kliknij mnie!
Dreamy Seattle :: Zobacz temat - #4 Przyjmij w podzięce moją nerkę i serce
hello stranger
boom
kiara
aviana
diosmio
andrew
dAuvergne
posy
inissia
robert
myre
uwaga
WEATHER ALERT! Ostrzeżenie przed burzami dla obszaru Seattle.Czytaj dalej.
uwaga
Powstało subforum o nazwie "Alternatywna rzeczywistość".Więcej tutaj
uwaga
Jakiekolwiek problemy prosimy zgłaszać do adminów lub w tym temacie. W razie kłopotów z wyglądem strony pomoże twardy reset: ctrl + f5 lub option + command + r.


#4 Przyjmij w podzięce moją nerkę i serce



job
spustoszony przez śmiech i slowa

feelings
pobity przez

and more
małe uczucia i rzeczy

Fitz Wainwright
40 lat
194 cm
mieszka w Queen Anne

2021-01-16, 17:58


Dość już miał rozprawiania bez przerwy o wysysającym energię rozwodzie, przez który przechodził od kilku miesięcy na wpół żywy. Bądź co bądź, miał też inne zmartwienia i obowiązki w życiu, którymi były między innymi jego trzy przeżute przez życie psy i choć wizja oddania ich w ręce Rae stawała się coraz bardziej rzeczywista, niepokojąc go przy tym coraz dotkliwiej, tak nie zamierzał zrezygnować z dokładnego dbania o te kreatury. Z jednym z nich był kilka dni temu na operacji; niezbyt poważnej, a jednak znaczącej i choć dotychczas psisko nie stwarzało problemów, tak dzisiaj dawało mu rozsądne powody do zmartwień. Nie potrafiło pokonać choćby trzech kroków, od razu padając na ziemię i odmawiało spożywania jedzenia i płynów. Fitzowi naturalnie w głowie wytworzyły się pewne podejrzenia, jako że był niegdyś lekarzem, ale wolał powierzyć życie swojego czworonoga w ręce kogoś bezpośrednio wykształconego w tym zawodzie. Weterynarz zajmujący się zwierzakiem nie odbierał od mężczyzny telefonu, a więc Wainwright zdecydował się naruszyć prywatność Lorny i to ją ściągnąć do swojego domu poza godzinami jej pracy. Nie chciał zamęczać jej takimi sprawami, ale była jedyną osobą po ignorującym go weterynarzu, której blondyn szczerze ufał. Może i gubiła często telefon i była lekko oderwana od świata, ale o zwierzęta Fitza troszczyła się zawsze wspaniale. Zresztą o samego właściciela także, hehe. Teraz jednak miał na względzie wyłącznie dobro swojego psa. Zdziwił się więc, kiedy od razu odebrała (był pewny, że znów zawieruszyła gdzieś komórkę, a tu proszę, taka niespodzianka!), a jeszcze bardziej, kiedy wyraziła chęć przybycia na miejsce z odpowiednimi witaminami dla psiaka, które podać mu było trzeba dożylnie. Mężczyzna nie potrafił nawet opisać swojej wdzięczności, a więc zaatakował ją powtarzanymi raz po razie słowami, mniej więcej w tym szyku: Dziękuję, dziękuję, jesteś wspaniała, dziękuję, mam u ciebie dług, dziękuję, nie ma na świecie lepszej osoby od ciebie. Miał nadzieję, że na ten moment takie podziękowania wystarczyły, bo o to, jak je rozwinąć, będzie martwił się później, kiedy kryzys zostanie już zażegnany.
Przygotował już kroplówkę, sprawdził tętno psiaka i jego temperaturę, a kiedy Lorna już dotarła (i to nie tylko ze wzmocnieniem dla zwierzaka, ale też Fitza!), wspólnie z nią podał mu odpowiednie witaminy i pozostawało im tylko poczekać na efekty.
Nie przeszkodziłem ci chyba w niczym ważnym, co? Na przykład w nauce albo zakręcaniu włosów na takie różowe, babcine wałki — zapytał zaczepnie i uniósł brew ku górze. Skoro ona mogła żartować z jego wieku, Fitz nie zamierzał pozostawać dłużny.
Mów mi:heisenberg
MULTI:ten mało zabawny Demetrius
 



job
studiuje weterynarie

feelings
pomaga w klinice

and more
i zaraz zostanie psią mamą

lorna ebberhart
25 lat
163 cm
mieszka w Phinney Ridge

2021-01-23, 23:10


#12

Dla Lorny ostatni czas był dość dziwny. Nie dość, że adoptowała w końcu psa, więc jej codzienna rutyna została wywalona totalnie do góry nogami, to jeszcze poszła na jakiś jarmark i wzięła udział w jakichś losach. Spodziewała się jakiegoś tandetnego naszyjnika albo zniżki na watę cukrową, ale zamiast tego dostała… bilety na Bahamy. Była to dziwna sprawa, podejrzewała, że to tylko bilet na samolot, a dalej będzie musiała sobie jakoś sama radzić, zbudować szałas na plaży z patyków, polować innym patykiem na swój obiad i przygotowywać go… w płomieniu, rozpalonym na tej samej plaży. I pić wodę z kokosów! Chociaż to wszędzie było możliwe, bo przecież taka modna sprawa, odrobina egzotyki w swoim domu, zwłaszcza w takich stanach jak Waszyngton, gdzie co chwile leje, jest buro i ponuro. Każdy chce sobie na chwile od tego wszystkiego odpocząć. Więc Lorna coraz poważniej myślała o wybraniu się jednak na taką wyprawę, ale cóż, skoro była psią mamą, to nie było takie super proste! No i dlatego, że pracowała i studiowała, więc generalnie była trochę zapracowaną mrówką.
I szukała idealnego terminu, a do tego potrzebowała planera, kalendarza i jeszcze prywatnych notatek z informacją co i kiedy ma zrobić, więc Fitz trafił w idealny moment, kiedy miała swój telefon dosłownie w ręku. Oczywiście odebrała od razu i zastanawiała się trochę, czy nie wyszła na jakąś wariatkę, która czeka na telefon od jakiegoś amanta, wpatrując się w wyświetlacz i próbując go zaczarować, żeby zadzwonił.
W każdym razie, mógł na nią liczyć. Lepiej przecież zostawić trudne wybory na później, a Bahamy zdecydowanie do takich trudnych decyzji należały, niż zajmować się nimi od razu. Zostawiła też psa w domu, bo jednak nigdy nie wiadomo, jak inne psy na niego zareagują i czy nie będzie jakiejś wielkiej, krwawej wojny, a potem zahaczyła o lecznice i zabrała to, czego mogła potrzebować. A kiedy zjawiła się na miejscu, to miała dwie torby, bo owszem, Fitz miał szczęście i przez jej niezdecydowanie i trudne wybory, zrobiła dużo dobrego jedzenia, żeby jej się lepiej myślało! I skoro wybierała się do mężczyzny, który dbał o swoje psy jakieś sto razy lepiej niż o siebie, to zamierzała go trochę podtuczyć przy okazji!
- Mi? No wiesz, miałam bardzo romantyczną randkę z pewnym hiszpańskim akrobatą, o bardzo obiecujących zdolnościach motorycznych, ale i tak wydawał się bardziej zainteresowany swoimi kijkami do żonglerki, niż mną - zażartowała na dzień dobry - i skąd wiedziałeś, że przygotowuje się na randkę właśnie z takimi wałkami? - dopytała, a potem wręczyła mu paczkę z jedzeniem, w którym były…. hmmm, powiedzmy że Lorna jest ambitna i zrobiła pierożki z różnymi nadzieniami. - Muszę sobie sprawić taką własną torbę z najpotrzebniejszymi rzeczami do takich wizyt domowych, żeby nie zahaczać za każdym razem o lecznicę i przychodzić szybciej… no ale dobra, melduj, co się dzieje, jak długo się dzieje i w jaki sposób się dzieje? - zapytała, przechodząc do rzeczy i mrużąc delikatnie oczy. - A potem zjemy i opowiesz mi, czy na Bahamach są jacyś cyganie, którzy tylko czekają żeby porwać jakieś naiwne amerykanki - dodała, tajemniczo, ale hej, dama nie zdradza wszystkiego tak od razu, w progu, na dzień dobry!
_____________
Mów mi:-
MULTI:fred, clover, red i wolf
 



job
spustoszony przez śmiech i slowa

feelings
pobity przez

and more
małe uczucia i rzeczy

Fitz Wainwright
40 lat
194 cm
mieszka w Queen Anne

2021-01-27, 18:29


Cóż... Z pewnością lepiej było mieć bilety na Bahamy, niż ich nie mieć. Tak, wielce odkrywcze było to stwierdzenie, a jeszcze bardziej elokwentne i porywające, ale puenta miała być taka, że zawsze przyjemnie było mieć w czym wybierać, prawda? A takie krótkie wakacje czasem pomagały w nauce i w ogarnięciu chaosu, jaki nawiedzał momentami życie, bo leżąc nad turkusowymi wodami oceanu, znacznie łatwiej dało się wyciszyć myśli i rozsądnie rozplanować swój dzienny harmonogram. Poza tym, komu jak komu, ale Lornie zdecydowanie należał się wypoczynek i Fitz na pewno nie omieszka jej tego uświadomić, ale to potem.
Trochę niekomfortowo poczuł się w momencie, w którym okazało się, że brunetka poza odpowiednimi witaminami dla psa (przez które musiała się nieco natrudzić, więc już to czyniło ją bohaterem tego wieczoru), przyniosła także coś dla Fitza i... to jedzenie! Jedzenie, które sama zrobiła, któremu musiała poświęcić swój cenny czas, swoje nerwy, swój prąd, swoje pieniądze na składniki (nie oszukujmy się, mimo że moda była na zdrowe odżywianie i coraz więcej naturalnych produktów można było znaleźć na sklepowych półkach, to i tak ceny nie były najprzychylniejsze) i wiele innych rzeczy, bo Fitz nie miał bladego pojęcia o gotowaniu. I choć poczuł się przez tę niespodziankę lekko zażenowany, tak uczucie to przewyższała chyba wdzięczność za to, że Ebberhart o nim pomyślała i że miała ochotę podzielić się z nim takimi wspaniałościami. Czy mógł wymarzyć sobie teraz lepsze towarzystwo? Zdecydowanie nie.
W takim razie musiał być niesłychanym tchórzem. Gdyby naprawdę miał frapujące i obiecujące zdolności motoryczne, to znalazłby inne zajęcie dla swoich rąk — podtrzymał temat, na myśli mając choćby nie wiem, trzymanie w tych dłoniach bukietu kwiatów dla Lorny, okej? Jak ktoś pomyślał o czymś innym, to pomyślał źle. Na jej pytanie uniósł zaraz kąciki ust w uśmiechu i westchnął. — Stąd, że sam takich używam — odparł całkiem poważnie. W sumie mogłaby to nawet być prawda, bo nie zapominajmy, że ostatni raz na randce Fitz był dwadzieścia lat temu — tak… przez całe życie towarzyszyła mu wyłącznie Raelynn. Przyjął też zaraz od Lorny te smakowitości, podziękował za nie ładnie, pewnie lekko całując ją w policzek i poszedł do kuchni po sztućce i talerze, które następnie ułożył na stole w salonie. — Tak… Jeszcze raz za to przepraszam — zawsze warto było to powtórzyć, prawda? Takich słów nigdy za mało. I jeśli Lorna nie powiedziała tego po to, żeby Fitz jej taką torbę sprawił w podzięce, to niech czym prędzej biegnie do sklepu taką nabyć, bo Wainwright już w głowie planował, kiedy się po taką przejdzie. Nie lubił zwyczajnie czuć się dłużny, a że pieniędzy miał o wiele za dużo, to często kupował coś swoim znajomym w zadośćuczynieniu. — Tak jak mówiłem przez telefon — jest osowiały, nie chce jeść i pić, ledwo trzyma się na nogach. Temperaturę ma w porządku, tętno tak samo, ale możesz się jeszcze upewnić. Opatrunek zmieniałem mu kilka godzin temu i też nie zauważyłem niczego niepokojącego — wyjaśnił, wzrok skupiając na piesku, który leżał gdzieś niedaleko nich w swoim legowisku. Odseparował też zwierzaka od innych psów, by te mu nie przeszkadzały.
Jego czoło przecięła zmarszczka, kiedy Lorna zdecydowała się poruszyć tak nagle temat Karaibów. — Cyganie? Nie, tam można spotkać tylko zabłąkane duchy piratów, które mogą odciąć ci głowę — powiadomił, na myśli mając Bractwo Wybrzeża, legendę Czarnobrodego i tak dalej. A właśnie, skoro już przy tym… — A co, zamierzasz znaleźć ukryty skarb Czarnobrodego? Aż tak źle stoisz z pieniędzmi?
Mów mi:heisenberg
MULTI:ten mało zabawny Demetrius
 



job
studiuje weterynarie

feelings
pomaga w klinice

and more
i zaraz zostanie psią mamą

lorna ebberhart
25 lat
163 cm
mieszka w Phinney Ridge

2021-01-30, 22:01


Z tym zdaniem pewnie by się nie zgodzili ludzie, którzy faktycznie w ten sposób przypadkiem wpadli w ręce handlarzy narządów… czy spadli razem z całym samolotem do oceanu. Ale samo wygranie czegoś było naprawdę fajne, Lorna nie pamiętała kiedy ostatni raz coś wygrała! Oczywiście poza jakimiś śmiesznymi loteriami na różnych festiwalach w szkole. I chyba dlatego była taka nieufna, kto w prawdziwym, dorosłym życiu daje innym coś za darmo? Ale sama wizja wakacji była bardzo kusząca, zwłaszcza dla zapracowanej i studiującej Lorny. I pewnie taki Fitz by sobie nieźle skorzystał na takim odpoczynku, gdyby oczywiście był absolutnie ostatnią osobą, którą Lorna by podejrzewała, o przyjęcie jej zaproszenia. Właściwie to bardziej wyobrażała go sobie w jakiejś… dżungli, niż na plaży. O tak, z maczetą, przedzierającego się przez gąszcze i wyładowującego na tamtejszej roślinności złość i wszystkie złe emocje, jakie skrywał i maskował.
- Dokładnie, nie wiedział co stracił - pokiwała głową i zaśmiała się cicho, chociaż no, jej życie randkowe i romansowe ostatnio schodziło na bardzo daleki plan. Trochę jej brakowało dnia! Pewnie gdyby miała współlokatorka, zaczęłaby z nim sypiać dla ułatwienia.
- A myślałam że Twój sekret to rozdmuchana trwała - odpowiedziała, równie poważnie, bo przecież te boskie fale w stylu Dream Girls były właśnie spod ręki blow-out perm. Jakkolwiek to się nazywa po polsku, bo w sumie nie mam pojęcia. Lorna nigdy nie robiła takich szaleństw na swojej głowie, ale oglądała filmy.
- Nie przejmuj się - zapewniła go, wędrując za nim. A torba po prostu podejrzewała, że będzie przydatna. Ale nie chciała żeby Fitz ją sponsorował, da sobie radę! Jak spędzi jakąś godzinę wybierając wzór, który jej się najbardziej spodoba, oczywiście i który będzie najbardziej… no praktyczny do tego wszystkiego, czego może potrzebować.
- Dobrze, to zaczniemy od tej temperatury, brzucha, oczu i sprawdzenia rany - skinęła lekko głową, sięgając najpierw po najbardziej oczywiste rzeczy. - A pamiętasz co ostatnie był w stanie zjeść? - dopytała, podchodząc do psa i najpierw go głaszcząc, żeby go uspokoić. I jak mówiła tak zrobiła, najpierw oczywiście zakładając rękawiczki, bo higiena ważna sprawa! I jak już sprawdziła ranę, zmieniła od razu opatrunek na czysty, bo jednak z psami bardzo łatwo o zgubienie go, nawet jak człowiek bardzo się stara ich pilnować. - A jak z wydalaniem, sikał? Nie było krwi w moczu? - zapytała, zanim nie zabrała się za ostrożne wkładanie termometru w wiadome miejsce, bo cóż, trzeba sprawdzić!
- A o jakichś znanych handlarzach narządami albo ludźmi stamtąd słyszałeś, poza tymi martwymi piratami? - zapytała jeszcze, niezrażona jego pytaniem o skarb. Po czym uniosła brwi w górę - tak jakby… wygrałam wycieczkę. I zastanawiam się jak duża jest szansa, że to jakiś podstęp i to ja będę skarbem Czarnobrodego - wyjaśniła, sprawdzając temperaturę, która faktycznie była w normie, więc przeszła do badania pyska, a potem psiego brzucha.
_____________
Mów mi:-
MULTI:fred, clover, red i wolf
 



job
spustoszony przez śmiech i slowa

feelings
pobity przez

and more
małe uczucia i rzeczy

Fitz Wainwright
40 lat
194 cm
mieszka w Queen Anne

2021-02-11, 14:40


Akurat z tym się sprzeczać nie zamierzał — sam był dość sceptyczny względem tak cennych, a darmowych podarunków, które budziły w nim wyłącznie wątpliwości. Wychowany był bowiem w przekonaniu, że dopiero płacąc za coś i to niemałe pieniądze, miało się gwarancję odpowiedniej i zasłużonej obsługi — bo wtedy inni byli zobowiązani do zapewnienia ci wymaganego komfortu, zmotywowani nawet (bo co motywuje lepiej od pieniędzy, czy raczej snucia planów na co owe pieniądze się wyda?) i tylko wówczas można było spokojnie przebrnąć przez podobne wakacje. Wiadomo, kto miał pieniądze, ten miał władzę, a człowieka, który miał władzę i pieniądze, nie posłałoby się na pożarcie tygrysom i to jemu podałoby się rękę, gdyby akurat miał spaść z urwiska; nie jakiemuś miejscowemu wieśniakowi. Przykre to było nieco, ale jakże prawdziwe. I faktycznie, Fitz był raczej adherentem jakiejś tam, choćby minimalnej adrenaliny; nie potrafiłby bezczynnie siedzieć na plaży, no chyba że czytając jakieś interesujące, naukowe dzieło. W sumie... w sumie sam by pewnie szukał tego skarbu Czarnobrodego, tak dla zabawy.
A tak swoją drogą... Gdzie ty znajdujesz takich ludzi? — zapytał, unosząc jedną brew ku górze, zupełnie nieświadomy tego, że po Seattle przewijali się tak różnorodni ludzie. Dla niego wszyscy byli tacy sami — zadufanymi, uprzywilejowanymi Amerykanami, biernymi wobec nieszczęścia tego świata, zaabsorbowanymi wyłącznie zwiększeniem swego bogactwa i towarzyszącemu mu poklasku. Naprawdę, właśnie tak prezentowali się jego przyjaciele, dlatego zdecydowanie wolał czas spędzać z Lorną, niż z takimi nudziarzami i monomanami. I nie wiedząc dlaczego, jakoś wybitnie rozbawiło go określenie "rozdmuchana trwała", czego nawet nie zamierzał ukryć. Pokręcił głową, śmiejąc się do tego i westchnął. — Czyli już mnie rozgryzłaś — stwierdził ze słyszalnym rozczarowaniem, bo skoro jedyna tajemnica, jaką skrywał, została już ujawniona, to musiał biedak postarać się o jakąś inną. Dobra, i chyba muszę zacząć skracać, żeby nas uchronić przed tasiemcami. Pokiwał głową na jej słowa w geście zrozumienia i kucnął przy psiaku, żeby w razie czego dziewczynie pomóc. — Tę saszetkę z waszej kliniki, jakieś dziewięć godzin temu. Drugą dawkę już zwymiotował — wyznał, odtwarzając sobie w głowie całą tę oś czasu, żeby niczego nie pomieszać. — Tak, właściwie oddawanie moczu jest dość wzmożone, a z tym drugim rano problemów nie miał — odpowiedział, już czując się jak psia mama, bo jak obserwujesz, jak twój pies się wypróżnia, to... cóż, no, to już zaawansowany poziom rodzicielstwa. — Tak, kupiłem od nich kiedyś nerkę — odparł lekko rozbawiony, bo nie wiedział jeszcze, że Lorna wygrała tam wycieczkę. — Och, to… To faktycznie trochę podejrzane. Prześwietliłaś odpowiednio organizatorów tej loterii? Wiesz, Karaiby są główną strefą tranzytu narkotyków z Ameryki Południowej do Stanów, Kanady i Europy, a poza tym kobiety stanowią tam jakąś... jedną piątą ofiar morderstw — nie chciał jej straszyć, ale taka była prawda — na całym świecie odsetek ten wynosił przeciętnie jedną jedenastą, a więc Lorna nie byłaby tam bezpieczna. Ogromnie przykre to było, skoro świat już tak się rozwinął, a w takich krajach wciąż była powszechna przemoc związana z płcią. — Zdecydowanie radzę ci to sobie odpuścić. No, chyba że zatrudnisz co najmniej dwóch ochroniarzy, ale na pewno nie leć tam sama. Z żadną koleżanką najlepiej też nie — zmartwił się, bo przecież samotne kobiety stanowiły główny cel dla takich niegodziwych ludzi, a zabieranie ze sobą koleżanki (nawet znającej krav magę, taekwondo, czy brazylijskie jiu-jitsu) nie rozwiązywało sprawy, bo choć w teorii brzmiało bezpieczniej, tak w praktyce okazywało się wcale niepomocne — handlarze byli przygotowani na wszelkie niedogodności akurat.
Mów mi:heisenberg
MULTI:ten mało zabawny Demetrius
 



job
studiuje weterynarie

feelings
pomaga w klinice

and more
i zaraz zostanie psią mamą

lorna ebberhart
25 lat
163 cm
mieszka w Phinney Ridge

2021-02-20, 20:36


Z tą obsługą to święta prawda. Jak oczekiwać od kogoś, kto sprzedaje kebsa za kilka dolców, albo hot doga za jeszcze mniej, że w środku będzie mięso najwyższej jakości? No trochę ciężko tego oczekiwać, bo niby czemu to by się miało opłacać? Jeśli coś jest tanie, jest raczej byle jakie. I to potem strasznie przykre, że osoby które są biedne muszą wybierać takie gówna, bo owoce i warzywa idą w górę, i jedzenie zdrowo i naturalnie okazuje się wyzwaniem. Poza tym tanie rzeczy często są bardziej sycące i cóż, łatwiejsze i szybsze w przygotowaniu. A osoby mające mało kasy, nie mają na przykład niani, albo auta, albo… no sporo nie mają, okej.
- Łączę pracę z nauką, przez co w barach, klubach i knajpach ląduje często w porach, w których zostali tam już sami dziwni ludzie - przyznała, uśmiechając się z rozbawieniem, zmieszanym ze współczuciem do samej siebie. - A ty gdzie byś szukał jakiejś ciekawej randki? - zapytała, bo jednak sytuacja Fitza była skomplikowana, żony już nie było, a przecież wciąż był dziarski i młody, mógł sobie dalej kogoś szukać. I przy okazji może jakieś rady podrzucić samej Lornie, gdzie szukać nieco bardziej… ciekawych i rozmownych dżentelmenów.
- Nie słyszałeś o tym powiedzeniu, że poznasz mężczyznę po jego włosach? - zapytała i zamrugała, z rozbawieniem oczywiście - a może to jednak o paznokciach było… - mruknęła po chwili, nieco mniej pewna swego - albo butach? Zegarku? - Dodała, już zerkając na niego kontrolnie. Może jego babcia też miała podobne powiedzonko i wiedział o co chodzi? - Mogło też chodzić o jakieś szalone kombinacje wszystkich powyższych, skomplikowany algorytm rozpracowywania mężczyzn - dodała, znów rozbawiona, jakby poznała właśnie jakiś super tajny kod do enigmy, czy czegoś!
- Okej, to dobrze, znaczy że nerki pracują - pochwaliła, bo pracujące nerki to połowa sukcesu, u ludzi i u zwierząt! Jeśli pojawia się problem, gromadzą się w organizmie toksyny, a to już może być bardzo niebezpieczne.
- Lewą czy prawą? - zapytała, jakby to było istotne w tych żarcikach o handlu, ale czasami człowiek nie może się powstrzymać i musi wejść głębiej, nawet jeśli żart nie jest najzabawniejszy. W końcu Fitz stresował się stanem zwierząt i bardzo denerwował, więc chwila odciągnięcia myśli od ich stanu na pewno mu dobrze zrobi.
- Łał… powinni cię zatrudnić do pisania ulotek o tych wyjazdach, wiesz jak sprzedać te rejony - zauważyła, z rozbawieniem, a potem zmrużyła lekko oczy. - Sprawdziłam firmę, widnieje w sieci i wydaje się legalna. Poza tym sporo osób tam powygrywało różne rzeczy, więc jeśli nagle zniknie z okolicy tłum ludzi, to znaczy że nie powinnam pakować walizek - przyznała, unosząc brwi i zastanawiając się, z kim mogłaby się na taki wypad wybrać, żeby czuć się bezpieczniej i nie dać sprzedać za koks. Albo i bez koksu.
- Chyba że znajdę jakąś, która potrafi walczyć… karate, judo, coś na pewno jest w stanie nas ochronić - rzuciła, napinając bica, a potem patrząc na jego psa.
- Okej, podam coś na wzmocnienie i zostanę trochę, żeby je obserwować. Jeśli się pogorszy, będziemy działać - zdecydowała tonem, pewnego siebie weta i posłała mu delikatny uśmiech, żeby dodać mu otuchy.
_____________
Mów mi:-
MULTI:fred, clover, red i wolf
 



job
spustoszony przez śmiech i slowa

feelings
pobity przez

and more
małe uczucia i rzeczy

Fitz Wainwright
40 lat
194 cm
mieszka w Queen Anne

2021-02-28, 15:55


To trochę przykre — przyznał, zmartwiony i zaśmiał się krótko. Korciło go zapytać, tak z czystej ciekawości, czy uważa, że ci „dziwni ludzie” obdarzają ją takimi samymi określeniami, opowiadając potem swoim znajomym z zaskoczeniem: „nie uwierzysz, trafiłem w barze na jakiegoś weterynarza! Dlaczego nie mogę trafić na kogoś normalnego?” bo przecież wszystko zależało od cudzej perspektywy i osobistych preferencji, prawda? W każdym razie lubił oddawać się podobnym rozmyślaniom, które zawsze przyozdabiały jego twarz uśmiechem rozbawienia. — Ja? Przestań, to zupełnie nie dla mnie. Jeszcze nie odpocząłem po poprzedniej, która miała miejsce dwadzieścia lat temu. Ale dzięki tobie wiem przynajmniej, gdzie szukać hiszpańskich akrobatów, w razie jakbym zmienił zdanie — zaśmiał się, bo wciąż ten akrobata go wybitnie bawił, choć nie wiedział dlaczego. Nie skłamał jej też wcale, kiedy opowiedział się za stroną osób bojkotujących randki — na samą myśl poznania kogoś nowego, użerania się z cudzymi problemami i wątpliwościami, a potem jeszcze znoszenia kolejnego związku, mdliło go. Tak wybitnie mocno.
Po włosach? To trochę okrutne, nie uważasz? — westchnął, bo przecież wypadanie włosów u mężczyzn zależało głównie od genów, od chorób przewlekłych, więc takie założenie naprawdę było bezlitosne, bo na takie kwestie niewiele dało się poradzić. To znaczy proces ten był niezwykle żmudny, bo trzeba było przewartościować całe swoje życie i diametralnie zmienić jego styl, ale nieważne, chodziło mu po prostu o to, że nikt nie powinien być sądzony przez pryzmat czegoś, na co nie ma wpływu lub wpływ ten wymaga sporego poświęcenia. Naturalnie wiedział, że Lorna nie mówiła poważnie i że rozmowa ta zaliczała się do tych luźnych, pozbawionych poważnych osądów, ale nie mógł wyplenić z siebie rozumowania lekarza, okej? Następne jej rozważania całkowicie jednak odwróciły jego uwagę od tych włosów i znowu się zaśmiał, kręcąc przy tym głową. — A może lepiej od tego, jak traktują zwierzęta? — rzucił, swoim zdaniem całkiem niegłupim pomysłem. Zachowanie w tej kwestii akurat wiele mówiło o człowieku. Zazwyczaj. — Chociaż nie, czekaj, w tych kategoriach to Hitler wypadłby na porządnego kawalera, ba, wręcz na ideał — stwierdził i pogrążył się na moment w rozważaniach na ten temat. — To tylko pokazuje, że nie istnieją żadne takie magiczne kategorie, pozwalające wyróżnić z tłumu ludzi godnych uwagi — rzucił jeszcze, bo życie czasem zaskakiwało. W tej strefie akurat Fitza zdumiewało nieustannie, podsyłając mu osoby, które teoretycznie wcale nie powinny go zainteresować.
I choć sam miał obszerną wiedzę medyczną, na której podstawie mógł postawić diagnozę swojemu pupilowi, tak potwierdzenie Lorny i tak zdjęło mu nieokreślonego rozmiaru, ołowiany ciężar z serca. Wiadomo, że nawet najlepsi lekarze nie potrafili być obiektywni w niektórych sytuacjach, a Lornie akurat ufał szczególnie bardzo. Dlatego właśnie, dzięki niej, stał się teraz znacznie spokojniejszy. I faktycznie był jej wdzięczny za odciąganie uwagi od stanu psa, bo zamartwiać można by się tak było wieczność, a żadnego pożytku to ze sobą nie niosło. — Wybitnie się wtedy nudziłem, no wiesz, nie wiedziałem, na co wydać pieniądze, które kurzyły się w portfelu, więc powiedziałem, że mają mnie zaskoczyć. I trafiłem na prawą — wyjawił, śmiertelnie poważny. A potem, kiedy już ją zakupił, pewnie ją zjadł, bo finał takich absurdalnych historii musiał przecież im dorównywać. — Gdzieś o tym ostatnio słyszałem... Może właśnie od tych handlarzy? Tak, zdecydowanie podali mi statystyki swojej przestępczości — może to jakaś książka, może dokument, do których zasypiał czasem w nocy, w każdym razie jakieś szczegóły były mu znajome, ale nie było co się na niego powoływać, bo mógł coś przekręcić. A może po prostu przy plecach miał ukrytą komórkę z wikipedią, na której to teraz przeczytał? — Z tym akurat różnie bywa, bo teraz coraz więcej kobiet trenuje sztuki walki, czego są świadomi. Ale na pewno to nie zaszkodzi — zgodził się, poniekąd... I może ich relacja nie była zbyt zażyła, ale kiedy Lorna w końcu wyruszy w tę podejrzaną podróż, Fitz będzie prosił ją o składanie mu z niej raportu co kilka godzin. Tak w razie czego, w razie jakby musiał całe wojsko postawić na nogi, by szli Lorne uratować z rąk handlarzy organów. — A jak ukradną ci nerkę, to załatwię ci nową za darmo. Serce do przeszczepu też, może tak się przynajmniej odwdzięczę za dzisiaj — dodał jeszcze, znów decydując się na niegroźne żarty, bo musiałam jakoś nawiązać do tytułu tej gry, okej?
Skinął też głową na jej postanowienie i rozłożył im to jedzenie, które przygotowała (mam wrażenie, że on to żarcie rozkładał już w każdym poście, ale nie chce mi się tego szukać, ok) i pogłaskał jeszcze psa, zanim usiadł na kanapie z talerzem. — A poza akrobatami i podejrzanymi wycieczkami, co słychać? — zagadnął jeszcze.
Mów mi:heisenberg
MULTI:ten mało zabawny Demetrius
 
Wyświetl posty z ostatnich:   


Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  

you're my person
Postać z największą liczbą punktów fabularnych, luty - 423 punkty
Dwudziestosześcioletnia wielbicielka zwierząt, która absolutnie nie ma ręki do opieki nad nimi. Bezrobotna panna, która przyjechała do Seattle zaledwie kilka miesięcy temu. Uwielbia śpiew i grę w rzutki. Kolekcjonuje ozdoby, co świetnie jej wychodzi, nie ma jednak talentu kulinarskiego. Jej największym marzeniem jest, aby nazwano kebaba jej imieniem.
Postać z największą liczbą punktów fabularnych, luty - 335 punktów
Czterdziestoczteroletni biznesmen, urodzony i wychowany w Seattle. Krążą pogłoski, że niedługo zostanie rozwodnikiem i wróci do gry jako świeżutki singiel. Łebski z niego gość, ale to nic dziwnego, skoro ma zapał do nauki. Odstresowuje się przyciskając gaz do dechy w swoim sportowym aucie lub popijając dobrą whiskey. Kocha podróżować.