kliknij mnie!
Dreamy Seattle :: Zobacz temat - Perry Whitlow
hello stranger
boom
kiara
aviana
diosmio
andrew
dAuvergne
posy
inissia
robert
myre
uwaga
WEATHER ALERT! Ostrzeżenie przed burzami dla obszaru Seattle.Czytaj dalej.
uwaga
Powstało subforum o nazwie "Alternatywna rzeczywistość".Więcej tutaj
uwaga
Jakiekolwiek problemy prosimy zgłaszać do adminów lub w tym temacie. W razie kłopotów z wyglądem strony pomoże twardy reset: ctrl + f5 lub option + command + r.


Perry Whitlow



job
Ratuje rodzinną restaurację przed bankructwem

feelings
Była zakochana, ale wszystko się posypało

and more
Bo jej życie przypomina teraz grząskie bagno

Peraldine Whitlow
29 lat
170 cm
mieszka w Phinney Ridge

2021-01-05, 10:47


about me

imie i nazwisko

Peraldine Kate Whitlow

pseudonim

Perry

data i miejsce urodzenia

08.08.1991 / Seattle

dzielnica mieszkalna

PHINNEY RIDGE

stan cywilny

panna

orientacja

heteroseksualna

zajęcie

Właścicielka restauracji

miejsce pracy

Masjoh-eun

wyznanie

-

miejscowy

w seattle od urodzenia

my story
Peraldine – która nigdy nie polubiła brzmienia swojego pełnego imienia nadanego jej przez bezdusznego w swojej kreatywności ojca – nie urodziła się po to, by stać się kimś wyjątkowym. Nie miała też ku temu odpowiednich warunków.
Wychowywała się w niewielkim mieszkaniu zlokalizowanym nad restauracją, w której serwowano – jej zdaniem – najlepsze potrawy kuchni koreańskiej w całym Seattle. Jako dziecko spędzała w restauracji bardzo dużo czasu. Nie tylko ze względu na to, że mogła tam podjadać, ale przede wszystkim dlatego, że lubiła towarzystwo ludzi. Chętnie pomagała bawiąc się w kelnerkę lub wykonując proste czynności kucharskie. Pierwszym, co robiła po powrocie ze szkoły, nie było odrabianie prac domowych, a ubieranie zabawnego fartuszka i zbieganie po schodach do restauracji, by przywitać stałych gości i porozmawiać z nimi o tym, czego danego dnia nauczyła się podczas lekcji – była energicznym dzieckiem, które nie obawiało się obcych ludzi, uwielbiało prowadzić zagmatwane dyskusje na temat choćby koloru czosnku i przede wszystkim niezwykle ciekawym otaczającego je świata. Niestety świat, który ją otaczał był niewielki. Rzadko rozszerzał się poza obręb kilku dzielnic, które musiała pokonać, by dostać się do szkoły. A uczyć nie lubiła się nigdy; siedzenie w ławce ją wykańczało, a przyswajanie nużącego materiału było dla niej udręką!
Po ukończeniu szkoły średniej nie zdecydowała się na studia, choć rodzice gorąco ją do tego namawiali. Zamiast tego zaczęła kolekcjonować dyplomy wieńczące najróżniejsze kursy – podstawy biznesu, ekonomia dla początkujących, instruktor tańca brzucha (prowadziła nawet trzy zajęcia!), kilka szkoleń gastronomicznych i wiele innych, które obecnie kurzą się w teczce na dnie szuflady z pamiątkami. Jedno trzeba było przyznać – nie znalazła dla siebie żadnej ścieżki rozwoju. Naturalnym było, że podejmowała się wszelakich prac dorywczych. Nigdzie nie zagrzała miejsca dłużej niż kilka miesięcy.
Gdy zmarł pan Whitlow, Perry miała dwadzieścia jeden lat. Choć uważała ojca za dobrego człowieka, nigdy nie byli ze sobą blisko. Znacznie mocniej przywiązana była do niego jej młodsza siostra – Daphne – która była wówczas siedmioletnią dziewczynką.
Wraz ze śmiercią ojca, Perry zdecydowała przejąć jego obowiązki w restauracji, która z roku na rok przynosiła coraz mniejsze zyski. Zajęła się prowadzeniem rachunków, organizowaniem dostaw, reklamą oraz wszelkimi kosztorysami. Bardzo wierzyła w siłę rodzinnego biznesu, ale ten nie cieszył się tak dużym zainteresowaniem, jak popularne, bezpłciowe restauracje, do których nie weszło się bez uprzedniej rezerwacji. Drażniło ją to. By utrzymać Masjoh-eun wzięła kilka pokaźnych kredytów, dzięki którym – z ogromną pomocą przyjaciół – odnowiła lokal, zadbała o większy rozgłos i zatrudniła kilka osób, które miały nadać temu miejscu nowej energii. Walka o podniesienie restauracji z kolan trwała prawie dwa lata i kiedy Perry z radością mogła oznajmić, że dokonała cudu, wszystko zaczęło się psuć.
Była w najlepszym momencie swojego życia – miała pracę, którą uwielbiała, przyjaciół, za których gotowa była oddać życie i partnera, którego szczerze kochała. Sześć miesięcy temu zaczęła to wszystko tracić, bowiem właśnie wtedy dowiedziała się, że jej matka poważnie zachorowała.
Geumjung otrzymała diagnozę – złośliwy rak płuc. Jest to jeden z tych nowotworów, którego późne rozpoznanie wiąże się z bardzo złym rokowaniem. Wraz z tą wiadomością na Perry spadła masa dodatkowych obowiązków. Ale dziewczyna nie zamierzała się poddawać. Zakasała rękawy i od świtu pomagała w restauracji, by później móc zawieźć młodszą siostrę do szkoły, a matkę do szpitala, gdzie czekała ją kolejna dawka chemioterapii. Wieczory spędzała nad księgami rachunkowymi, by znaleźć dodatkowe pieniądze na leczenie matki. Wtedy też zaczęły się problemy z wypłacalnością restauracji oraz zwolnienia pracowników. Gdyby tego było mało, szesnastoletnia Daphne zaczęła pakować się w coraz gorsze tarapaty. Perry próbowała wykorzystywać każdą sekundę dnia, ale wciąż brakowało jej czasu na własne życie. Jej relacje z partnerem ucierpiały na tyle, że w końcu ich drogi się rozeszły. Ostateczny cios nadszedł zaledwie kilka dni temu, gdy matka oznajmiła swoim córkom, że rezygnuje z dalszego, bolesnego leczenia. Uznała, że woli umrzeć z godnością we własnym łóżku, niżeli pozbawiona resztek sił i wycieńczona przez chemię.
Nie, Perry i tym razem nie zamierzała się poddać.
my flaws
• Denerwuje się, kiedy nie ma nad czymś kontroli – a do takich sytuacji w jej życiu dochodzi nader często. Oddelegowywanie zadań przychodzi jej z niemałą trudnością. Uważa, że sama wszystkie obowiązki wykonałaby najlepiej. Niestety doba nie jest z gumy, lecz gdyby była, Perry z ochotą naciągałaby ją do granic możliwości, byleby tylko osobiście móc wszystkiego dopilnować.
• Na co dzień zajmuje się prowadzeniem restauracji, którą dwadzieścia pięć lat temu założyła jej matka. Jednym z głównych powodów powstania Masjoh-eun była chęć przybliżenia córkom koreańskiej kultury poprzez odtworzenie tradycyjnych smaków. Udało się, poniekąd, bo poza doskonałą znajomością koreańskiej kuchni, Perry niewiele wie na temat kraju pochodzenia swojej matki.
• Jest optymistką. Wierzy, że nawet z najtrudniejszej sytuacji można znaleźć satysfakcjonujące wyjście. Natomiast kompromisy nie są jej mocną stroną. Z tego powodu często wplątuje się w bezsensowne kłótnie, które kończą się wymianą argumentów wyssanych z palca.
• Czyta horoskopy; udaje, że robi to wyłącznie dla rozrywki i poprawy humoru, ale coraz częściej dostrzega, że przepowiednie (przynajmniej w pewnym stopniu) spełniają się. Jest zodiakalnym lwem – pewnym siebie, optymistycznym, posiadającym zdolności organizacyjne i upartym, szalenie upartym oraz zawziętym.
• Ma problem z punktualnością oraz dotrzymywaniem terminów – stąd też nieprzyjemności z zaciągniętymi kredytami, kłopoty z umawianiem się na spotkania z przyjaciółmi, którzy zdążyli się nauczyć, że trzydzieści minut oczekiwania to wcale nie tak długo oraz terminowym opłacaniem rachunków (nie zliczy ile razy odcięli jej z tego powodu prąd).
• Jej spóźnialstwo wynika głownie z ogromu obowiązków, bardzo rzadko z lenistwa. Z łatwością gubi głowę, gdy teraz próbuje opiekować się chorą na złośliwy nowotwór matką, prowadzi restaurację, która przestała przynosić zadowalające zyski, wychowuje młodszą siostrę, która wręcz uwielbia pakować się w kłopoty i bez przerwy kombinuje skąd wziąć pieniądze na walkę z nowotworem, opłacenie czynszu, wypłaty dla pracowników i ratę za samochód.
• Bo tak, w przypływie szaleńczo dobrego nastroju, postanowiła, że kupi własny samochód. Używany, ale w dobrym stanie i z nieprzekręconym licznikiem. Za kierownicą radzi sobie znośnie, ale zdecydowanie jeździ zbyt szybko, jak na posiadane umiejętności.
• Ma nieprzyjemny zwyczaj – kłamie, gdy uważa, że osoba zainteresowana nie zniesie prawdy. Często ukrywa zmęczenie, które coraz częściej maluje się na jej twarzy. Prawdzie emocje chowa pod szerokim uśmiechem.
• Lubi perfumy, szczególnie słodkie zapachy, które są jej wizytówką. Unika wyzywających makijaży i zazwyczaj stawia na naturalny wygląd. Zaś jeśli chodzi o ubrania – lubi zarówno klasykę jak i krzykliwe kolory.
• Jest szczęśliwą właścicielką psa – suczki wdzięcznej, kundlonej rasy, którą nazwała Betty. Adoptowała ją trzy lata temu. I choć w jej mieszkaniu pełno jest sierści, nie żałuje, że Betty stała się członkiem rodziny.
and more

imię/ nick z edenu

Karo/Presta

kontakt

pw / discord

narracja

przeszły, trzecia

zgoda na ingerencję MG

tak

Peraldine Whitlow

Jamie Chung

Mów mi:Karo / Presta
MULTI:Teddy | Miguel | Dallas | Parker | Franklin
 



job
straszę ludzi w Seattle

feelings
za pieniądze

and more
ktoś coś?

Dreamy Seattle
100 lat
210 cm
mieszka w Chinatown

2021-01-06, 21:15


akceptacja!
Serdecznie witamy na forum, twoja karta została zaakceptowana. Możesz teraz dodać tematy z relacjami, kalendarz oraz telefon i cieszyć się fabularną rozgrywką, którą musisz rozpocząć w ciągu 3 dni.
Mów mi:Dreamy Seattle
MULTI:-
 
Wyświetl posty z ostatnich:   


Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  

you're my person
Postać z największą liczbą punktów fabularnych, styczeń - 669 punktów
Beztroska dwudziestopięciolatka, pochodząca z małego miasteczka. Romantyczka, szukająca księcia z bajki. Interesuje się modą i życiem w wielkim mieście. Ciężko pracuje, aby pomagać finansowo rodzinie. Dobry materiał na żonę, ale lepiej nie wpuszczać jej za kółko. Marny z niej kierowca.
Postać z największą liczbą punktów fabularnych, styczeń - 497 punktów
Osiemnastoletni kawaler, pochodzący ze wsi. Lubieżny ateista o brązowych oczach i skłonności do kłamstwa. Nie przepada za ciężką pracą i słabymi tekstami na podryw. Chętnie randkuje i być może złamie jeszcze niejedno męskie serce.