kliknij mnie!
Dreamy Seattle :: Zobacz temat - Let me share this whole new world with you
hello stranger
boom
kiara
aviana
diosmio
andrew
dAuvergne
posy
inissia
robert
myre
uwaga
Głosowanie w pierwszej edycji konkursu Dreamy Awards dobiegło końca! Z wynikami możecie zapoznac się w tym dziale.
uwaga
W związku z odświeżeniem wyglądu forum, wykonajcie twardy reset: ctrl + f5 lub option + command + r.
uwaga
Jakiekolwiek problemy z działaniem forum prosimy zgłaszać bezpośrednio do adminów lub w odpowiednim TEMACIE.


Let me share this whole new world with you



job
kelneruje w the little darlings

feelings
baby, we were good, we were almost perfect

and more
I'd say it's your fault but you don't deserve it

Laetitia Atherton
24 lata
165 cm
mieszka w South Park

2021-01-02, 22:48


#achmarlentywieszzejaniewiempocosieoszukiwac

Co jak co, ale Lettie cieszyła się niezmiernie, że święta bożonarodzeniowe obchodziło się jedynie raz w roku, bo gdyby miała co tydzień zasiadać do stołu ze swoją rodziną, to chyba w trakcie któregoś takiego spotkania dosypałaby sobie arszeniku do ulubionej herbatki. Kochała swoich najbliższych, kochała wysłuchiwać ich licznych narzekań, kochała także spędzać z nimi czas, ale nie bez powodu mówi się, że co za dużo to jednak niezdrowo. Tak naprawdę ze wszystkim można było przedobrzyć; z alkoholem, z jedzeniem - nieważne, jak cudownie by nie smakowało - no i właśnie z kontaktem z krewnymi. W przypadku Atherton dodatkowym problemem było dźwiganie tajemnicy, o której nikt nie miał pojęcia. Można więc sobie z łatwością wyobrazić, jakie wewnętrzne męki przeżywałaby na rodzinnych posiedzeniach, gdy mama wypytywałaby ją o studia - które porzuciła - o chłopaka - z którym zerwała - i inne takie fascynujące kwestie. Dlatego tak, Laetitita zdecydowanie była w siódmym niebie, gdy magiczny, świąteczny czas wreszcie dobiegł końca, a ona, obładowana licznymi bagażami, maszerowała radośnie przez lotnisko. Pogrążona w głębokich rozmyślaniach na temat kraju, do którego planowała tego dnia polecieć, w pierwszej chwili nie zwróciła uwagi na głośno wykłócającą się z ochroną blondynkę. Dopiero gdy znalazła się nieco bliżej, w tej gorączkującej się aktywistce rozpoznała swoją bratnią duszę. Rzuciwszy walizki na podłogę, niczym w taniej komedii romantycznej, zwinęła dłonie w trąbkę i przyłożyła ją do ust. - RE-YAH JO-NES. RE-YAH JO-NES - krzyknęła gromko, chcąc w ten sposób przykuć uwagę najlepszej przyjaciółki. - TO JA, LAE-TITIA, UHUHUHU - dodała jeszcze, podskakując z podekscytowaniem do góry, totalnie ignorując krzywe spojrzenia posyłane jej przez mijających ją ludzi. To była po prostu głupiutka ZAZDROŚĆ.
Mów mi:anka
MULTI:chandler & walter
 



job
śpiewa, gra

feelings
dubbinguje filmy dla dorosłych

and more
i nie bawi się w uczucia

reyah jones
23 lata
173 cm
mieszka w Belltown

2021-01-06, 23:43


Ahoj przygodo! Można się tylko domyślać, jak bardzo podekscytowana była Reyah Jones, gdy jej najlepsza na świecie przyjaciółka zaproponowała wspólny wypad za granicę. A może był to jednak jej pomysł? Po tym, jak na strajku pod ambasadą zgubiła telefon i stwierdziła, że najszybciej odzyska go … w Polsce. Na jej obronę należy wspomnieć, że nie zdarzyło się to na trzeźwo, a najpewniej (jak zwykle) pod wpływem środków odurzających. NIEWAŻNE kto co powiedział, kto co zrobił, kto to zorganizował – najistotniejsze było to, że na te kilka najpiękniejszych dni na świecie, miała Laetitię tylko dla siebie. I nic oraz nikt nie mógł tego zepsuć!
… chociaż pan strażnik na lotnisku był bardzo, bardzo blisko. Gdy ona kulturalnie podeszła zapytać, czy ma przypadkiem zapalniczkę, ten postanowił dać jej wykład. Jej! Wykład! O nie paleniu na lotnisku! Przecież nie chciała tam … planowała w łazience schować się tak, by nikt nie zwrócił uwagi na ulatniający się, charakterystyczny zapach zioła, które kupiła od podejrzanie wyglądającego typa dziesięć minut wcześniej. Tak. Całkiem poważnie miała takie rzeczy przy sobie, przebywając na lotnisku i całkiem poważnie, zamiast wmieszać się w tłum, postanowiła pokłócić się z ochroniarzem. Punkt dla Jones! W każdym razie ten spór nie trwał długo, ponieważ usłyszała za sobą głos, który znała bardzo dobrze. Najlepiej! Odwróciła się wiec na pięcie i chciała porzucić wszelkie bagaże, podbiegając do przyjaciółki jak na filmach, aczkolwiek pan, z którym wcześniej rozmawiała, zatrzymał ją mówiąc, że za porzucenie walizki grozi kara. – LAE-TITIA, LAE-TITIA ATHER-TON – krzyknęła, machając i skacząc najwyżej, jak potrafiła pod obciążeniem zarzuconego na ramię plecaka. – NIC NAS NIE ROZDZIELI – rzuciła jeszcze, a żeby to udowodnić, w szybkim tempie ruszając naprzeciw swojej miłości – Jak ja tęskniłam. Nie możesz mnie więcej opuszczać na tak długo, nie możesz, SŁYSZYSZ? Laetitia, pokaż się – i za policzki ją złapała, niczym stara ciotka. – … piękna jak zwykle. Lecimy w najlepszą podróż naszego życia, wiesz? To będzie legendarne! – zawołała jeszcze. I tak, ludzie byli zazdrości. I tak, tylko i wyłącznie z tego powodu patrzyli na tę scenę ze zmarszczonym czołem. Głupi i głupszy, wersja exclusive.
Mów mi:playtime's over
MULTI:darby & adore & hettie
 



job
kelneruje w the little darlings

feelings
baby, we were good, we were almost perfect

and more
I'd say it's your fault but you don't deserve it

Laetitia Atherton
24 lata
165 cm
mieszka w South Park

2021-01-09, 17:55


Prawdę powiedziawszy, Laetitia chyba nie była tak do końca świadoma ryzyka, jakie niosła ze sobą taka spontaniczna podróż do kraju znajdującego się w samym centrum Europy, ale czy można ją za to winić? Po otrzymaniu wyników badań obiecała sobie, że będzie żyć pełnią życia, a to w jej słowniku oznaczało podejmowanie decyzji bez możliwości nagłego wycofania się z nich. Jeśli więc już wpisała wycieczkę do Polski na listę marzeń, to nie mogła jej tak po prostu wykreślić i zastąpić wyprawą do pobliskiego McDonalda, bo to świadczyłoby o zrobieniu kroku w tył. Poza tym nie mogło być tam AŻ tak źle, prawda? Przecież ludzie na pewno nie grasowali po tamtejszych ulicach z maczugami, domagając się rozlewu krwi, to byłoby dziwne! No i nie zapominajmy, że nie wybierała się do obcego kraju sama, a w towarzystwie najodpowiedzialniejszej i najmądrzejszej osoby w całej galaktyce. Reyah Jones spokojnie rozłożyłaby wszystkich potencjalnych patusów jednym palcem u stopy, nawet przy tym nie wstając z łóżka. Tak, Lettie święcie wierzyła w moc sprawczą swojej drugiej połowy i mroziła spojrzeniem każdego, kto ośmielił się podważyć jej istnienie.
Czyli w tym momencie pana strażnika, który zachowywał się jak pretensjonalny buc, stojąc na drodze ich prawdziwej miłości. Co to w ogóle za idiotyczna zasada, przecież to nie było tak, że Rey na wieczność porzuciłaby ten bagaż! Prędzej czy później na pewno by po niego wróciła, choćby i miało to zająć dzień, tydzień... a może nawet i dwa. W każdym razie - Lettie była gotowa zaświadczyć pod przysięgą, że Jones nie zachowałaby się jak taki ojciec z kawału, co wychodzi na chwilę po papierosy do kiosku i już nie wraca. - TAK, TO JA, ZNAMY SIĘ - potwierdziła ochoczo, wciąż przy tym podskakując z ożywionym podekscytowaniem, którego w żaden sposób nie umiała pohamować. No co, naprawdę cieszyła się na ten wspólny wyjazd, takie rzeczy nie przytrafiały się jej codziennie! - Obiecuję, że już nigdy nie pojadę do swojej rodziny na święta - zadeklarowała się bez namysłu, by zaraz jednak zmarszczyć nieco czoło i się zreflektować. - Albo po prostu zabiorę Cię za sobą, tak, to brzmi jak lepszy pomysł - zadecydowała, kręcąc przy tym głową, co by natrętne myśli odgonić i skupić się w pełni na rozpromienionej twarzy najlepszej przyjaciółki. Kochała ją tak mocno, że nawet nie skrzywiła się, gdy zaczęła ją ściskać! - Ty też! Podcięłaś włosy? Podcięłaś, prawda? A może to nowa odżywka? Robisz te maseczki drożdżowe, co Ci polecałam? Robisz, Reyah Jones? ROBISZ? - pytała z powagą, po wspomnianych włosach ją gładząc, jakby co najmniej w ten sposób chciała poznać sekret odpowiedzialny za ich niesamowity blask. - Ma się rozumieć, to będzie niezapomniana przygoda! A żeby nam się nie nudziło w samolocie, to zrobiłam składankę pięćdziesięciu najgorszych piosenek stulecia - pochwaliła się z wyraźnym samozadowoleniem, wreszcie też Rey z objęć wypuszczając, a następnie łapiąc wolnymi już dłońmi rączki swoich bagaży. - Chodźmy, bo się spóźnimy i polecą bez nas - a to oczywiście byłoby niewyobrażalną stratą dla wszystkich pasażerów, dla których miały być utrapieniem przez najbliższych kilka godzin.
Mów mi:anka
MULTI:chandler & walter
 



job
śpiewa, gra

feelings
dubbinguje filmy dla dorosłych

and more
i nie bawi się w uczucia

reyah jones
23 lata
173 cm
mieszka w Belltown

2021-01-13, 22:18


Ach, jakie emocje w niej buzowały, jak bardzo cieszyła się z tej fantastycznej wycieczki, jak nie mogła się doczekać! Od dobrych dwóch tygodni codziennie rano skreślała kolejne dni w znalezionym na śmietniku kalendarzu (który był całkiem ładny i nie miała pojęcia, dlaczego ktoś go wyrzucił przed końcem roku). Przez ten czas świąteczny, gdy jej przyjaciółki nie było w mieście, nauczyła się również kilku najważniejszych słów, takich jak sasin (bo jej się spodobało i potrafiła je wymówić, chociaż nie wiedziała, co znaczy), kurwa (bo ponoć popularne i często je słyszała, mijając polaków na ulicy, czy też pod wspomnianą ambasadą), czy też jedno zdanie, które w jej ustach brzmiało mniej więcej: pszeplasem ne mam pienenszy, ponoć bardzo przydatne! Jednakże te chwile dłużyły się niesamowicie, gdy nie miała u swojego boku najdroższej Laetitii. Teraz, gdy stała na wyciągnięcie ręki, Jones dłonią chwyciła pasmo jej włosów, by dodać kolejny komentarz: - Moja piękna, jak dobrze, że nie zrobiłaś tych pasemek – bo autentycznie coś jej się w głowie zakodowało, być może jakiś zły sen przyśnił i miała wrażenie, że Atherton czym prędzej poleci do fryzjera, by stworzyć na swojej głowie coś na kształt fryzury Melanie Martinez. A wiemy doskonale, że nie jest to najnowszy szyk mody, nawet jeśli Reyah z fascynacją oglądała teledyski młodej gwiazdy, narodzonej w amerykańskim Voice. – Okej. Dobrze. Po prostu mnie nie opuszczaj Laetitia. Wiesz, co musiałam przeżywać? WIESZ? Chandler dał mi na święta skarpetki w kebaby – pokręciła głową tak energicznie, jakby chciała wytrząsnąć z niej złe wspomnienie. Rozumiała i szanowała miłość brata do własnej firmy, aczkolwiek ona wcale nie była AŻ TAKĄ FANKĄ, żeby kebabowy motyw przewijał się na jej ubraniach. Lubiła zjeść, niekoniecznie nosić – zwłaszcza, że niejednokrotnie, dla celów wyższych, podawała się za wegetariankę. Reyah przytuliła przyjaciółkę i trzymała ją w mocnym uścisku przez dobre kilka sekund. Absolutnie nie mogła się nią nacieszyć! – Robię! I podcinałam! Sama, przy lustrze. Ale są proste, nie? Proste – i to mówiąc, zrobiła powolny obrót, żeby jej bratnia dusza mogła się przypatrzeć – jeśli były jakieś niedociągnięcia (a to więcej niż pewne), prawdopodobnie to ona będzie musiała ograniczyć szkody. – Super – klasnęła w ręce. – Ale Laetitia słuchaj mnie teraz, okej? Słuchaj uważnie – rzuciła do niej konspiracyjnym szeptem, nachylając się na minimalną odległość. – Bo ja coś mam przy sobie, wiesz? W plecaku, o tutaj – sięgnęła, ściągając wspomniany plecak z ramienia i pokazując przyjaciółce kieszonkę z boku. – Czy mogą mnie za to zamknąć? Czy możemy coś z tym zrobić, ale nie wyrzucać? Laetitia, ile masz pieniędzy w gotówce? – bo kto jak kto, ale jej najlepsza przyjaciółka na pewno umiała przekupić lub zauroczyć niezbyt miłych panów ochroniarzy! – LAETITIA – powiedziała jeszcze raz, pokazując przy tym, że jest to arcypoważna sprawa. To Atherton była mózgiem operacji, okej? Nawet jeżeli cała operacja i wszystkie jej aspekty szwankowały, a ludzie dookoła unikali je niczym pijanych bezdomnych na ulicy.
Mów mi:playtime's over
MULTI:darby & adore & hettie
 



job
kelneruje w the little darlings

feelings
baby, we were good, we were almost perfect

and more
I'd say it's your fault but you don't deserve it

Laetitia Atherton
24 lata
165 cm
mieszka w South Park

2021-01-16, 23:35


Minimalna znajomość języka była kluczowa w podróży do obcego kraju, ale cóż, Laetitia zdecydowania była taką typową - nie za mądrą - Amerykanką, uznającą wyższość rodzimego języka nad wszystkimi innymi i pewnie ogromnie by się wzburzyła, gdyby się okazało, że nie wszędzie ludzie potrafili po angielsku mówić. Że co, że mieli własną tożsamość narodową, którą pielęgnowali niczym nowonarodzone dziecko? NIEPOJĘTE. A że naprawdę się to w głowie Atherton nie mieściło, to oczywiście całkowicie olała sprawę nauczenia się paru przydatnych zwrotów, uznając, że przecież nawet w egzotycznej Polsce musi być coś takiego jak Internet czy choćby tłumacz Google. Bo na pewno mają tam taką przeglądarkę, prawda? Niby czytała kiedyś, że część tamtejszego narodu łączy się z siecią za pomocą folii aluminiowej, ale to musieli być jedynie wybrańcy, fani Edyty Górniak i Ivana Komarenko, słynnych polskich wokalistów. W każdym razie, na tę chwilę nie przejmowała się zupełnie swoim zerowym przygotowaniem do takiej poważnej wyprawy, ciesząc się towarzystwem dawno niewidzianej przyjaciółki. - Za to przyczyniłam się do pożaru. Częściowo - pochwaliła się z wyczuwalną w głosie dumą, spoglądając przy tym na Rey z uśmiechem dziecka radośnie oznajmiającego rodzicom, iż połowę ścian uwaliło kolorowymi rysunkami. Zresztą kto by się nie ucieszył na widok choinki zajmującej się błyskawicznie ogniem? Przyjemny dźwięk strzelającego drewna, zapach prawdziwego świerku... No prawdziwy duch świąt! - Boże, naprawdę? Ale z niego beznadziejny brat. B-E-Z-N-A-D-Z-I-E-J-N-Y - przeliterowała nawet, by dobitnie podkreślić swoją solidarność z urażoną Reyah, kręcąc przy tym z niesmakiem głową. Skarpetki w kebaby? Mógł jej jeszcze wręczyć umowę o pracę i czepek na włosy!! - No, z mojego punktu widzenia, który jest odrobinę niewiarygodny przez wzgląd na lotniskowe światło i wysokość sufitu, tak czysto hipotetycznie i wcale nie hiperbolicznie, to tak, prosto - potwierdziła pokrętnie, drapiąc się przy tym z wyraźnym zakłopotaniem po karku. - O, popatrz, SAMOLOT LECI - krzyknęła niespodziewanie, wymachując gwałtownie dłonią w stronę okna wychodzącego na pas startowy, usilnie pragnąc odwrócić uwagę Rey od niewygodnego tematu. Oczywiście - normalnie gdy to robiła, to po prostu wręczała jej lizaka, ale jak na złość, dziś żadnego nie miała przy sobie! - Słucham Cię - również ściszyła głos, bacznie rozglądając się przy tym na boki, co by wybadać, czy żaden nieproszony słuchacz ich tutaj nie podsłuchiwał. Kiedy nie zauważyła potencjalnego zagrożenia, powróciła uważnym spojrzeniem do twarzy Jones, a następnie przeniosła je na wspomniany przez nią plecak. - Co tam masz, co tam masz? Szczeniaczka? Szczeniaczka, prawda? - cóż, jeśli chciała nie przyciągać uwagi innych ludzi, to zdecydowanie jej teraz nie wychodziło, ponieważ niemalże piszczała, łapiąc z podekscytowaniem za obie ręce przyjaciółki. Dopiero gdy wspomniała coś tam o zamykaniu, to wybałuszyła na nią oczy. - Próbujesz przemycić organy za granicę? - strzelała dalej, wciąż nie bardzo łapiąc, o co tej Rey chodziło. Potrzebowała tak dwóch, trzech minut, by pacnąć się w czoło i przybrać poważną minę. - Na pewno nie możemy wziąć tego ze sobą. Musimy się tego pozbyć. Albo zostawić gdzieś na przechowanie. Albo spuścić w toalecie - wyrzucała z siebie propozycje raz za razem, marszcząc przy tym czoło, próbując znaleźć jak najlepsze i najmniej im szkodzące wyjście z sytuacji. Cóż, zawsze mogły tę trawę zjarać w jakimś ustronnym miejscu, ale co jeśli podziałałaby na nie tak mocno, że zgubiłyby się na tym lotnisku i nie zdążyły na samolot?
Mów mi:anka
MULTI:chandler & walter
 



job
śpiewa, gra

feelings
dubbinguje filmy dla dorosłych

and more
i nie bawi się w uczucia

reyah jones
23 lata
173 cm
mieszka w Belltown

2021-01-17, 20:46


Reyah natomiast lubiła uchodzić za poliglotkę od siedmiu boleści. Zawsze coś podłapywała, nawet, gdy kompletnie nie rozumiała znaczenia wypowiedzianych przez siebie słów i nie potrafiła ich nawet poprawnie ich powtórzyć. Ale co z tego! Absolutnie nie obchodziły jej ewentualne pomyłki i przejęzyczenia. Była dumna, że wszędzie potrafi się odnaleźć i że Laetitia jej ufa. Bo co innego liczyło się w życiu? No co? – Co, jak, gdzie? W domu? Nagrałaś to? – powinna nagrać; Rey chciała być przecież świadkiem wszystkich, wielkich wydarzeń w jej życiu: od skończenia szkoły, ślubu, czy pierwszego dziecka, po podpalenie choinki. Ostatecznie nie każdy mógł przeżyć coś takiego, prawda? A jeśli pożar nie rozniósł się po całej rezydencji, nie było jeszcze tragedii! Reyah dobrze pamiętała, jak kilkanaście lat wcześniej, któryś z jej braci wysadził w powietrze stoisko z lemoniadą, ponieważ dawało za małe zyski. Momentami zastanawiała się nawet, czy taki Chandler byłby w stanie powtórzyć takie występek, pozbywając się budki z kebabami? E, nie, raczej za bardzo ją kochał. Nawet bardziej, niż swoje rodzeństwo. – CO NIE??? Mógł mi chociaż dać jakiś karnet na kebaby … i tak jem u niego za darmo, ale rozumiesz, sam gest. Jedzenie jest lepsze, niż skarpetki – powiedziała, tonem przepełnionym rozczarowaniem, złością oraz ironią. Ach, dlaczego Lettie nie była jej rodziną? Jakie życie byłoby wtedy wspaniałe! – Laetitia! – krzyknęła, bo strasznie ją zabolało, że tak kręci, chociaż równocześnie ufała jej słowom w stu procentach i … cholera, znowu porządnie się zamotała. Czy jej przyjaciółka właśnie zmieniła temat, SKUTECZNIE odwracając jej uwagę? Jones popatrzyła na nią pobłażliwym wzrokiem. – To normalne, że leci samolot, jesteśmy na lotnisku – powiedziała takim tonem, jakby zaraz miała pacnąć się w czoło, położyć na podłodze i już nie wstawać. Ach, jej Laetitia była czasami tak uroczo naiwna! Ale za to ją kochała, nie? Bo od czasu do czasu zdarzały się momenty, w których Rey całkiem szczerze nie zapominała, że panuje u nich idealna równowaga i obie są w zasadzie tak samo głupie. – Nie mam szczeniaczka, opanuj się, Atherton – powiedziała, tak rzadko używanym, wyniosłym tonem. Zdecydowanie nie trzymała w plecaku żywego zwierzęcia, a sprawa była poważna! Patrzyła więc na nią przenikliwym tonem, za nic nie chcąc wypowiedzieć tego słowa na głos. Po prostu nie wypadało – jakby ktoś, przypadkiem, miał ją usłyszeć. – Ale tak … zostawić? Lettie – popatrzyła na nią tak, jakby miała się rozpłakać, bo zdecydowanie wolała opcję ze zjaraniem się gdzieś przez startem. Istniało jednak bardzo, bardzo duże prawdopodobieństwo, że nie wsiądą wówczas do tego przeklętego samolotu. – Czyli nie da się przekupić pana strażnika? – zapytała jeszcze kontrolnie, po czym złapała ją za rękę i trzymając walizkę w drugiej, ruszyła w kierunku toalety. – O której mamy samolot, pamiętasz? – zapytała, bo ona, tak właściwie, nie wiedziała nawet, czy to aby na pewno dzisiaj. BO JAK Z RÓŻNICĄ CZASU? Czy nie przesunęły się przypadkiem o jakieś dwa dni? .Czy w Polsce sylwester już nie minął? Eh, to akurat złamałoby jej serce.
Mów mi:playtime's over
MULTI:darby & adore & hettie
 



job
kelneruje w the little darlings

feelings
baby, we were good, we were almost perfect

and more
I'd say it's your fault but you don't deserve it

Laetitia Atherton
24 lata
165 cm
mieszka w South Park

2021-01-22, 21:57


- To zadziało się tak szybko, że nie zdążyłam. Rozumiesz? NIE ZDĄŻYŁAM! - teatralnie przy tym pociągnęła nosem, ponieważ porażka to była bolesna; gdyby nie to, że od płonącej choinki odciągnęła ją mama, to bez zawahania wyciągnęłaby telefon i uwieczniłaby ten niezwykły widok kamerą w komórce, następnie wrzuciłaby filmik do Internetu i kto wie, może zyskałaby sławę! W końcu dzisiejsi internauci to do wszystkiego dorabiali teorie spiskowe i takie palące się świąteczne drzewko mogłoby zostać okrzyknięte symbolem sprzeciwu wobec konsumpcyjnego aspektu Bożego Narodzenia, a sama Laetitia zyskałaby przestrzeń w sieci do wygłaszania swoich głębokich przemyśleń na temat wycieku ropy do Oceanu Indyjskiego czy o topnieniu lodowców na Alasce. A tak? Tak to mogła jedynie o tym pomarzyć! - O, tak przy temacie, to nie masz może takiego karnetu na kebaby na zbyciu? - zainteresowała się, spoglądając na przyjaciółkę niby z obojętnością, ale wyraźnie czekając na jej odpowiedź. Nie zamierzała go wykorzystać do żadnych podstępnych celów, jak na przykład odsprzedawania dwa razy drożej w kręgach studenckich, po prostu czasem w nocy nachodziła ją chęć na kebsa, a nie mogła szastać pieniędzmi na prawo i lewo z pensji kelnerki w barze. - NO DOBRA - też bezwiednie podniosła głos i pewnie by z rezygnacją wyrzuciła ręce w powietrze, gdyby nie to, że trzymała te cholerne walizki, totalnie rujnowały jej w tej chwili okazję do pokazu dramatyzmu. - Nie są proste, Rey, nie są proste ani trochę, nie chciałam Ci mówić, ale taka prawda, bo one nie są proste. Nie są. Przepraszam! - wypaliła na jednym oddechu, twarz wykrzywiając w pełnym bólu grymasie, pewnie będąc już na granicy łez, bo nie lubiła sprawiać przykrości swojej bratniej duszy, równie dobrze mogłaby się kopnąć w kostkę, efekt byłby ten sam. - Ja wiem, to miała być jedynie zasłona dymna - odparła już całkowicie zrezygnowana, wzdychając przy tym ciężko, ponieważ mleko się wylało i udawanie, że było inaczej nie miało najmniejszego sensu. Rey już znała prawdę, wiedziała, iż jej włosom daleko było w tym momencie do perfekcji. No po prostu tragedia na skalę światową! - Szkoda - skwitowała krótko, ale jakoś nie wyglądając na specjalnie przejętą takim obrotem spraw, będąc po prostu świadomą, że to byłoby zbyt piękne, żeby mogło być prawdziwe i że to oznaczało, iż Jones bankowo w plecaku miała coś, co ściągnie prędzej czy później na nie kłopoty. - Przekupić strażnika... - powtórzyła powoli, patrząc przy tym Rey prosto w oczy, jakby chciała, by blondynka sama pojęła zupełną niewykonalność zaproponowanej przez nią opcji. - Może jeszcze mu powiemy, że się z nim podzielimy? - nie potrafiła sobie odmówić ani sarkastycznego komentarza, ani wymownego przewrócenia oczami. Nawet nic więcej nie dodała w tym temacie, uznając sprawę za zamkniętą. Natomiast na pytanie o godzinę odlotu, to spojrzała od razu na zegarek na ręce i aż zamrugała kilkakrotnie, czując przypływ nagłej paniki. - Eeee... za... 15 minut? - nie, zdecydowanie nie zwiastowało to nic dobrego.
Mów mi:anka
MULTI:chandler & walter
 



job
śpiewa, gra

feelings
dubbinguje filmy dla dorosłych

and more
i nie bawi się w uczucia

reyah jones
23 lata
173 cm
mieszka w Belltown

Wczoraj 23:38


- Masz beznadziejne rodzeństwo, najgorsze – stwierdziła, bo jeśli nawet Laetitia była tutaj częściowo odpowiedzialna za szkody i powiedzmy, że nie miała czasu, żeby nagrywać, to jednak ktoś powinien to zrobić nie? Było ich tam przecież tyle! Jeden brat i drugi, i chyba też kuzyn … nagle do głowy Reyah wpadła straszna myśl. – Laetitia, czy ty się mnie wstydzisz? – zapytała, stosując (jak zwykle) swoją pokręconą logikę. Dlaczego wpadło jej to do głowy? Znały się już tyle lat, a Jones nigdy – świadomie – nie miała okazji poznać rodziny swojej NAJLEPSZEJ PRZYJACIÓŁKI. Ba! Nawet pojechała bez niej do Anglii. Na tyle dni! Skazując ją na smutek, rozpacz i sprawiając, że usychała z tęsknoty. Rey miała nadzieję, że brunetka spełni swoją obietnicę i następnym razem zabierze ją ze sobą, co mogłoby w zasadzie być ciekawe … skoro jej kuzynowi zepsuła randkę, a brata widziała nago. Aczkolwiek SKĄD MOGŁA WIEDZIEĆ? – Nie, daj spokój. Dostałam SKARPETKI, Lettie, SKARPETKI. Naprawdę myślisz, że mój brat wysiliłby się na karnet na kebaba, nawet jeśli niewiele go to kosztuje? Niby możesz spróbować powiedzieć, że mnie znasz, ale nie obiecuję, że nie każe ci zapłacić podwójnej kwoty, jeśli stwierdzi, że nie znasz się na matematyce – skrzywiła się minimalne. Uściślijmy tutaj – Reyah wcale nie była półgłówkiem, aczkolwiek zdarzały jej się WPADKI, które Chandler zawsze musiał bezczelnie skomentować i wykorzystać. Zawsze. Taki jego urok, czy też … coś tam. – Ale … ale … ale … j – ak t-t-to? – zapytałam i totalnie łezka jej się w oku zakręciła. Nie mogła teraz pojechać do Polski; nie takim stanie. Tam na pewno wszyscy mieli ładne, zadbane włosy, a ona wyglądała zapewne okropnie! Czy Atherton potrafiła to w jakikolwiek sposób naprawić i czy Jones mogła jej powierzyć swoje włosy – a przynajmniej ich pozostałości? Szczerze powiedziawszy, nie wiedziała. Miała natomiast świadomość, ze czas mija nieubłaganie, samoloty przylatują i odlatują, a ona ma nadal coś, czego posiadanie skutkowałoby najpewniej długimi godzinami przesłuchań. I tak całkiem poważnie, nie chciała się tego pozbywać, bo po pierwsze, TAKA STRATA, a po drugie … nie miała ochoty. Czy gdyby tak niepostrzeżenie opróżniła plecak przy koszu, ktoś by ją zatrzymał? – O co ci chodzi? Masz pieniądze, prezentujesz się całkiem nieźle też, chociaż mogłabyś mieć nieco większy dekolt … Lettie, mogłabyś zostać maszyną do przekupywania ludzi – nie miało to sensu? Owszem. Aczkolwiek Reyah nadal chciała, by wykonały niemożliwe. Nie poddawała się. – MUSIMY TAM IŚĆ! – wykrzyknęła w popłochu. Miała wrażenie, że mają zdecydowanie więcej czasu, więc … zgarniając wszystkie swoje toboły, ruszyła w kierunku łazienek, licząc na to, że Laetitia ją dogoni. Musiały spuścić dowody zbrodni w toalecie, nie miały czasu na inny plan.
Mów mi:playtime's over
MULTI:darby & adore & hettie
 
Wyświetl posty z ostatnich:   


Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  

you're my person
Postać z największą liczbą punktów fabularnych, grudzień - 186 punktów
Czterdziestoletni wdowiec z czarnym poczuciem humoru. Z zawodu chirurg. Uwielbia eksperymentować i często zagląda do kieliszka. Metodą głębokiego oddechu stara się zapanować nad wybuchowym charakterem. Pedantyzm, słabość do młodszych kobiet oraz zamiłowanie do jednej konkretnej piosenki to tylko niektóre z jego zalet.
Postać z największą liczbą punktów fabularnych, grudzień - 105 punktów
Mężczyzna o wielu twarzach. Dwudziestopięcioletni aktor, kochający teatr. Ojciec samotnie wychowujący syna, oddany rodzinie, odpowiedzialny i wykształcony. Romantyk z brytyjskim akcentem, poliglota. Nie przepada za ignorancją i brakiem tolerancji. Jeżeli zaprosisz go na obiad, to nie dodawaj ostrych przypraw!