kliknij mnie!
Dreamy Seattle :: Zobacz temat - Orion Hathaway
hello stranger
boom
kiara
aviana
diosmio
andrew
dAuvergne
posy
inissia
robert
myre
uwaga
Głosowanie w pierwszej edycji konkursu Dreamy Awards dobiegło końca! Z wynikami możecie zapoznac się w tym dziale.
uwaga
W związku z odświeżeniem wyglądu forum, wykonajcie twardy reset: ctrl + f5 lub option + command + r.
uwaga
Jakiekolwiek problemy z działaniem forum prosimy zgłaszać bezpośrednio do adminów lub w odpowiednim TEMACIE.


Orion Hathaway



job
Chocolatier

feelings
-

and more
-

Orion Hathaway
32 lata
198 cm
mieszka w Fremont

2021-01-13, 21:37


about me

imie i nazwisko

Orion Hathaway

pseudonim

lepiej nie kombinować

data i miejsce urodzenia

14-07-1988, Seattle

dzielnica mieszkalna

Northeast Seattle, Fremont

stan cywilny

kawaler

orientacja

Pracoholik

zajęcie

Chocolatier

miejsce pracy

Lukrecja

wyznanie

ateista

miejscowy / przyjezdny

w Seattle od urodzenia

my story

「- Widzisz tego tam?
- Co? Tego na trzepaku?
- Nie, nie tego. Tego w bramie, zakupy niesie.
- No widzę. Co to za dzieciak?
- Od tej ćpunki Hathaway, co jej już od roku nie ma.」


Miał dziewiętnaście lat i domowe przedszkole na utrzymaniu. Studia stały się jedynie kreślonym palcem na wodzie wymysłem gdy matka pewnego razu po prostu nie wróciła do domu z jednej ze swoich imprez, a on został z dwójką sześcioletniego rodzeństwa kompletnie sam. Praca na zmywaku nie była szczytem marzeń, ale zaciskał zęby szorując talerz po talerzu, wynosząc śmieci i sprzątając spelunę, do której litościwie go przyjęli. Nic nie było jednak tak diabelnie trudne jak wytłumaczenie dzieciakom, dlaczego matka nie pokazuje się już w domu.
Na początku ich sytuacja finansowa była koszmarna, dlatego Orion przełknął dumę i poprosił sąsiadów o pomoc. Przez pierwszy miesiąc nim nie zarobił na czynsz i podstawowe sprawunki, jego bracia jadali u starszej, samotnej kobiety z parteru, on zaś zabierał to, co w knajpie nie zeszło. Wstawał o nieprzyzwoicie wczesnych godzinach, pilnował, żeby dzieciaki nie spóźniły się do szkoły i szedł do pracy, z której wracał dopiero wieczorem, w sam raz, żeby pomóc w odrabianiu lekcji.

- Orion. - Do kuchni zajrzał jeden z braci. Przyjrzał się uważnie przygarbionej, leżącej na stole sylwetce starszego i dopiero po namowie bliźniaka podszedł bliżej. Przestąpił z nogi na nogę i spróbował raz jeszcze.
- Orion?
Również bez odpowiedzi. Dzieciak zaczął się denerwować, cisza nigdy nie oznaczała niczego dobrego. Niepokój narastał stopniowo, ale gdy mężczyzna odetchnął głębiej i w końcu podniósł głowę, strach przeminął, stając się wyłącznie wspomnieniem.
- Co jest? - zapytał ochryple, mierząc obu smarkaczy zmęczonym spojrzeniem. Zerknął na zegarek orientując się, że była już za pięć ósma, a oni jeszcze nie jedli kolacji.
- Miałeś zrobić z nami plakat do szkoły, ale chyba zasnąłeś.
Och. No tak, wymyślili sobie kurwa, Dzień Ziemi w klasie. Wszyscy przecież wiedzą, że to rodzice będą siedzieli do późna nad tym badziewiem i urabiali się po łokcie.
- Udawałem. Specjalnie dałem ci się podejść, dobra robota. - Oczywiście, że kłamał. Nie spał od dwóch dni, ale to nie miało znaczenia, bo gdy jego ręka wylądowała w nieco przydługich włosach sześciolatka, uśmiech brata przypomniał mu, że wie po co to robi, i dla kogo. Niechętnie wstał z krzesła i odgrzał im co zostało z dnia poprzedniego, a gdy upakował obu spać, wrócił z powrotem do kuchni. Nie po to, żeby znowu zaliczyć zgona na blacie, ale po to, żeby malować te cholerne kwiatki i motyle.


Powoli zaczynało im się układać. Nadal nie było rewelacyjnie, kurtki młodsi dziedziczyli po starszym, ale było przynajmniej co do garnka włożyć. Słowo matka stało się swego rodzaju tabu, granicą, za którą nikt się nie zapuszczał. Na dwunaste urodziny bliźniaki dostały po nowej parze butów, na które Orion mógł sobie pozwolić tylko dlatego, że poza pracą na zmywaku łapał się każdej szansy na zarobek, w tym takich, które niekoniecznie były legalne.

「- Patrz, to Orion. Gdzie on tak wyrósł?
- No rzeczywiście, chociaż z twarzy nadal taki mizerny. Ale tych chłopców to dobrze utrzymał, zdrowi, dobrze się uczą. Nawet dzień dobry mówią na schodach, wiesz?
- Ja ci przecież zawsze mówiłam, że to dobre dzieciaki są.」

Dzień przed Bożym Narodzeniem wrócił do domu z choinką i rozciętym łukiem brwiowym. Znoszona skórzana kurtka wylądowała w fotelu, a drzewko zostawił dwójce trzynastoletnich nicponiów do ustawienia w godnym miejscu, żeby pachniała i cieszyła oko. Sam rozłożył się na rozpadającej się sofie, wyciągnął nogi i zamknął oczy, żeby trochę ochłonąć.
- Ej, Orion? A skąd ty masz to pod okiem?
Odsunął przedramię, którym przesłaniał sobie pół twarzy i wykrzywił usta w cierpkim uśmiechu.
- Się nie interesuj, bo kociej mordy dostaniesz. Znajdźcie światełka i zobaczcie czy działają, nie po to targałem wam świerka przez pół miasta, żeby taki goły stał - zarządził, jednocześnie ukrócając dziecięcą ciekawość. Przecież im nie powie, że o tę jodełkę, sosenkę czy co to w ogóle było pobił się z właścicielem szkółki leśnej. Że też akurat w takim momencie wredny cap musiał wyleźć na obchód, kiedy on już ciągnął zdobycz przez płot.
Liczył na odrobinę świętego spokoju i może trochę lodu z zamrażalnika na pulsującą skroń, ale los się na niego widać uparł, bo ktoś zapukał do drzwi. Oby nie policja.

Tamto Boże Narodzenie faktycznie przyniosło ze sobą mały cud. Okazało się, że od strony matki została im jeszcze ciotka, która szukała ich od roku i wreszcie znalazła. Początkowo Orion nie był tym objawieniem zachwycony sądząc, że pewnie przyszła wyłudzić kasę której i tak nie mieli, ale otóż nic bardziej mylnego; kobieta miała cukiernię i czuła się w obowiązku, by polepszyć ich byt, a jemu, staremu gałganowi dać jakiś przyzwoity zawód. Tak właśnie, mając dwadzieścia sześć lat i nieomal dołek za kradzieże choinek, Orion przystąpił do nauki. Wówczas w najśmielszych snach nie podejrzewał, że kiedyś na poważnie zajmie się... wyrabianiem czekoladek.
my flaws
» Mimo pozornie optymistycznego wyobrażenia o człowieku, który produkuje diabelnie dobrą czekoladę, Orion to straszny gbur i pogromca dziecięcych uśmiechów.
» Zwykle nie pokazuje się za ladą, zamyka się w kuchni do której NIKT poza nim nie ma dostępu, chyba, że wyraźnie zaprosi do środka.
» Legendy głoszą, że ten facet kiedyś sypia. Ciężko określić jednak kiedy, bo w dzień zajęty jest dostawami, zamówieniami w hurtowniach i innymi pierdołami związanymi z prowadzeniem działalności. W nocy zaś bunkruje się w swojej kuchni i do wczesno porannych godzin czaruje słodkości, które później lądują na półkach.
» Chociaż obecnie świetnie radzi sobie finansowo, nie ma w zwyczaju szastania pieniędzmi. Życie nauczyło go oszczędzania, więc oszczędza.
» Nie posiada żadnych zwierząt - pewnie dlatego, że odchował dwóch młodszych braci, na czas jakiś mu wystarczy.
» Ma obszerny tatuaż na prawym ramieniu, sięgającym niemal do nadgarstka. Motyw smoczej łuski z kilkoma wplecionymi, prawie niezauważalnymi inicjałami paru osób.
» Orion ma huśtawki nastrojów i kaprysy godne dojrzewającej nastolatki. Nigdy nie wiesz, czy dostaniesz od niego w prezencie czekoladkę czy wpierdol.
and more

imię/ nick z edenu

-

kontakt

pw

narracja

czas przeszły, osoba 3

zgoda na ingerencję MG

tak

Orion Hathaway

Nick Pervak

Mów mi:-
MULTI:Santi, Oliver
 



job
straszę ludzi w Seattle

feelings
za pieniądze

and more
ktoś coś?

Dreamy Seattle
100 lat
210 cm
mieszka w Chinatown

2021-01-13, 22:12


akceptacja!
Serdecznie witamy na forum, twoja karta została zaakceptowana. Możesz teraz dodać tematy z relacjami, kalendarz oraz telefon i cieszyć się fabularną rozgrywką, którą musisz rozpocząć w ciągu 3 dni.
Mów mi:Dreamy Seattle
MULTI:-
 
Wyświetl posty z ostatnich:   


Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  

you're my person
Postać z największą liczbą punktów fabularnych, grudzień - 186 punktów
Czterdziestoletni wdowiec z czarnym poczuciem humoru. Z zawodu chirurg. Uwielbia eksperymentować i często zagląda do kieliszka. Metodą głębokiego oddechu stara się zapanować nad wybuchowym charakterem. Pedantyzm, słabość do młodszych kobiet oraz zamiłowanie do jednej konkretnej piosenki to tylko niektóre z jego zalet.
Postać z największą liczbą punktów fabularnych, grudzień - 105 punktów
Mężczyzna o wielu twarzach. Dwudziestopięcioletni aktor, kochający teatr. Ojciec samotnie wychowujący syna, oddany rodzinie, odpowiedzialny i wykształcony. Romantyk z brytyjskim akcentem, poliglota. Nie przepada za ignorancją i brakiem tolerancji. Jeżeli zaprosisz go na obiad, to nie dodawaj ostrych przypraw!