą za daleko. Uczciwość żebraków przygnębia mnie. Przestępcy odstręczają jak kastraci: co do mnie jestem nietknięty i wszystko mi jedno.
and more

imię/ nick z edenu

kaja

kontakt

pw / discord

narracja

przeszły, trzecia

zgoda na ingerencję MG

tak

cosmo fletcher

valter torsleff

Mów mi:ileiak#2395
MULTI:daj mi spokój
 



job
straszę ludzi w Seattle

feelings
za pieniądze

and more
ktoś coś?

Dreamy Seattle
100 lat
210 cm
mieszka w Chinatown

2020-08-25, 13:24


akceptacja!
Serdecznie witamy na forum, twoja karta została zaakceptowana. Możesz teraz dodać tematy z relacjami, kalendarz oraz telefon i cieszyć się fabularną rozgrywką, którą musisz rozpocząć w ciągu 3 dni.
Mów mi:Dreamy Seattle
MULTI:-
 
Wyświetl posty z ostatnich:   


Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  

you're my person
Postać z największą liczbą punktów fabularnych, kwiecień - 440 punktów
Trzydziestoletnia panna, urodzona i wychowana w Seattle. Studia medyczne ukończyła na uczelni wojskowej, więc panie i panowie miejcie się na baczności, bo strzelec z niej wyborowy. Nie jest najlepszą panią domu, ale za to świetnie radzi sobie za kółkiem. Uwielbia sport, trenuje boks i chętnie spędza czas na świeżym powietrzu. Jeżeli nie jesteś na jej czarnej liście, to możesz spać spokojnie.
Postać z największą liczbą punktów fabularnych, kwiecień - 266 punktów
Najpopularniejszy żyd w Seattle, jeśli jesteś kobietą - ładną, długonogą i masz piękny biust - na pewno go poznałaś. Ptaki ćwierkają, że został usidlony i planuje życie u boku pewnej brunetki, jednak mamy podstawy aby w to wątpić. Przystojny, szczery do bólu, świetny lekarz, choć nieco ciężki w obyciu. Albo go kochasz albo nienawidzisz.