kliknij mnie!
Dreamy Seattle :: Zobacz temat - Brave Dastard
hello stranger
boom
kiara
aviana
diosmio
andrew
dAuvergne
posy
inissia
robert
myre
uwaga
WEATHER ALERT! Ostrzeżenie przed burzami dla obszaru Seattle.Czytaj dalej.
uwaga
Powstało subforum o nazwie "Alternatywna rzeczywistość".Więcej tutaj
uwaga
Jakiekolwiek problemy prosimy zgłaszać do adminów lub w tym temacie. W razie kłopotów z wyglądem strony pomoże twardy reset: ctrl + f5 lub option + command + r.


Brave Dastard



job
grafik

feelings
sometimes in my tears I drown

and more
but I never let it get me down

Brave Dastard
32 lata
185 cm
mieszka w Chinatown

2020-11-28, 21:45


about me

imie i nazwisko

Brave Dastard

pseudonim

-

data i miejsce urodzenia

09/09/1988, Seattle, WA, USA

dzielnica mieszkalna

Chinatown

stan cywilny

kawaler

orientacja

heteroseksualny

zajęcie

grafik

miejsce pracy

the seattle times

wyznanie

ateista

miejscowy / przyjezdny

w seattle od zawsze

my story
Jedynak. Pierworodny. Wyczekiwany. Wymarzony. Wcześniak. Duma. I rozczarowanie. Nie był tym, kim chciano by był. Nie chodził jak w zegarku, nie podporządkowywał się zasadom jakie na niego nakładano. Wszystko miało być rutyną, wszystko miało swoją odpowiednią porę. Tik tok. Miał być najlepszy i poukładany, co jednak było dalekie od jego charakteru i usposobienia. Pamięta jak matka tęskniła za ojcem, kiedy ten jechał na misję. Pamięta wieczory, kiedy rozmawiał z nim na wideo i momenty, kiedy totalnie nie chciał tego robić by nie słuchać o tym, że kiedyś sam będzie musiał tam pojechać i walczyć za ojczyznę. Pamięta jak mu wmawiał, że musi być najlepszy, najmądrzejszy i najsilniejszy, bo przecież taki jest prawdziwy facet. Pamięta jak pokazywał mu pierwszą grafikę komputerową i jak mocno jego umiejętności zostały niedocenione. Pamięta jak dobrze było mu bez ojca i to, jak mocno marzył, by znowu wyjechał, bo ciągle narzucał na niego ten swój chory rygor. Pamięta jak mocno pokazywał, że idealny nie jest. Buntował się tylko i wyłącznie na złość ojcu. Unosił się dumą, kiedy zabierano mu telefon, kiedy nie mógł tracić czasu przed komputerem, kiedy nie miał zgody na wyczekiwany wyjazd, albo kiedy kategorycznie sprzeciwiano się temu, by spotykał się z tą jedną, jedyną dziewczyną, która zawróciła mu w głowie. Podobno zasługiwał na lepszą. Nie zasługiwał. Nigdy o nic nie prosił, a jeśli już, czuł się jak najgorszy z synów. Chociaż… przecież właśnie takim się stał. Mimo że był sobą – zawsze uśmiechnięty i pomimo całego domowego szamba, zawsze emanował pozytywną energią, zawsze wiedział co powiedzieć – to nie było wystarczające. Ojciec nie wstawiał się za nim w szkole, kiedy groziło mu zawieszenie, nie wyciągał go z aresztu, kiedy zamknęli go na 24h za bijatykę, nie dawał pospać, kiedy nieletni poił się alkoholem. Konsekwencje, mówili. Kończąc szkołę, dostał od ojca jedyny prezent – kiedy na kacu wrócił do domu pewnego ranka, ten siłą wepchnął go do samochodu i zawiózł na trening. Teakwondo. Kolejny rygor. Nie chciał, bronił się całą swoją silną wolą, ale któregoś dnia w końcu podniósł się z ławki i stanął obok trenera. Przepadł absolutnie. Treningi sztuki walki pozwalały mu wyrzucić z siebie wszelką złość, wykrzyczeć wszystkie więzione słowa. Był dobry, a stawał się najlepszy. Mistrzostwo Seattle przyszło bardzo prosto. Przy zdobywaniu pierwszego miejsca w Waszyngtonie było nieco ciężej. Miał szansę walczyć o tytuł krajowy, miał perspektywę mistrzostw świata, ale… nie. Nie, bo tego chciał ojciec, więc niszczył swoją przyszłość byleby mu dopiec. Nie poszedł na studia, ani nie zaciągnął się do wojska. Ostatnią kolację w domu rodzinnym wspomina fantastycznie – mimo że jego matka nadal broniła ojca (jak ona może nadal go kochać?) mimo że musiał wynieść się z domu przy akompaniamencie słów rozgoryczenia – nigdy nie zapomni tego uczucia, kiedy jego pięść wylądowała na nosie ojca. Było to tego warte. Pierwsze tygodnie przekimał w rodzinnym domu przyjaciela, imał się wszelkich dodatkowych prac, aż w końcu udało mu się znaleźć pokój, zaś wynająć małe mieszkanko, a później krok po kroku budować samodzielne życie. Wtedy też, w tak zwanym międzyczasie przysiadł bardziej do „tracenia czasu” przed komputerem i na dobre zajął się grafiką, którą pasjonował się od dzieciństwa. Jedno zlecenie, drugie, siedemnaste, nawet nie wiedział kto go polecił, ale później został zmuszony by iść na rozmowę o pracę do The Times. Dużą rolę w tym wszystkim miała ona – ta dla której zrobiłby wszystko i pewnie robił. Ta, w której naprawdę był zakochany. Ta, dla której się starał, która pomogła mu, mimo że był i wciąż jest zbyt uparty by jakąkolwiek pomoc przyjmować i ta, które zdeptała jego serducho. Podobno był zbyt wybuchowy, mało uczuciowy, nie mówił, że kocha, ani że chce małżeństwa. Zamieniał się w swojego ojca? Boże, przecież nie mógł zniszczyć jej życia, nie mógł pozwolić by miała tak samo smutną egzystencję jak jego matka. Ta wizja przeraża go najbardziej w świecie. Że będzie nim. Dlatego wydaje mu się, że najlepiej mu samemu, kiedy nie jest rozczarowaniem innych, ani kiedy nie zatruwa ich życia. Bo choć znajomi mają o nim zupełnie inne zdanie i widzą w niego tego uśmiechniętego typa, który wie jak każdemu poprawić humor, to jednak krew to krew, prawda? Oh, jak bardzo się myli.
my flaws
- taekwondo to wciąż jedno z jego największych hobby, nadal trenuje kilka razy w tygodniu, a kto wie, może kiedyś sam będzie trenerem?
- uwielbia góry, las i samotne wędrówki oraz wspinaczki – raz potknęła mu się noga, spadł z dość sporego urwiska, zahaczając o dużych rozmiarów korzeń; bok jego ciała zdobi cholernie duża blizna, którą nie za bardzo lubi się chwalić, ale heh, niektóre czynności tego wymagają, nie?
- pół życia słuchał, że jest niewystarczający, teraz więc nie jest łatwo go urazić, zazwyczaj obróci to w żart – sarkazm to jego drugie ja;
- uwielbia reggaeton, kocha muzykę latino i absolutnie się tego nie wstydzi, choć nie ma za grosz poczucia rytmu;
- jego marzeniem jest stworzenie aplikacji na smartfony, ale jeszcze nie wie jakiego rodzaju aplikacja miałaby to być, może pomysł sam przyjdzie, ho nołs;
- jest zmarzluchem, dłonie i nos ma zawsze lodowate, gdzie to lato, może pora przeprowadzić się na Florydę?
- piwo jest jego ulubionym alkoholem, ale jest też ulubionym trunkiem ojca, więc zazwyczaj raczy się whiskey;
- nie pije kawy, energii i tak ma za troje;
- nie utrzymuje kontaktu z ojcem, z matką widuje się raczej w mieście;
- raczej nie mówi o uczuciach, a jeśli już, to musi mieć naprawdę kiepski dzień;
- nie wyobraża sobie by zostać ojcem, małżeństwo pewnie też nie jest dla niego, mimo że czasami cholernie tęskni za opatulającymi go ramionami; jednonocne albo szybkie romanse to przecież nie to samo;
- zazwyczaj na jego ustach widnieje uśmiech, musi być naprawdę źle by pokazał, że coś go przerasta;
and more

imię/ nick z edenu

-

kontakt

pw / discord

narracja

przeszły, 3 osoba

zgoda na ingerencję MG

tak

Brave Dastard

Joshua Bowman

Mów mi:damnjey#2152
MULTI:kaylee
 



job
straszę ludzi w Seattle

feelings
za pieniądze

and more
ktoś coś?

Dreamy Seattle
100 lat
210 cm
mieszka w Chinatown

2020-11-30, 23:04


akceptacja!
Serdecznie witamy na forum, twoja karta została zaakceptowana. Możesz teraz dodać tematy z relacjami, kalendarz oraz telefon i cieszyć się fabularną rozgrywką, którą musisz rozpocząć w ciągu 3 dni.

Mów mi:Dreamy Seattle
MULTI:-
 
Wyświetl posty z ostatnich:   


Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  

you're my person
Postać z największą liczbą punktów fabularnych, luty - 423 punkty
Dwudziestosześcioletnia wielbicielka zwierząt, która absolutnie nie ma ręki do opieki nad nimi. Bezrobotna panna, która przyjechała do Seattle zaledwie kilka miesięcy temu. Uwielbia śpiew i grę w rzutki. Kolekcjonuje ozdoby, co świetnie jej wychodzi, nie ma jednak talentu kulinarskiego. Jej największym marzeniem jest, aby nazwano kebaba jej imieniem.
Postać z największą liczbą punktów fabularnych, luty - 335 punktów
Czterdziestoczteroletni biznesmen, urodzony i wychowany w Seattle. Krążą pogłoski, że niedługo zostanie rozwodnikiem i wróci do gry jako świeżutki singiel. Łebski z niego gość, ale to nic dziwnego, skoro ma zapał do nauki. Odstresowuje się przyciskając gaz do dechy w swoim sportowym aucie lub popijając dobrą whiskey. Kocha podróżować.