kliknij mnie!
Dreamy Seattle :: Zobacz temat - Lia Bennett
hello stranger
boom
kiara
aviana
diosmio
andrew
dAuvergne
posy
inissia
robert
myre
uwaga
WEATHER ALERT! Ostrzeżenie przed burzami dla obszaru Seattle.Czytaj dalej.
uwaga
Powstało subforum o nazwie "Alternatywna rzeczywistość".Więcej tutaj
uwaga
Jakiekolwiek problemy prosimy zgłaszać do adminów lub w tym temacie. W razie kłopotów z wyglądem strony pomoże twardy reset: ctrl + f5 lub option + command + r.


Lia Bennett



job
Studentka/Przewodnicząca Samorządu Studentów

feelings
Be someone's sunshine

and more
When their skies are grey

Lia Bennett
23 lata
175 cm
mieszka w Columbia City

2020-07-24, 16:24


about me

imie i nazwisko

Lia Bennett

pseudonim

-

data i miejsce urodzenia

1.12.1997 r., Seattle

dzielnica mieszkalna

Southeast Seattle -> Columbia City

stan cywilny

Panna

orientacja

Heteroseksualna

zajęcie

Studentka Univeristy of Washington, przewodnicząca Samorządu Studentów

miejsce pracy

-

wyznanie

Katolicyzm

miejscowy

W seattle od urodzenia

my story
Dzieciństwo
Lia przyszła na świat 1 grudnia 1997 roku jako córka Bethany i Marka Bennettów. Bethany z wykształcenia była finansistką, ale po urodzeniu córki w pełni poświęciła się opiece nad nią, przynajmniej przez pierwsze lata życia Lii. Mark natomiast był prawnikiem specjalizującym się w prawie cywilnym. Na posiadanie dziecka zdecydowali się stosunkowo późno, bo w momencie, gdy oboje już solidnie przekroczyli próg trzydziestego roku życia. Jednak swoją decyzję argumentowali tym, że oczekiwali na pełne poczucie stabilności i dopiero w momencie, gdy je osiągnęli postanowili podzielić się swoją miłością z małą istotą. Biorąc pod uwagę ten fakt Lia niewątpliwie była bardzo wyczekiwanym dzieckiem, a Państwo Bennett przeszczęśliwi, że zbliżający się, magiczny czas świąt Bożego Narodzenia spędzą w już powiększonym gronie. Być może pewna grupa osób nazwałaby to szarym, nudnym, przesączony do szpiku kości zwyczajnością życiem, ale byli jednym z tych uroczych małżeństw, gdzie mąż z czułością przemawia do zaokrąglonego brzucha swojej ciężarnej żony; gdzie ta wstawała skoro świt by sprawić mu drobną przyjemność i przygotować lunch do pracy tak by otwierając go podczas przerwy obiadowej mógł uśmiechnąć się w myślach i wreszcie, gdzie posiadali swoją małą tradycję wychodząc w niedzielne popołudnia na spacery do pobliskiego parku. Cała ta można by rzec, idylla trwała do momentu, gdy dziewczynka ukończyła czwarty rok swojego życia. Pewnego dnia z ich domu zniknęła cała radość, śmiech i szczęście. Lia nie rozumiała dlaczego tak się stało, ale wiedziała, że coś jest nie tak jak być powinno, nie tak jak przywykła. Czuła to całą sobą. Rodzice przestali się uśmiechać na jej widok, dużo czasu spędzali na kanapie w salonie, rozmawiając. Dziewczynka nie rozumiała o czym, bo kiedy ukradkiem wymykała się ze swojego dziecięcego pokoju by ukryć się na schodach prowadzących na parter, padały tam niejasne wtedy dla niej słowa jak "terapia" czy "ostatnia szansa" . Kilka tygodni później mama zjawiła się w jej pokoju, usiadła na brzegu łóżka i powiedziała, że musi wyjechać, trochę jej nie będzie, ale Lia zostaje z tatą i ma się niczym nie martwić. Mówiąc to uroniła kilka łez, a jej głos łamał się kilkukrotnie. Córka tylko patrzyła na nią swoimi dużymi, czekoladowymi oczami pytając czy na pewno musi to robić. Nie była problematycznym dzieckiem i nie urządzała scen, gdy cokolwiek nie przebiegało po jej myśli. Przez kilka kolejnych dni Bethany pakowała rozmaite rzeczy do sporych rozmiarów walizki, a później zniknęła.
***
To był ostatni raz, kiedy Lia widziała ukochaną mamę. Okazało się, że u kobiety podczas rutynowych badań lekarskich wykryto nowotwór. Dalsza, szczegółowa diagnostyka tylko pogarszała sytuację i sprawiała, że stawała się ona coraz bardziej dramatyczna. Lekarze nie chcieli się podjąć operacji ze względu na fatalne umiejscowienie guza. Powtarzali, że kobieta może umrzeć na stole operacyjnym i tym samym odbiorą ten niewyobrażalnie cenny czas, który jej pozostał. Jednak państwo Bennett postanowili tak łatwo się nie poddawać. Wykonali setki telefonów do rozmaitych profesorów, wiele godzin spędzili przed ekranem komputera poszukując jakiejkolwiek alternatywny do powolnego umierania. Pewnego dnia pojawiła się szansa - kobieta została zakwalifikowana na innowacyjną terapię, która do tej pory dawała bardzo obiecujące rezultaty na testowanych pacjentach. W tym przypadku lekarz po drugiej stronie słuchawki nie musiał czekać nawet ułamka sekundy na odpowiedź, ponieważ nie było tutaj wyboru. Jeśli nie masz żadnego, a pojawia się cokolwiek, co daje nadzieję i siłę, po prostu warto. Od momentu wyjazdu kobieta żyła jeszcze pięć miesięcy. Mark kilkukrotnie odwiedzał żonę, ale któregoś wieczoru, gdy wraz z Lią układali puzzle z jej ulubioną postacią z bajki, zadzwonił telefon. Okazało się, że kobieta jest w stanie krytycznym i najbliższe godziny zdecydują o dalszym życiu. Niedługo później zadzwonił po raz kolejny...
Co dla pięciolatki oznacza śmierć? Widok płaczącego ojca? Jej pytania o to, kiedy wróci mama, na które wciąż nie dostawała jasnej odpowiedzi? Czy może dzień, w którym Mark zabrał ją na cmentarz i zatrzymali się nad kamiennym nagrobkiem? Wtedy dowiedziała się, że mama już więcej nie zjawi się w domu, ale cały czas obserwuje ich zza chmur. Tego dnia, kiedy Mark wskazywał na nie palcem były bardzo liczne i gęste, przypominające świeżą, śnieżnobiałą pianę. Mała Lia nie potrafiła dostrzec tam mamy. Informacji tej nie przyjęła już tak łagodnie. W jednej chwili stała się osieroconym dzieckiem, ale jedyny opiekun dziewczynki stanął na wysokości zadania i przychylał jej nieba byleby tylko wypełnić pustkę i pozbyć się cierpienia. Córka była całym jego światem i każdą wolną chwilę poświęcał właśnie jej. Na nowo starał się zbudować świat pełen radości.

Wiek nastoletni
Przez kolejnych kilkanaście lat życie zdecydowanie oszczędzało im wszelakich dramatów. Ból w sercu pozostaje na zawsze jednak z czasem po prostu uczymy się z nim żyć i tak też było w tym przypadku. Nikt nie może sobie pozwolić na codzienne wylewanie łez w poduszkę, trzeba zwyczajnie żyć zwłaszcza jeśli ma się dla kogo. Lia w dalszym ciągu miała rewelacyjną więź z ojcem, który stał się jej najlepszym przyjacielem. Właściwie to on był pierwszą osobą, na której trenowała swoją ulubioną sztukę perswazji. Wcale nie tak łatwo jest przekonać samotnego, nadopiekuńczego rodzica, że wyjście na całonocną imprezę jest tym, czego najbardziej potrzeba do szczęścia siedemnastolatce ("Tato, ale zrozum, będzie tam Michael z trzeciej klasy!"), a kupienie porażająco drogiego biletu pod sceną na koncert ukochanego wokalisty w mieście oddalonym o cztery godziny drogi stąd jest właściwe. Jednak któregoś dnia Mark zgotował jej niemałe zaskoczenie. Doskonale pamiętała ten dzień, gdy poprosił ją o rozmowę, a przy tym był okrutnie spięty i poważny oraz oficjalny jak nigdy dotąd. Cóż, okazało się, że Lia ma brata. Niestety wiele lat temu ojcu dziewczyny powinęła się noga, delikatnie mówiąc. Ogromna konferencja prawnicza, wieczorna impreza, nieco alkoholu i nie skończyło się to dla niego zbyt dobrze. Wyjechał stamtąd tak szybko jak to możliwe kierowany ogromnymi wyrzutami sumienia, starając się wyrzucić wszystko z pamięci. Niestety, sytuacja sprzed lat ponownie zapukała do drzwi, gdy dowiedział się, że ma nastoletniego syna. Dla dziewczyny była to sytuacja niesamowicie złożona i trudna. Z jednej strony nie owijając w bawełnę, dawno temu ojciec dopuścił się zdrady. Z drugiej, miała rodzeństwo, a jej brat nie był kompletnie niczemu winny więc jakakolwiek nienawiść kierowana w jego stronę byłaby czymś okrutnym i niesprawiedliwym. Cała sytuacja zakończyła się w taki sposób, że Lia zdecydowała się poznać brata. Dziś mogłaby powiedzieć, że był to prawdziwy strzał w dziesiątkę. Dlaczego? Ponieważ nie wyobraża sobie już bez niego swojego życia.

Studia
Podjęcie decyzji o pójściu na studia nie było dla dziewczyny czymś, co spędzałoby jej sen z powiek. Właściwie od wczesnych lat swojej edukacji żyła w przekonaniu, że któregoś dnia progi szkoły podstawowej zamienią się na te uniwersyteckie. Przyszło jej to zupełnie naturalnie - szkoła średnia, egzaminy, bal kończący ten etap życia, wysłane podanie na University of Washington, aż wreszcie wiadomość o pozytywnie rozpatrzonym wniosku. Lia zawsze lubiła uczyć się nowych rzeczy i nie dlatego by szczycić się przed bliskimi świetnymi wynikami, ale dlatego, że dostrzegła, iż bycie specjalistą w danej dziedzinie daje jej przewagę na różnych płaszczyznach. Prócz tego oczywiście lubiła osiągać to, co sobie założyła i słowo "porażka" było ostatecznością.
O fundusze na czesne na szczęście martwić się nie musiała - jak już zostało wcześniej wspomniane, jej rodzice podjęli decyzję o dziecku bardzo rozsądnie i w odpowiednim czasie toteż zadbali i o to by na konto oszczędnościowe przeznaczone dla ich córki regularnie wpływały odpowiednie sumy. W rzeczywistości studenckiej odnalazła się lepiej niż mogłaby przypuszczać. Oprócz standardowych zajęć bardzo szybko znalazła dla siebie te dodatkowe. Odkryła, że uwielbia działać, uwielbia aktywnie spędzać czas więc z wypełnionym po brzegi planem dnia czuła się jak przysłowiowa ryba w wodzie. Wszystko zaczęło się od treningów z grupą uczelnianych cheerleaderek. Taniec był tym dla niej tym, co pomagało rozładować stres po całym dniu, zapomnieć o troskach i przybrać na twarz absolutnie szczery uśmiech. Dokładając do tego wyjazdowe mecze, nowe miejsca i nowych ludzi, których przyszło jej poznawać za każdym razem, było to naprawdę wielką frajdą.
Później dołączyła do samorządu studentów jako przedstawicielka swojej grupy uniwersyteckiej. Szybko zaczęła wyróżniać się z tłumu ze względu na to, że mało który ze studentów pierwszego roku miał w sobie tyle śmiałości by wygłaszać szczere opinie i podawać własne pomysły. Najwidoczniej został w niej dostrzeżony pewien potencjał, bo z czasem zamieniła się w przedstawicielkę roku, a jeszcze później w prawą rękę aktualnego rządzącego. Będąc na trzecim roku postanowiła wystartować w zbliżających się wyborach na przewodniczącego Samorządu Studentów. Była to chyba najcięższa przeprawa z jaką przyszło zmierzyć się Lii w dotychczasowym życiu. Ciągłe prześciganie się w "obietnicach wyborczych" , setki plakatów rozwieszone na ścianach uniwersytetu, spotkania ze studentami i... Udało się choć do dziś nie wie jak to się stało. Ma więc teraz pełne prawo do sterowania losami studentów (czytaj: nieustannie zadręcza rektora uczelni by zwiększał środki w budżecie na jej szalone pomysły. On oczywiście początkowo dla zasady się opiera, ma wątpliwości po czym ostatecznie się godzi i cieszy, że o uczelni krążą dobre opinie w okolicy).
***
Każdy z nas oglądał kiedyś choć jeden serial o odnoszącej sukcesy drużynie futbolu amerykańskiego, o zawiłych i skomplikowanych losach jej członków. Każdy z nas wie, że Ci chłopcy to prawdziwi pasjonaci, że całym swoim sercem kochają ten sport i marzą o wielkiej karierze. Cóż, krąży też o nich wiele innych, mniej przychylnych legend i Lia dobrze o tym wiedziała.
Wypadek Daniela Parkera wstrząsnął całą społecznością uniwersytetu. Chłopak, przed którym całe życie stało otworem, który najlepsze lata miał przed sobą, stracił nogę w wypadku samochodowym. Sytuacja była beznadziejna - stan psychiczny Daniela się pogarszał, jego rodzice nie mieli środków by zagwarantować mu najlepszej klasy protezę, która pozwoliłaby chłopakowi na powrót do normalności. Tutaj zwykle puszki postawione na korytarzu to było zdecydowanie zbyt mało. Potrzebny był rozmach, a wydarzeniem, które gromadzi największe widowisko było nic innego jak mecz Washington Huskies. Pewnego wieczoru zakradła się na stadion, gdzie trenowali zawodnicy i po piętnastu minutach, gdy udało się opanować to głośne, nieznośne towarzystwo (właściwie to pomógł jej w tym czarnowłosy chłopak wrzeszcząc na swoich kumpli i używając przy tym niewybrednych przekleństw) przedstawiła im swój pomysł. Chyba każdy, kto posiada choć kawałek serca nie potrafiłby odmówić. Oni nie odmówili. Tego wieczoru jeszcze sporo czasu spędziła z chłopakami ustalając chociażby jakiego przeciwnika tu sprowadzić by mecz był jak najbardziej widowiskowy i emocjonujący. Cóż, wybór odbywał się głównie pomiędzy "Dawać tu tych słabeuszy z czwartej ligi, spuścimy im łomot i wyjadą stąd z płaczem! " albo "Chcemy te paniusie, wreszcie pokażemy im, gdzie ich miejsce!". Tym czarnowłosym chłopakiem był nie kto inny jak Hunter McNulty, rozgrywający drużyny. Czy ktoś tu wspominał, że Lia ma niezbyt przychylne zdanie o chłopakach z drużyny? Życie bywa nieprzewidywalne, a "Nigdy nie mów nigdy" nabiera znaczenia. Chociaż miała na swoim koncie drobne związki jeszcze nigdy nie czuła czegoś tak intensywnie, tak mocno i z taką siłą. Uczucie, które sprawia, że przestają istnieć jakiekolwiek granice, gdzie wszystko staje się możliwe, gdzie dla drugiej osoby jesteśmy w stanie zrobić tak wiele jest jedną z najpiękniejszych rzeczy w życiu, ale i bardzo zgubną oraz zatracającą. Tak zatracającą, że w jednej chwili przekreśliła wszystkie swoje obawy.
my flaws
- ma w sobie ogromną chęć do niesienia pomocy osobom chorym i ogólnie rzecz biorąc w kiepskim położeniu życiowym. Kiedy tylko dochodzą do niej informacje, że ktoś z grona studentów zachorował bądź przytrafiło mu się coś złego, może liczyć na natychmiastową reakcję i wsparcie. Prawdopodobnie miały na to bardzo duży wpływ wszystkie historie, które tata opowiadał jej o mamie, o całym przebiegu choroby.
- od czasu do czasu zagląda do jednego z miejscowych szpitali w ramach wolontariatu.
- jeśli miałaby być zupełnie szczera, mimo swojego młodego wieku nie przepada za imprezami. Nie pali, nie sięga po narkotyki (pod żadnym pozorem!) i bardzo dba o to by nie nadużyć alkoholu. Uważa, że kompletnym brakiem jakiejkolwiek klasy jest doprowadzić się do stanu, w którym jest się zdanym na łaskę czy niełaskę innych.
- za swoją największą wadę uważa wybuchowość i kompletny brak panowania nad emocjami w kryzysowych, stresujących sytuacjach. W efekcie tego bardzo łatwo przychodzi jej chociażby wypowiadanie słów, których dziesięć minut później szczerze żałuje.
- wielka wielbicielka przygód małego czarodzieja z blizną na czole vel Harry'ego Pottera, melodramatów Nicolasa Sparksa oraz literatury angielskiej.
- z całą pewnością bardzo często można ją spotkać na meczach futbolowych, jest wierną fanką swojego chłopaka. Uważa, że wie dosłownie wszystko na temat tej dziedziny sportu, wdałaby się w dyskusję z niemal każdym na jego temat, mimo że czasami wybornie zdarza jej się przeinaczyć jedną z zasad.
- nigdy nie pozwoliłaby by ktokolwiek bezkarnie obrażał ją albo jej najbliższych nie mając ku temu jakiegokolwiek powodu. W takich sytuacjach nie ma żadnych hamulców by pokazać śmiałej osobie gdzie jest jej miejsce.
- zazwyczaj stara się wybierać wszystko, co rozsądne i mądre. Wcale nie tak łatwo jest przekonać ją do "małego szaleństwa."
- wyznaje zasadę, że wszystko, co robimy powinniśmy robić z maksymalnym zaangażowaniem, na 150%.
- jest bardzo wyrozumiała jeśli mowa o ludzkich błędach i potyczkach. Ma naprawdę ogromne serce do niemal każdego człowieka i jest w stanie wiele wybaczyć i wiele zapomnieć.
- marzy o tym by w przyszłości móc pracować między innymi w fundacji.
- jest wielką optymistką w niemal każdej dziedzinie życia. Bardzo mocno wierzy w ludzi i nie dostrzega tutaj jakiejkolwiek potrzeby zachowanie "zasady ograniczonego zaufania" wobec niektórych z nich, co niekiedy może być nieco zgubne.
- choć jest ambitna i wymagająca wobec siebie, wbrew pozorom żadna z niej "karierowiczka". Swoje życie za kilkanaście lat zdecydowanie bardziej maluje jej się w barwach rodzinnych aniżeli biznesowych.
and more

imię/ nick z edenu

-

kontakt

PW

narracja

Czas przeszły, trzecioosobowa

zgoda na ingerencję MG

Nie

Lia Bennett

Jessy Hartel

Mów mi:-
MULTI:Brak
 



job
straszę ludzi w Seattle

feelings
za pieniądze

and more
ktoś coś?

Dreamy Seattle
100 lat
210 cm
mieszka w Chinatown

2020-07-24, 22:23


akceptacja!
Serdecznie witamy na forum, twoja karta została zaakceptowana. Możesz teraz dodać tematy z relacjami, kalendarz oraz telefon i cieszyć się fabularną rozgrywką, którą musisz rozpocząć w ciągu 3 dni.
Mów mi:Dreamy Seattle
MULTI:-
 
Wyświetl posty z ostatnich:   


Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  

you're my person
Postać z największą liczbą punktów fabularnych, styczeń - 669 punktów
Beztroska dwudziestopięciolatka, pochodząca z małego miasteczka. Romantyczka, szukająca księcia z bajki. Interesuje się modą i życiem w wielkim mieście. Ciężko pracuje, aby pomagać finansowo rodzinie. Dobry materiał na żonę, ale lepiej nie wpuszczać jej za kółko. Marny z niej kierowca.
Postać z największą liczbą punktów fabularnych, styczeń - 497 punktów
Osiemnastoletni kawaler, pochodzący ze wsi. Lubieżny ateista o brązowych oczach i skłonności do kłamstwa. Nie przepada za ciężką pracą i słabymi tekstami na podryw. Chętnie randkuje i być może złamie jeszcze niejedno męskie serce.