kliknij mnie!
Dreamy Seattle :: Zobacz temat - Loretta's Northwesterner
hello stranger
boom
kiara
aviana
diosmio
andrew
dAuvergne
posy
inissia
robert
myre
uwaga
WEATHER ALERT! Ostrzeżenie przed burzami dla obszaru Seattle.Czytaj dalej.
uwaga
Powstało subforum o nazwie "Alternatywna rzeczywistość".Więcej tutaj
uwaga
Jakiekolwiek problemy prosimy zgłaszać do adminów lub w tym temacie. W razie kłopotów z wyglądem strony pomoże twardy reset: ctrl + f5 lub option + command + r.


Loretta's Northwesterner



job
jest tą wścibską dziennikarką

feelings
która kocha się w winie

and more
i została w Seattle, żeby zapomnieć o przeszłości

delilah hawkins
28 lat
165 cm
mieszka w Belltown

2020-12-27, 22:00


Ostatnie promienie słońca zaczęły się przebijać przez zasłony, pozbawiając Del ostatnich oparów jakie zostały jej po chęci do życia. Bolała ją głowa. Chociaż to akurat za lekkie określenie. Rozsadzało ją od środka, jak gdyby była w każdej chwili gotowa do zdetonowania. Bolało ją sumienie. Powinno. Poza tym wszystkim była jeszcze cholernie niewyspana, ponieważ przez cały dzień nie była w stanie zmrużyć oka, walcząc z wyjątkowo natarczywym helikopterem w głowie. Przez kilka godzin przewracała się z boku na bok, trawiąc niewyraźne wspomnienie poprzedniego wieczoru. Postanowiła zaparzyć kawę. Robiąc „śniadanie”, dopilnowała żeby intensywny zapach jajecznicy nie dotarł za wcześnie do jej nozdrzy. Tłuste jedzenie sprawiło, że poczuła się odrobinę lepiej. Musiała zapalić. Jej płuca wrzeszczały, dopominając się nikotyny. Nawet jeśli ceną tego miało być zrzyganie się przez okno na sąsiada. Oparła się o parapet. Minęło już tak dużo czasu, a jednak raz na jakiś czas uderzały w nią flashbacki z przeszłości. Wywołane zupełnie niewinnie. Podobny samochód, znajoma piosenka, perfumy którymi się wtedy spryskała. No i bywały dni takie jak ten. Wczoraj skończyła późno pracę i chociaż była zmęczona, szybkie wyjście ze znajomymi, przedłużyło się. Wróciła nad ranem. Kiedy tylko poczuła powrót sił witalnych, wzięła szybki prysznic, zarzuciła na siebie zwiewną sukienkę i wybrała do znajomego baru.
Kiedy odeszła od baru już z szóstym drinkiem, postanowiła na chwilę wyjść na zewnątrz i się przewietrzyć. W międzyczasie jednak potknęła się i wpadła w sam środek biuściastej blondynki, na chwilę tracąc wzrok w czeluściach jej dekoltu. Może i nie skończyłoby się to najgorzej gdyby nie fakt, że wygrzebując się z pokaźnych wzgórz męskiej rozkoszy, złamała kobiecie paznokieć. Tragedia iście na miarę Posejdona, bo blondynka się natychmiast się oburzyła i zaczęła obrzucać skołowaną Delilah wyzwiskami, których powstydziłby się pierwszy lepszy żul na ulicy. Hawkins bardzo nie lubiła roszczeniowych ludzi, zwłaszcza takich, którzy „kurwa” używają jak przecinka, chociaż sama do najświętszych nie należała.
- Czy możesz się ode mnie odpieprzyć? Chcę w spokoju dopić drinka. I przestań do mnie mówić słowa. Przez tysiąc lat będziesz odpracowywać swoją karmę, tocząc kulki z gówna jako żuk, zanim w ogóle wyewoluujesz do etapu bycia tępą. Żegnam - wyrzuciła z siebie już trochę wkurwiona i odwróciła się na pięcie w stronę baru. Może należało w tym wypadku jednak przeprosić rozjuszoną sex bombę, bo ta pociągnęła ją za włosy tak mocno, że brunetka zderzyła się ze ścianą. So you wanna start a war.
_____________
nie umiem w podpisy!
Mów mi:-
MULTI:-
 



job
stróżuję prawo na przymusowym urlopie

feelings
wciąż myślę, czy słusznie odeszłam

and more
na własną rękę próbuję wsadzić winnego za kratki

pam spencer
29 lat
163 cm
mieszka w Fremont

2021-01-28, 21:18


[1]

Przez chwilę stała przed drzwiami do baru, mnąc w palcach dół sukienki. Podwinęła ją przez to zdecydowanie za wysoko. Dobrze, że nikt nie przechodził obok, bo mógłby zobaczyć sporą część jej tyłka. Dlaczego ją zaprosił? I po co przyszła, zamiast grzecznie przytaknąć i pozwolić, aby zaproszenie umarło wraz z upływem czasu? Denerwowała się, zupełnie jakby mieli się spotkać dopiero pierwszy raz, a przecież powinna się była liczyć z tym, że może go spotkać. Ponoć wyjazd się udał. Przez te wszystkie lata bawił się w Indianę Jonesa czy innego Arthura Morgana, kiedy ona oddawała się bardziej przyziemnym rzeczom. Po co więc tutaj wrócił? Ta myśl nie dawała jej spokoju. Ktoś kto mijał ją jedynie na korytarzu, czy ulicy mógłby pomyśleć, że Panam ze swoim wiecznym uśmiechem, wręcz grzeszy dobrocią i pozytywną energią. To zaś było bardziej skomplikowane. O ile jej energia balansowała na pograniczu pozytywnego zen, momentami zaliczając cyniczne zjazdy, o tyle tą dobroć momentami przysłaniała zjadliwość, a Pam w przypadku tego konkretnego osobnika żywiła wyjątkową zawiść. Miała więc nadzieję, że skoro wrócił, zakończyło się to serią niepowodzeń. Wiedziona tą myślą, odważyła się w końcu puścić zmięty koniec sukienki i wejść do środka zatłoczonego lokalu.
- Och - wyrwało jej się, zanim zdążyła nad sobą zapanować. Jego widok wyprowadzał ją z równowagi. Nawet po latach. Było w nim coś... No po prostu dziwnego. Przełknęła głośno ślinę, skupiając całą telekinetyczną energię świata żeby te pieprzone rumieńce nie zakwitły na jej twarzy. Uśmiechnęła się zupełnie nieszczerze, a przez oczy przeszedł jej złośliwy błysk.
- Cześć, przyszłam jak się umawialiśmy, ani minuty za późno - rzuciła na przywitanie, nie dając po sobie poznać jak wytrącił ją z równowagi jego widok. Ostatnie słowa przecedziła przez zęby, pamiętając, że on nie czekał, w zasadzie nigdy. - Piwo. Możesz mi zamówić - rzuciła od razu, nie dając po sobie poznać jak bardzo emocje targają jej ciałem. Po chwili małego otępienia, potrząsnęła głową, wybudzając się z letargu. Nie może przecież całego spotkania spędzić na odpowiadaniu monosylabami. Nie po to tu przyszła. Wyprostowała się dumnie i z wystudiowaną nonszalancją opadła na krzesło.
- Albo w sumie cokolwiek. Zaskocz mnie - dodała szybko, znowu się prostując. - Jak tam? Czemu wróciłeś? - to drugie pytanie też jej się wymsknęło z ust, zanim zdążyła w ogóle obmyślić strategię. Przyjrzała mu się badawczo, co było paradoksalne, skoro równocześnie udawała, że wcale jej to nie obchodzi.
Mów mi:słodko
MULTI:limit zamknięty
 
Wyświetl posty z ostatnich:   


Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  

you're my person
Postać z największą liczbą punktów fabularnych, luty - 423 punkty
Dwudziestosześcioletnia wielbicielka zwierząt, która absolutnie nie ma ręki do opieki nad nimi. Bezrobotna panna, która przyjechała do Seattle zaledwie kilka miesięcy temu. Uwielbia śpiew i grę w rzutki. Kolekcjonuje ozdoby, co świetnie jej wychodzi, nie ma jednak talentu kulinarskiego. Jej największym marzeniem jest, aby nazwano kebaba jej imieniem.
Postać z największą liczbą punktów fabularnych, luty - 335 punktów
Czterdziestoczteroletni biznesmen, urodzony i wychowany w Seattle. Krążą pogłoski, że niedługo zostanie rozwodnikiem i wróci do gry jako świeżutki singiel. Łebski z niego gość, ale to nic dziwnego, skoro ma zapał do nauki. Odstresowuje się przyciskając gaz do dechy w swoim sportowym aucie lub popijając dobrą whiskey. Kocha podróżować.