hello stranger
W najnowszym ogłoszeniu można przeczytać o naborze do ekipy administracyjnej! Sprawdź sam.
ZADANIA WIELKANOCNE. Krótsze rozgrywki za więcej punktów fabularnych!
LEPRECON -dzień Świętego Patryka! Weź udział w zabawie, odwiedź sześć pubów, znajdujących się na specjalnej mapce i zbieraj punkty fabularne!
Jakiekolwiek problemy prosimy zgłaszać do adminów lub w tym temacie. W razie kłopotów z wyglądem strony pomoże twardy reset: ctrl + f5 lub option + command + r
boom
kiara
aurelie
diosmio
vincent
dAuvergne
posy
inissia
robert
myre


Watertown



job
straszę ludzi w Seattle

feelings
za pieniądze

and more
ktoś coś?

Dreamy Seattle
100 lat
210 cm
mieszka w Chinatown

2020-07-08, 20:06


Mów mi:Dreamy Seattle
MULTI:-
 



job
prezenterka w KIRO Radio

feelings
ma tindera

and more
wygina się na jodze

Lava Hale
29 lat
169 cm
mieszka w South Lake Union

2021-03-30, 15:35


#14
outfit
Początek kwietnia, sobotni wieczór, który o dziwo był wyjątkowo ciepły, jak na tę porę roku. Kiro Radio organizowało w tym dniu bankiet z okazji któregoś tam już roku istnienia. To miała być duża impreza – dla prezesów i kierowników, zwykłych pracowników, radiowych gwiazd oraz ludzi którzy z nimi współpracowali. Całość robiła wrażenie, wielka sala wynajęta w ekskluzywnym hotelu, scena na której mieli wręczać nagrody i rzucać ckliwymi historiami o latach pracy w najlepszym radiu w Seattle, długi szwedzki stół oraz bar z fancy drinkami. Jednym słowem mówiąc – klasa. Wszyscy wystrojeni w wieczorowe stroje, kobiety w eleganckich sukniach, a panowie w dopasowanych garniturach, prezentowali się naprawdę dobrze.
Nawet Lava zdecydowała się na założenie tego wieczoru czegoś odpowiedniego na tę okazję, oczywiście uprzedzając też Nathaniela, że na imprezie obowiązuje dress code. Nie wiedziała jednak, że jej towarzysz jest kontuzjowany, co zdążyła mu wypomnieć kilka razy, od kiedy usiedli przy jednym ze stolików, ona z drinkiem, on z wodą. Naprawdę chciała, by to właśnie on poszedł z nią tę imprezę, by dotrzymał jej towarzystwa, bo uwielbiała spędzać z nim czas i wiedziała, że razem będą bawić się naprawdę dobrze, ale kiedy jeszcze w taksówce opowiedział jej historię swojego wypadku, miała ochotę zawrócić i wrócić do domu, żeby się nie przemęczał. Oboje byli niesłychanie uparci, a tym razem wygrał Nathaniel. Tylko dlatego, że Lava naprawdę musiała pojawić na bankiecie, a on nie dawał za wygraną, twierdząc, że wszystko jest okej. Obiecała sobie jednak, że będzie go pilnować, by się nie nadwyrężył, by nie poczuł zmęczenia, żeby nikt czasem na niego nie wpadł oraz że przy pierwszej lepszej okazji wrócą do domu.
- Nadal nie mogę uwierzyć, że to przede mną ukryłeś i uznałeś, że przyjście to, to dobry pomysł. Nate… ty naprawdę powinieneś odpoczywać. – brzmiała zupełnie jak nie ona. Lava z pretensjami? Przecież nigdy jeszcze nie widział jej w takiej wersji. Miała być jego dobrą koleżanką, może przyjaciółką? Miała być tą, z którą będzie wspinał się po lodowcu i która zgodzi się na każdy szalony pomysł, tymczasem marudziła, jakby miała jakiekolwiek prawdo do tego, by mieć do niego pretensje. Czy miała? Nie wiedziała, ale cholernie się o niego martwiła i to jej wystarczało. Poza tym nie chciała, by potem borykał się z konsekwencjami swoich nierozważnych decyzji.
Mów mi:Pateczko
MULTI:Laura
 



job
prezes/inżynier budowy dróg i mostów

feelings
work, work, work

and more
jest jak jest, i po co to zmieniać?

Nathaniel Covington
29 lat
180 cm
mieszka w Belltown

2021-04-07, 21:57


#15 | + outfit

Wystawne imprezy, na których należało pokazać się z jak najlepszej strony, a właściwie, ze strony zasobności swojego portfela, w oczach Nathaniela zdecydowanie nie należały do przyjemności. Sztuczne uśmiechy, oklaski i śmiechy z każdego drętwego żartu, życzliwe potakiwania, plotkowanie o pozostałych gościach to była istna katorga. Covington nie był typem, który lubił wystawiać się na pokaz i zwracać na siebie uwagę. Tylko w nielicznych sytuacjach pokazywał się na salonach, a tym razem stało się to za sprawą czarującej panny Hale, której nie potrafił odmówić. Przekonał go niepodważalny fakt, że w jej towarzystwie wszystkie negatywne strony przyjęcia schodziły na dalszy plan.
Nie zrejterował mimo, iż nie był w pełni sił, co zamierzał skrzętnie ukryć w pełnym garniturze, z krawatem i koszulą zapiętą pod samą szyją, bo rana na czole, schowana pod misternie ułożonymi włosami, szybko się goiła, o czym świadczyło zdjęcie szwów… gdyby Lava nie dotarła do jego mieszkania przed czasem. Odcinający się pod rozpiętą białą koszulą widok opaski wokół żeber, siniaki na ciele i gojące się zadrapania tu i ówdzie sprawił, że z twarzy dziewczyny diametralnie zszedł uśmiech, a zastąpiła go pełna zmartwień mina, objawiająca się ściągnięciem brwi, niepewnością i może nawet pewnym… przestrachem? Mimo licznych zapewnień, że nic poważnego mu się nie stało, wszystko było już w porządku i jak najbardziej mógł się wybrać z nią na ten nieszczęsny bankiet, nadal wyglądała na trochę przejętą. Było to nie lada wyczynem, ale uparcie obstawał przy swoim i na szczęście jednak udało mu się namówić ją na wyjście.
- Heej, czyżbyś wątpiła w moją zdolność radzenia sobie z przeciwnościami losu? - uśmiechnął się zaczepnie w odpowiedzi, jakby rzeczywiście brał to pod uwagę. Po prawdzie, nieco lekceważył to, że się martwiła, bo jej zachowanie uważał za kompletnie bezsensowne. Najważniejsze było to, że przeżył i mógł z nią być, czyż nie? Miał wrażenie, że ten konkretny wyraz twarzy, który pojawił się u niej po otworzeniu drzwi, wcale nie ustępował miejsca tego szczerego uśmiechu, na który tak lubił patrzeć. Dlatego też westchnął cicho i upił łyk wody, którą był zmuszony pić. - Właśnie dlatego nie chciałem mówić Tobie czy komukolwiek, co mi się stało. Nie mając świadomości, człowiek lepiej śpi, bawi się na imprezach i nie zadręcza się czyimiś drobnymi problemami. I więcej się uśmiecha. Szczerze. Bez żadnego wysiłku i udawania. - Wzruszył beztrosko ramionami i obdarzył ją wymownym spojrzeniem. Nie miał jej tego za złe. Prędzej na siebie był zły, że dopuścił do tego, by tak szybko odkryła prawdę. - Potrzebowałaś mnie, dlatego jestem. I naprawdę nie musisz się mną przejmować, mam wszystko pod kontrolą - zapewnił, uśmiechając się ciepło. Pomijając fakt, że czasem potrzebował jeszcze leków przeciwbólowych, gdy znienacka napadał go ból głowy, był pod czujnym okiem lekarza i starał się uważać na siebie. Już dobrowolna rezygnacja z wszelkich aktywności fizycznych i alkoholu była dobrym znakiem, że dbał o prawidłową rekonwalescencję. Niestety, pracy nie mógł sobie odpuścić.
Mów mi:Słońce
MULTI:nope
 



job
prezenterka w KIRO Radio

feelings
ma tindera

and more
wygina się na jodze

Lava Hale
29 lat
169 cm
mieszka w South Lake Union

2021-04-10, 18:18


- No to nie tak, że wątpię. – westchnęła i wywróciła oczami, po czym odstawiła kieliszek, w którym miała białe wino, oparła przedramię o stolik i spojrzała na swojego towarzysza. Na jej twarzy malowała się troska. Była naprawdę przejęta jego stanem zdrowia. A z tą troską mieszała się niestety złość, którą trudno było jej pokazać, bo… na niego po prostu nie umiała się złościć. Ale była zła, że jej nie powiedział, że to wszystko ukrywał. Była zła, że w zasadzie tak rzadko ze sobą rozmawiają, że nie uznał, że jest osobą, której może w tej kwestii zaufać. Jaka była w tym logika? Mogli ze sobą sypiać, wyjeżdżać na weekendy, prowadzić naprawdę poważne i ważne rozmowy, a nie mógł jej powiedzieć o tym, że miał wypadek. Cholera! I nie dość, że była zła na niego za to wszystko, to była zła na siebie, że pozwoliła, by pojawiły się jakieś uczucia, oczekiwania i potrzeby. Doskonale wiedziała, że nie martwi się o niego tak, jak martwiłaby się o kumpla.
- Jak już wcześniej ustaliśmy, zamierzam żyć całkiem długo, dlatego też przede mną jeszcze dużo spokojnego snu i dobrych imprez. Nic by mi się nie stało, gdybym pomogła ci w powrocie do zdrowia. No i wypadek to nie jest drobny problem, Nate! – odpowiedziała całkiem szczerze. Również posłała mu znaczące spojrzenie, nie uśmiechając się jednak, tak jak chyba tego od niej oczekiwał. Zamiast tego uniosła swój kieliszek. Chociaż ona mogła się napić, a teraz bardzo tego potrzebowała.
- Doceniam. Naprawdę chciałam, żebyś tu ze mną był, bo twoje towarzystwo jest dla mnie gwarancją świetnie spędzonego czasu… ale nic nie poradzę na to, że się martwię. – dodała i wzruszyła lekko ramionami.
- Ale wiesz co… po prostu nie rozumiem. Tak najzwyczajniej w świecie. Zamierzałeś to przed wszystkimi ukrywać? – pokręciła głową z niedowierzaniem. – Myślałam, że nasza… relacja opiera się na zupełnie innych wartościach. – dodała po chwili, nie do końca wiedząc, jak nazwać to, co ich łączy, ale chcąc podkreślić to, że jednak coś pomiędzy nimi jest.
Mów mi:Pateczko
MULTI:Laura
 



job
prezes/inżynier budowy dróg i mostów

feelings
work, work, work

and more
jest jak jest, i po co to zmieniać?

Nathaniel Covington
29 lat
180 cm
mieszka w Belltown

2021-04-14, 20:00


Widząc jej pełne troski spojrzenie, pokręcił głową i przeniósł wzrok w bliżej nieokreślone miejsce. Nie mógł wytrzymać tego dziwnego uczucia, którego unikał odkąd sięgał pamięcią. Nie rozumiał, dlaczego tak się tym przejmowała. Gdyby tylko widziała, w jakim stanie był świeżo po wypadku to jeszcze dało się to logicznie wyjaśnić, że powinien na siebie uważać i dbać, by się odpowiednio zregenerować, bez żadnych ekscesów. Ale teraz sprawy miały się już lepiej, i choć może brakowało mu do pełni sił, to i tak czuł się całkiem przyzwoicie, by przyjąć jej propozycję. Po raz kolejny przekonywał się na własnej skórze, że kobiety często wyolbrzymiały.
- Ale ja nie oczekuję od nikogo pomocy, a Ciebie nie śmiałbym nawet prosić. Już taki jestem, więc proszę, nie bądź na mnie zła - odparł łagodnie, spoglądając na dziewczynę ze zmarszczonym czołem. Naprawdę nie chciał, by to wpłynęło na ich relację, a już na pewno nie chciał psuć tego wieczoru. Prawdę mówiąc, nie spodziewał się takiej reakcji i zaczął się zastanawiać, czy na pewno dobrze zrobił, że zgodził się na to wyjście. Bez niego albo z kimś innym pewnie bawiłaby się znacznie lepiej, niż próbowała mu wmówić.
- Posłuchaj, Lavo… - zaczął spokojnie i ujął ją za rękę, by skupić jej uwagę na tym, co miał do powiedzenia. - Co się stało, to się nie odstanie, nie mamy na to żadnego wpływu. Ze swojej strony robię wszystko, by jak najszybciej się z tego wygrzebać, stosując się do zaleceń lekarza, co, jak wiesz, jest dla mnie ogromnym poświęceniem, ale nie idę na skróty i nie ignoruję swojego zdrowia. Nie oznacza to jednak, że jestem kaleką i muszę rezygnować kompletnie ze wszystkiego - zrobił przerwę, by odetchnąć i pozbierać myśli. Ludzie mieli znacznie gorsze problemy, a on chodził, oddychał, funkcjonował samodzielnie, więc nie widział powodu, by przeżywać. - Co mógłbym zrobić, żebyś choć trochę przestała się przejmować? - zapytał poważnie, może trochę przy tym bezradnie, bo sam nie wiedział, co mógłby powiedzieć, by skończyła z tym martwieniem się.
- Nie powiedziałem o tym nawet swojej najlepszej przyjaciółce, jak i reszcie z paczki, choć w pewnym momencie i tak chociaż część z nich się dowiedziała… Bo nie ma się czym chwalić - westchnął ciężko, czując przy tym ucisk na obandażowanej klatce, który w chwilach głębszego wydechu nie dawał mu tak łatwo o sobie zapomnieć. Dał sobie chwilę na zastanowienie się nad następnymi słowami tak, by Lava miała możliwość poznania jego stanowiska w tej sprawie. - To nie jest łatwe tak po prostu okazywać słabość i prosić kogoś o pomoc, skoro przez całe życie uczono mnie, jak radzić sobie samemu, a od dziesięciu miesięcy naprawdę zostałem ze wszystkim sam - wyznał ponuro i podniósł wodę do ust. Niełatwo było mu to przyznać, zwłaszcza przed nią, ale z drugiej strony byli wobec siebie bardzo szczerzy, umieli ze sobą rozmawiać i nie bawili się w owijanie w bawełnę. Miał również nadzieję, że dzięki temu przynajmniej częściowo zrozumie go i jego postępowanie, na czym bardzo mu zależało. Już dość osób wokół odsunął od siebie, Lava nie należała do tych, których wolał unikać.
Mów mi:Słońce
MULTI:nope
 



job
prezenterka w KIRO Radio

feelings
ma tindera

and more
wygina się na jodze

Lava Hale
29 lat
169 cm
mieszka w South Lake Union

2021-04-17, 18:40


Dlaczego się przejmowała? Bo tego przede wszystkim nauczyli ją w domu. Miała piątkę adoptowanego rodzeństwa, którym zajmowała się od najmłodszych lat. Adoptowała ja dwójka wspaniałych ludzi, którzy uratowali ją przed domem dziecka albo straszną rodziną zastępczą. Dali jej dach nad głową i pełną, kochającą rodzinę. A jedną z rzeczy, której od niej wymagali, było to, by pomagała reszcie adoptowanych dzieciaków odnaleźć się w nowej sytuacji. Lava miała kilka lat, gdy ją przygarnęli, jej rodzeństwo było starsze, po traumach i różnych przeżyciach. W nowej rodzinie byli dla siebie i mogli oraz chcieli na siebie liczyć. Stąd właśnie wyniosła troskę o innych, a jeśli ktoś stawał się jej bliski, jak to stało się z Nathanielem, nie potrafiła opanować chęci i potrzeby pomocy mu.
– A ja jestem taka, że czuję potrzebę pomagania… ale dobrze, rozumiem. – odpowiedziała całkiem szczerze. Chyba zdążył to zauważyć, prawda? Nawet gdy opowiadała mu o weganizmie, to argumentowała to troską o inne istoty i planetę.
Chciała coś powiedzieć, w jej głowie teraz plątało się kilkanaście różnych myśli i próbowała skleić z nich jakąś odpowiedź, ale pozwoliła mu dokończyć, wlepiając w tym czasie spojrzenie w jego twarz, skupiając się na jego mimice.
– Absolutnie nie traktuję cię jak kaleki i nie chcę, żebyś tak pomyślał. Zdążyłam cię jednak nieco poznać, jesteś uzależniony od pracy i adrenaliny, dlatego się martwię. – przyznała i przygryzła wargę, zastanawiając się na odpowiedzią na jego pytanie.
– Nic. – pokręciła głową i westchnęła. Nie było opcji, by tak po prostu przestała.
– Ale uszanuję twoją prośbę i po prostu… nie będę się wtrącać. – niestety tylko w ten sposób była w stanie tak ująć to, co myślała, by pokazać mu, że szanuje jego zdanie. Nie zamierzała mu się narzucać i mu pomagać, jeśli tego nie chciał. Nie czuła się jednak komfortowo z tą myślą.
Sięgnęła po kieliszek z winem i upiła większy łyk, dając sobie tym samym chwilę na zebranie myśli. Nie chciała prowadzić tej rozmowy zbyt emocjonalnie, byli w końcu dwójką dorosłych i dojrzałych ludzi, którzy jak widać byli w stanie rozmawiać normalnie, starannie dobierając słowa. A Lava bardzo nie chciała, by przypadkiem wymsknęło jej się coś, czego będzie potem żałować. W tym momencie nie chciała, żeby wiedział, że zależy jej na nim, aż tak.
– Nate… – westchnęła cicho i uniosła na niego spojrzenie. – Rozumiem. To znaczy… staram się to zrozumieć. Ja również byłam uczona, by radzić sobie samej, ale również, by mieć na uwadze innych. – zaczęła powoli. Czymś innym było radzenie sobie ze swoimi problemami samemu, poleganie na samej sobie i nieoczekiwanie czegokolwiek od innych, a czymś innym było wobec innych empatycznym. Lava nie oczekiwała od innych niczego, ale potrafiła przy tym dawać.
– Widzisz, nie musisz mnie prosić o pomoc. Mogę po prostu być przy tobie, gdy tej pomocy będziesz potrzebował. Jednak jeśli jest to dla ciebie trudne, to nie będę naciskać. – wzruszyła lekko ramionami, nieco z rezygnacją, a nie w geście obojętności. – W końcu mieliśmy się razem dobrze bawić, a nie zamartwiać, prawda? – rzuciła, próbując się uśmiechnąć i rozładować nieco napięcie. Ich relacja miała na tym polegać, prawda? Na dobrej zabawie, na świetnym seksie, na niczym innym… jeśli chciał, mogli przy tym zostać.
Mów mi:Pateczko
MULTI:Laura
 
Wyświetl posty z ostatnich:   


Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  

you're my person
Postać z największą liczbą punktów fabularnych, marzec - 537 punktów
Dwudziestopięcioletnia panna, która niedawno temu przyjechała do Seattle z miasta Asotin, gdziekolwiek to jest. Zgrabna blondynka o pełnych ustach i pięknym uśmiechu, romantyczka z marzeniami i ambicjami. Pracuje jako stażystka w kancelarii prawniczej, interesuje się modą i kocha jeść fast foody. Może nie jest specjalnie wysportowana, a jej umiejętności za kółkiem pozostawiają wiele do życzenia, ale za to złota z niej rączka i świetnie sobie radzi z narzędziami.
Postać z największą liczbą punktów fabularnych, marzec - 413 punktów
Trzydziestoletnia panna, urodzona i wychowana w Seattle. Studia medyczne ukończyła na uczelni wojskowej, więc panie i panowie miejcie się na baczności, bo strzelec z niej wyborowy. Mimo wzlotów, ale i bolesnych upadków, wyszła na prostą, aby sprawdzać się jako rezydentka chirurgii. Nie jest najlepszą panią domu, ale za to świetnie radzi sobie za kółkiem. Uwielbia sport, trenuje boks i chętnie spędza czas na świeżym powietrzu. Jeżeli nie jesteś na jej czarnej liście, to możesz spać spokojnie.