hello stranger
W najnowszym ogłoszeniu można przeczytać o naborze do ekipy administracyjnej! Sprawdź sam.
ZADANIA WIELKANOCNE. Krótsze rozgrywki za więcej punktów fabularnych!
LEPRECON -dzień Świętego Patryka! Weź udział w zabawie, odwiedź sześć pubów, znajdujących się na specjalnej mapce i zbieraj punkty fabularne!
Jakiekolwiek problemy prosimy zgłaszać do adminów lub w tym temacie. W razie kłopotów z wyglądem strony pomoże twardy reset: ctrl + f5 lub option + command + r
boom
kiara
aurelie
diosmio
vincent
dAuvergne
posy
inissia
robert
myre


#6 Za kurami, za lasami...



job
Zawodowo roztańczona

feelings
Nie czekam, aż burza minie

and more
Tylko tańczę w deszczu

Tottie Whitbread
26 lat
177 cm
mieszka w Phinney Ridge

2021-04-05, 16:54


Świąteczne porządki i wszelka wielkanocna krzątanina nie ominęła domu bliźniaczek Whitbread, które to po dość zgodnym podziale obowiązków, gdzie Aurze przypadało sprzątanie, a Tottie oprawa jajeczno-dekoracyjna, szykowały się na świąteczny czas, który chciały spędzić w gronie znajomych, zaproszonych pod świeżo wyremontowany dach na Phinney Ridge.
Nie obyło się bez strat w jajecznych zapasach, więc Tottie podskoczyła na pobliski targ, by dokupić główny składnik pisanek, do którego dobrał się pies. Aura natomiast wyskoczyła do większego sklepu, by uzupełnić zapasy na te wolne od pracy dni i szykującą się biesiadę w większym gronie. I może dobrze, że starszej Whitbread nie było, gdy jej siostra wróciła nie tylko z tym, co planowała zakupić…
O ile wcześniej pod numerem 43 mieszkało trzech lokatorów: Aura, Tottie i Pies, o tyle ten stan po przedświątecznej wycieczce Tottie powiększył się nie o jednego, dwóch, a nawet trzech… tylko o cztery (!!!) pierzaste, żywe istoty, które chyba nie do końca rozumiały, że chwilę wcześniej Aura na błysk wyszorowała podłogę (a może właśnie doceniły to i z rozpierającej je radości, na widok tych wszechobecnych porządków, popuściły tuż przy progu? Kto tam kurę zrozumie!). Młodsza rudowłosa co prawda próbowała swoje świeżo zaadoptowane stadko zagonić do pokoju, by póki co tam się rozgościły, ale Pies bynajmniej jej w tym nie pomagał, urządzając sobie polowanie na gdaczące towarzystwo, które ledwo uszło z życiem po jego ataku. Zdążyło w tym czasie nieźle nabałaganić, zostawiając tu i ówdzie jakieś piórko, czy inną niespodziankę, których Tottie jeszcze nie zdążyła uprzątnąć, skupiajac się na uspakajaniu zestresowanych ptaszków, które nie spodziewały się takiego powitania.
- Pies! Do pokoju, do Aury, już! - skarciła czworonoga, który prawdopodobnie był równie podekscytowany co i ona, z tą różnicą, że najchętniej w tej euforii kurczaka by zadusił, a nie ratował mu kuper, jak to uczyniła Whitbread.
Ledwo udało jej się przenieść kury do siebie, usłyszała, że na podjeździe zaparkowała Aura.
- Ćśś, siedźcie cichutko. Ja pierw z nią porozmawiam, a później wy, okej? - szepnęła do ptactwa Tottie, licząc, że nie są to całkiem głupiutkie stworzonka i będą chciały współpracować, zwłaszcza jeśli życiem im miłe, bo trudno powiedzieć co się stanie, jak bliźniaczka odkryje, że powiększyła im się rodzina...
Mów mi:Tottie
MULTI:Huck
 



job
fryzjerka w good hair salon

feelings
takie jak ja mają kwiaty we włosach

and more
ale poza tym noszą demony w głowach

Aura Whitbread
26 lat
177 cm
mieszka w Phinney Ridge

2021-04-06, 22:16


W przeciwieństwie do Bożego Narodzenia, okres wielkanocny nie spotykał się ze szczególnym entuzjazmem Aury. Zdecydowanie bardziej wolała ubierać choinkę niż ozdabiać jajka czy szukać cukrowych królików lub baranków. Od lat jednak miały dość stały podział obowiązków – Aura zamieniała się w tym duecie w (nie)perfekcyjną panią domu, doprowadzając go niemal do lśnienia (choć prawdę mówiąc przy jej pedantyczności nie było to trudne), a także zajmując się takimi rzeczami jak świąteczne zakupy.
Cieszyła się przede wszystkim na kilka dni wolnego, nawet jeśli nie oznaczało to odpoczynku w tradycyjnym rozumieniu tego słowa. Ostatnie tygodnie były dość intensywne, ze względu na problemy, jakie spowodowała pogoda w Seattle. Odetchnęła dopiero, gdy remont dachu się zakończył. Czuła, że przyda jej się niebawem ten urlop. Urlop, o którym powinna jeszcze porozmawiać z Tottie, bo właściwie decyzja, z kim i gdzie (poniekąd) go spędzi już zapadła.
Na razie jednak musiała wnieść zakupy do domu. Złapała dwie z czterech (sic!) toreb, w które się zapakowała i ruszyła w nimi do domu, stając jednak na jego progu, gdy Tottie otworzyła jej drzwi.
Weź to ode mnie, dobrze? – rzuciła na powitanie. – Ja zabiorę z samochodu pozostałe dwie i zaraz przychodzę – powiedziała, przekazując bliźniaczce to, co miała w rękach i cofnęła się po resztę. Zamknęła auto i weszła do domu, kierując się w stronę kuchni, gdzie spodziewała się znaleźć bliźniaczkę. – Myślałam, że ta lista zakupów nigdy się nie skończy. A potem kolejka – skwitowała, odstawiając torby na blat. Nie zdążyła nawet dobrze wziąć się za rozpakowywanie, gdy w jej nogi wpadł dziwnie rozochocony Pies, wydając z siebie kilka szczeknięć. – A temu co odbiło? – zapytała, zerkając pytająco na siostrę, z nadzieją, że będzie znała odpowiedź na to pytanie.
Mów mi:-
MULTI:-
 



job
Zawodowo roztańczona

feelings
Nie czekam, aż burza minie

and more
Tylko tańczę w deszczu

Tottie Whitbread
26 lat
177 cm
mieszka w Phinney Ridge

2021-04-08, 01:01


Tottie wystrzeliła jak z procy, zamykając za sobą drzwi do swojego pokoju, byle tylko ugrać jeszcze te kilka minut nim Aura zacznie podejrzewać, że coś jest nie tak. Dla Tottie co prawda wszystko było jak najbardziej tak, ale zdawała sobie sprawę, że mimo wielu łączących bliźniaczki odruchów, niekoniecznie radość z bardzo niespodziewanej, na dodatek czterokrotnej niespodzianki, która jakby tego było mało gdakała i wydawała się mimo wszystko dość kłopotliwa w utrzymaniu (zwłaszcza jeśli nie miało się wcześniej przygotowanego choćby prowizorycznego kurnika i kawałka wybiegu), będzie pierwszym, co pojawi się na twarzy starszej Whitbread, kiedy już pozna nowe lokatorki.
Gdy dotarła pod drzwi, nie umknęła jej uwadze kurza kupa, która wyraźnie odcinała się na tle świeżo umytej podłogi.
- Kurczę blade! - wyrwało się Tottie, nim ugryzła się w język, zdając sobie sprawę, że mogłaby tym zdradzić winowajczynię. Dlatego więc zacisnęła usta, posyłając siostrze jedynie uśmiechy i nieme potakiwanie, biorąc od niej wszystko co tylko chciała, byle jak najszybciej udały się w miejsce, gdzie nie będzie aż tak widać pierwszych dowodów zbrodni, którą popełniła młodsza z rudowłosych.
- Napijesz się czegoś? A może chciałabyś skosztować nadzienie do babeczek? Jedno zrobiłam z alkoholem! - zaoferowała Tottie, dość nienaturalnie nadskakując koło siostry, co wcale nie wyglądało podejrzanie.
Zaśmiała się dość nerwowo, od razu porzucając pomoc przy rozpakowywaniu zakupów, by podejść do czworonoga i poklepać go po łebku.
- Pewnie się stęsknił, znaaasz go! - skwitowała Tottie, patrząc na Psa. - Co nie? Stękniłeś się za pańcią, co? Aha! Myślisz, że coś ci kupiła, łobuzie? - trajkotała, chichrając przy tym, mając nadzieję, że w ten sposób uśpi czujność siostry. Trochę się stresowała, że jak zamilknie, to dojdzie do Aury, że nie są same w domu, bowiem pierwsze ko-ko już wybrzmiało i choć próbowała tuż po tym kaszlnąć, zdążyło dodatkowo pobudzić psa, który wyrwał się z objęć młodszej Whitbread i pobiegł pod drzwi jej pokoju, niuchając przy wejściu.
Mów mi:Tottie
MULTI:Huck
 



job
fryzjerka w good hair salon

feelings
takie jak ja mają kwiaty we włosach

and more
ale poza tym noszą demony w głowach

Aura Whitbread
26 lat
177 cm
mieszka w Phinney Ridge

2021-04-10, 19:28


Skupiając swoją uwagę na tych nieszczęsnych zakupach, jeszcze nie miała okazji, by zacząć rozglądać się nieco uważniej, a tym samym umknęły jej uwadze te zabrudzenia, zrobione przez ich nowe towarzystwo pod tym dachem. Pewnie prędzej by to zauważyła, gdyby znajdowały się na wysokości jej wzroku, a nie wymagały pochylania głowy.
Hm, może lepiej na razie nie. Upewnijmy się najpierw, że nie będę już musiała jechać do sklepu – stwierdziła, mając przy tym nadzieję, że nie pominęła niczego z listy, którą mozolnie układały we dwie i reszty dnia nie spędzi stojąc w kolejce. Dopiero wtedy zerknęła na Tottie, mrużąc nieco oczy. Nie była pewna, czy tylko jej się wydaje, czy w zachowaniu siostry jest coś dziwnego. Jasne, jej siostra zawsze była dość pogodna i gadatliwa, ale coś Aurze podpowiadało, że jest jakoś inaczej niż zwykle.
Potem spojrzała na Psa, jakby teraz dla odmiany to u niego szukała odpowiedzi na pytanie, co się dzieje z Tottie. Oczywiście psiak nie zamierzał jej takowej udzielić (bardziej niepokojącym byłoby, gdyby to zrobił).
No cóż, chyba nie... – urwała gwałtownie, ściągając brwi. – Słyszałaś to? – zwróciła się do siostry, bynajmniej nie mając na myśli tych jej kaszlnięć ani dźwięków wydawanych przez Psa. Nieopodal zlewu stał szklany wazon, który wcześniej musiała opłukać po tym, jak wyrzuciła z niego zwiędnięty już bukiet kwiatów. Niewiele myśląc chwyciła go i wypadła z kuchni, w ślad za Psem. Nie zastanawiając się zbyt długo otworzyła drzwi do pokoju siostry, przekonana, że może właśnie ktoś się do nich włamuje (a nie zamierzała na to pozwolić!) i stanęła jak wryta, kiedy jej wzrok padł nie na jednego niespodziewanego gościa, a na całą czwórkę. Opuściła dłoń z wazonem, którą miała uniesioną i odwróciła się powoli, pewna, że Tottie już stoi za jej plecami.
Tottie. W twoim pokoju. Są cztery. Kury – cedziła słowa, trochę jednak niepewna, czy wzrok (albo umysł) nie płata jej figli. – Kury. W twoim pokoju. W naszym domu. – Wolała już nie wspominać, że chyba któraś z nich narobiła pod siebie ze stresu.
Mów mi:-
MULTI:-
 



job
Zawodowo roztańczona

feelings
Nie czekam, aż burza minie

and more
Tylko tańczę w deszczu

Tottie Whitbread
26 lat
177 cm
mieszka w Phinney Ridge

2021-04-14, 20:24


Machnęła ręką, energicznie kiwając przy tym głową.
- Och, na pewno! Na pewno wszystko jest - zapewniła gorliwie Tottie, ale żeby nie było, że tylko tak gada, kuknęła do toreb z zakupami, przesuwając kilka produktów, by ten przegląd produktów wypadł wiarygodnie. Myślami była w tym czasie gdzie indziej, wbrew pozorom daleko od pierzastego towarzystwa za ścianą, bo obawiała się, że ich bliźniacze - użyteczne na co dzień - telepatyczne zdolności, zbyt szybko przedstawią Aurze kury, które przecież Tottie chciała w końcu… kiedyś jej pokazać. Może nie od razu, nie za pięć… ani za dwadzieścia minut, ale dzisiaj!
- A drinka? Nie chcesz drinka? Bo ja się chyba napiję - zaproponowała, uznając, że to wspaniały pomysł, bo jej alkohol doda odwagi, a siostra może trochę wyluzuje… - Planujesz dziś jeszcze gdzieś wychodzić? Jak nie, to ci naleję. Wiesz, zawsze możesz zamówić taksówkę - paplała dalej, otwierając szafkę w poszukiwaniu kieliszków i trunku, który obydwie by znieczulił.
Tottie mało nie upuściła szkła, gdy Aura zaalarmowała o swojej czujności. Młodsza Whitbread przygryzła wargę i skupiając wszelkie swoje umiejętności aktorskie, spróbowała odegrać wielce zdziwioną.
- Ale co? - zapytała, mając nadzieję, że jeszcze sobie trochę pogadają o tym dźwięku, a ona zdąży uspokoić Aurę, że to pewnie wiatr, kot sąsiada albo inna piąta klepka dachówka jednak się poluzowała i wydała z siebie dziwne skrzypnięcie. Widząc jednak, jak bliźniaczka przybrała bojową postawę, ba! nawet wyposażyła się w wazon, który przecież mógł zostać użyty w obronie własnej, co raczej nie dałoby zbyt wielu szans drużynie kur, zdążyła tylko pisnąć: - Nie, Aura! Stój! Co ty robisz?! - Lecz było już za późno, bo siostra otworzyła drzwi do jej pokoju…
Była gotowa stanąć przed bliźniaczką, by własną piersią bronić te kurze, ale widząc, że Aura wyhamowała, nim zdarzyła się tragedia, cichutko odetchnęła, zdając sobie sprawę, że to dopiero początek całej zabawy.
- Mhm, tak. Właśnie chciałam ci przedstawić - przecisnęła się obok stojącej w progu bliźniaczki, w międzyczasie posyłając Psu spojrzenie delikatnie mówiąc nieprzychylne, przez co ten jakimś cudem powstrzymał się, by wleźć za nią do pokoju. - To jest Ence - wskazała na śnieżnobiałą kurę - to Pence - dłoń teraz skierowana była na kurę podobną, choć mającą w ogonie kilka czarnych piórek. - A to Abra - brązowa kura - i Kadabra - najciemniejsza, popielata przedstawicielka pierzastego grona, które gdzieś w trakcie przedstawiania trochę się rozgdakało, bo widok psa bynajmniej nie działał na nie dobrze. - Mogą zostać? Proooszę! - Tottie zrobiła niewinną minkę i popatrzyła na siostrę z nadzieją.
Mów mi:Tottie
MULTI:Huck
 



job
fryzjerka w good hair salon

feelings
takie jak ja mają kwiaty we włosach

and more
ale poza tym noszą demony w głowach

Aura Whitbread
26 lat
177 cm
mieszka w Phinney Ridge

2021-04-15, 13:32


Chyba ostatecznie pomysł z ewentualnym zamówieniem taksówki przekonał Aurę, pomimo tego, że nie do końca rozumiała, czemu bliźniaczka tak nalega na tego drinka. Z drugiej strony, pomyślała, że nie może być tak podejrzliwa, bo może zwyczajnie Tottie miała ochotę się napić, gdyż to wieńczyło te przygotowania świąteczne.
W porządku, to mnie też nalej – powiedziała wreszcie, ale to było tuż przed tym, jak jakiś hałas zwrócił jej uwagę, więc już wkrótce alkohol był ostatnią rzeczą, na której zamierzała się teraz skupiać. W końcu – jak jeszcze przed chwilę myślała – miała do przegonienia jakiegoś rzezimieszka, który najwyraźniej, pechowo dla siebie, postanowił wpaść pod ich dach. A Aura, uzbrojona w wazon, nie planowała mieć dla niego litości.
Spodziewała się jednak czegoś kompletnie innego. Nie czterech pierzastych intruzów, o których istnieniu, jak wkrótce się okazało, jej siostra doskonale zdawała sobie sprawę. Jej wzrok wędrował od kur do Tottie, aż w końcu zatrzymał się na tej ostatniej. Rozciągnęła usta w niepokojącym uśmiechu.
Świetnie. Nawet pasuje, jak im zaraz tu urządzę Avade Kedavre – skwitowała, nawiązując do śmiercionośnego zaklęcia z Harry'ego Pottera i rzucając niechętne spojrzenie na człapiące towarzystwo, żeby nie było wątpliwości, jakie ma do nich podejście. Najwyraźniej w ich domu powstały dwa przeciwległe obozy – kury na czele z Tottie i Pies, mający swojej stronie Aurę.
Rudowłosa wbiła wzrok w bliźniaczkę. Może tylko się przesłyszała? To nie było nieprawdopodobne, skoro w tym hałasie ciężko było zebrać myśli.
Żartujesz, tak? – zapytała jednak w jej głosie brzmiała wyraźna niepewność. Och, czuła, że w przypadku Tottie to wcale nie musi być żart. – Chcesz je zatrzymać? Tutaj? – Rozejrzała się po pokoju bliźniaczki, a choć wyobraźnię miała bujną, nie widziała tego pomieszczenia w roli kurnika. – Nie możemy po prostu zrobić z nich rosołu? – rzuciła niemal błagalnie, uznając, że tak przynajmniej coś by z tego wszystkiego miały – jedzenie.
Mów mi:-
MULTI:-
 



job
Zawodowo roztańczona

feelings
Nie czekam, aż burza minie

and more
Tylko tańczę w deszczu

Tottie Whitbread
26 lat
177 cm
mieszka w Phinney Ridge

2021-04-15, 21:28


Ucieszona, że Aura przystała na jej pomysł drobnego alkoholowego znieczulenia, Tottie sięgnęła po butelkę, w której zawartość była wysokoprocentowa. Nie była co prawda pewna, czy uda im się skonsumować owego drinka bez popitki, ale zaryzykowała i już, już miała podawać go siostrze, ale wszystko potoczyło się tak szybko, że nawet ona nie zdążyła łyknąć, nim jej mały, poczwórny sekret wyszedł na jaw…
- No coś ty, Aura! Wypluj te słowa! - żachnęła się Tottie, gotowa zakryć kurom uszy (choć może nie do końca wiedziała gdzie one konkretnie są zlokalizowane, ale była pewna że są i nawet kolor skorupki jajek odpowiada barwie ich małżowiny!) - Nie słuchajcie jej, ona tak tylko mówi, moje kochane kuraski. - Młodsza Whitbread przygarnęła pierwszą lepszą i czułością przycisnęła do siebie. Tuż po tym ponownie spojrzała na siostrę, zatrzymując na jej twarzy spojrzenie, które bynajmniej nie wskazywało na to, że sobie żartuje.
- Popatrz jaki mamy duży dom. Tak sobie pomyślałam, że może by je trzymać na strychu? Albo w ogródku. Zbuduję im kurnik! Już nawet wiem z czego! Ostatnio w Domu Kultury robiliśmy porządki i mamy sporo starych dekoracji do wyrzucenia. Chłopaki chcieli je spalić, ale przecież można dać im nowe życie! - przedstawiła z entuzjazmem genialny plan, który pewnie miał jakieś mankamenty, ale na ten Tottie zupełnie ich nie dostrzegała, nakręcona wizją ratowania kurzych kuprów.
Była pewna, że się przesłyszała! Nie to, żeby miała coś do rosołu, ani do jedzenia mięsa w ogóle, ale nie tego! Przecież ona te kury przygarnęła pod swoje skrzydło, jak mogłaby pozwolić, żeby ktoś je zjadł?!
- Rosołu?! W życiu! Dopiero uwolniłam je z kurzej niewoli! Jak dobrze, że poszłam po te jajka. Była tam taka kobiecina, która trzymała te maleństwa w klatce, uznając, że to już stare nioski, ostatnio mniej jajek ma od nich, więc chciała się ich pozbyć. Rozumiesz? A może one właśnie przez tę wielkanocną presję przyblokowały się i dlatego im z tymi jajkami tak nie wychodzi? Nikt tego nie wie. A nawet gdyby… to czy nie należą im się ostatnie kurze lata spędzone w ciszy i spokoju? No, Aura, pomyśl tylko! - Mówiła tak żarliwie, dramatycznie przy tym gestykulując, raz po raz wskazując na kolorową pierzastą gromadkę, to znów wbijając w siostrę zeszklone spojrzenie, które powinno stopić nawet największe lody i przebić nawet najbardziej zatwardziałe serca. - To nie był przypadek, że akurat trafiłyśmy na siebie przed Wielkanocą!
Mów mi:Tottie
MULTI:Huck
 



job
fryzjerka w good hair salon

feelings
takie jak ja mają kwiaty we włosach

and more
ale poza tym noszą demony w głowach

Aura Whitbread
26 lat
177 cm
mieszka w Phinney Ridge

Dzisiaj 17:56


Aura nie była szczególną miłośniczką zwierząt. Właściwie przed Psem nie odczuwała potrzeby, by posiadać jakieś, choć może poniekąd było to też związane z doświadczeniem mieszkania pod jednym dachem z kotami, którymi opiekowała się ciotka. Adopcja psiaka była pomysłem jej byłego partnera i choć Aura pokochała tego krnąbrnego czworonoga to nawet nie myślała o tym, by coś jeszcze mogło zamieszkać z nimi pod tym dachem.
A tym bardziej, gdyby to miały być kury, którym rudowłosa przyglądała sobie się z nieskrywaną niechęcią.
Nie ma szans, żeby kury zostały tutaj. W środku. Nie ma mowy – powiedziała z mocą, głównie dlatego, że oczami wyobraźni widziała już, jak bardzo będą brudziły. Jasne, Pies też nie zawsze był czyściochem, ale przynajmniej – z tego, co wiedziała Aura – nie robił pod siebie przy każdej nadarzającej się okazji. – Nie mogłaś uratować jakichś innych zwierzątek? Może takich, które nie zasrają nam całej podłogi? – jęknęła, doskonale wiedząc, że nie jest w stanie odmówić tak całkiem Tottie. Może ją jedynie spróbować zniechęcić do tego pomysłu, aczkolwiek nie była pewna, czy jest jakakolwiek szansa, że jej się to uda. – Normalni ludzi mają rybki. Albo jaszczurki. Do diabła, już pająk czy wąż byłby lepszy, ale nie, my musimy mieć kury – mamrotała pod nosem, rzucając złe spojrzenia sprawcom całego tego zamierzania i nieco łagodniejsze Tottie, bo jeśli ktoś potrafił urobić Aurę, to była to jej bliźniaczka.
Westchnęła ciężko.
Czyli z rosołu nici? – wolała się upewnić, szybko jednak uniosła dłonie w obronnym geście. – Dobra, dobra, postaram się powściągnąć swoje mordercze zapędy przeciw kurakom, ale nie mają wstępu do reszty domu – zastrzegła od razu. – Chyba serio przyda mi się ten wyjazd, żeby nie zwariować – mruknęła trochę ciszej, pół żartem, pół serio.
Mów mi:-
MULTI:-
 
Wyświetl posty z ostatnich:   


Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  

you're my person
Postać z największą liczbą punktów fabularnych, marzec - 537 punktów
Dwudziestopięcioletnia panna, która niedawno temu przyjechała do Seattle z miasta Asotin, gdziekolwiek to jest. Zgrabna blondynka o pełnych ustach i pięknym uśmiechu, romantyczka z marzeniami i ambicjami. Pracuje jako stażystka w kancelarii prawniczej, interesuje się modą i kocha jeść fast foody. Może nie jest specjalnie wysportowana, a jej umiejętności za kółkiem pozostawiają wiele do życzenia, ale za to złota z niej rączka i świetnie sobie radzi z narzędziami.
Postać z największą liczbą punktów fabularnych, marzec - 413 punktów
Trzydziestoletnia panna, urodzona i wychowana w Seattle. Studia medyczne ukończyła na uczelni wojskowej, więc panie i panowie miejcie się na baczności, bo strzelec z niej wyborowy. Mimo wzlotów, ale i bolesnych upadków, wyszła na prostą, aby sprawdzać się jako rezydentka chirurgii. Nie jest najlepszą panią domu, ale za to świetnie radzi sobie za kółkiem. Uwielbia sport, trenuje boks i chętnie spędza czas na świeżym powietrzu. Jeżeli nie jesteś na jej czarnej liście, to możesz spać spokojnie.