kliknij mnie!
Dreamy Seattle :: Zobacz temat - Franklin St. Verne
hello stranger
boom
kiara
aviana
diosmio
andrew
dAuvergne
posy
inissia
robert
myre
uwaga
WEATHER ALERT! Ostrzeżenie przed burzami dla obszaru Seattle.Czytaj dalej.
uwaga
Powstało subforum o nazwie "Alternatywna rzeczywistość".Więcej tutaj
uwaga
Jakiekolwiek problemy prosimy zgłaszać do adminów lub w tym temacie. W razie kłopotów z wyglądem strony pomoże twardy reset: ctrl + f5 lub option + command + r.


Franklin St. Verne



job
Student architektury

feelings
Który kopie groby

and more
i cię nie słyszy

Franklin St. Verne
21 lat
186 cm
mieszka w Belltown

2020-09-09, 10:42


about me

imie i nazwisko

Franklin St. Verne

pseudonim

Frankie

data i miejsce urodzenia

01.01.1999

dzielnica mieszkalna

Queen Anne

stan cywilny

kawaler

orientacja

biseksualny

zajęcie

student

miejsce pracy

Uniwersytet waszyngtoński

wyznanie

Wierzy w spadające gwiazdy

miejscowy

w Seattle od urodzenia

my story
Syndrom środkowego dziecka - według jednych badaczy mit, według innych częste i jak najbardziej uzasadnione przez naukę zjawisko. Bez względu na to jednak, czy faktycznie można je uznać za prawdę, czy też niekoniecznie, Franklin z całą pewnością mógłby posłużyć za jego podręcznikowy przykład. Cichy, spokojny, przeciętny - to znaczy, jak na standardy rodziców przeciętny. Wpychany w pozaszkolne zajęcia i do najlepszych, prywatnych szkół miał taki natłok zajęć w życiu za dzieciaka, że ciężko to nazwać byciem przeciętnym; a jednocześnie zdawał się być przez rodzinę pomijany i stawał się niewidzialny, ilekroć któreś z rodzeństwa było obok, bo on mógł nauczyć się nowych zwrotów po francusku, ale zobacz, Franklinie, twój brat zajął pierwsze miejsce w zawodach, a siostra jest najsłodsza na świecie.
Czasem Franklin lubi sobie myśleć, że za bardzo się modlił, by go rodzice w końcu dostrzegli, a los jest wyjątkowym dupkiem, bo w wieku dwunastu lat przez paskudny zbieg okoliczności, można go było określać jakimkolwiek mianem, ale na pewno nie "przeciętny".
Daleki wyjazd, niesprawdzony lekarz, za późno rozpoczęte - i z początku nietrafione - leczenie. Zapalenie opon mózgowych na szczęście nie odebrało Franklinowi życia, ale niestety słuch już tak. Przed mediami był otaczany przez rodziców największą troską, ojciec opowiadał kumplom na przyjęciach, że załatwia dla syna najlepszych możliwych nauczycieli, byle tylko ten miał jak największe szanse na odniesienie sukcesu w życiu, a matka opiekuńczym gestem przygarniała do siebie syna i pokazywała wszystkim, że ten sobie świetnie radzi. A w czterech ścianach obrywał, ilekroć nie odpowiedział na zadane mu pytanie. Jak ojciec go wołał, a ten nie przychodził. Jak trzeba było mu parę razy powtarzać, bo nie mógł zrozumieć przekazu i nie wydurniaj się z tym machaniem łapami, nie jesteśmy małpami. Jak dziwnie mówił i brzmiał nienormalnie, jakoś zaciągając sylaby. I już niemal codziennie słuchał - bo w końcu się nauczył, ojca trzeba było słuchać, nawet jak się było martwym - że jest beznadziejnym przypadkiem, że niczego z niego nie będzie, że można było się tego spodziewać, skoro zawsze taki chorowity i niezdarny był. Tylko wstyd przynosi, niech już lepiej siedzi cicho.
Niezliczone godziny, tygodnie, lata łez bezsilności i wściekłości trwała nauka dostosowania się do życia w całkowicie cichym świecie.
Ale była skuteczna. Razem z rodzeństwem nauczył się migać. Razem z nauczycielami nauczył się komunikować tak perfekcyjnie, że teraz wielu ludzi nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że jest głuchy, jeżeli tylko podczas rozmowy nie odwrócą nagle głowy. Dostał się na uniwersytet, ułożył sobie życie, a jego rysunki - które w pewnym momencie stanowiły dla niego jedyny sposób na wyrażenie siebie - są kwitowane "przynajmniej tyle" ze strony rodziców.
my flaws
- Jest cichy, nieśmiały i całym sercem wierzy, że jest tylko jakimś bezużytecznym przypadkiem, jak to mu tatuś powtarza.
- Ale za to przeuroczo się płoszy i rumieni.
- Taki z niego typ marzyciela i grzecznego chłopca, który jak tylko może stara się nikogo nie obrazić. Znaczy jak zobaczycie gościa, który wygląda jakby się urwał z poprzedniej epoki i czyta tomik poezji siedząc pod drzewem, to pewnie to będzie Franklin.
- Od dzieciaka pasjonował się sztuczkami karcianymi i kuglarstwem - jest więc świetny w żonglowaniu, chodzeniu po linie, czy kantowaniu kumpli na kasę, jak bo wkurzą. I chociaż już od jakiegoś czasu nie praktykuje tego dziennie, to wyniszczona i wygnieciona talia często przerzucanych kart została mu w kieszeni do dzisiaj.
- Poza tym, że jest kochany i nieśmiały, to jest też niezdarny. Tej drogiej wazy z XVI wieku to mu matka od dziesięciu lat nie może odżałować, a on się tylko potknął, nie jego wina, że się rozbiło.
- Mimo, że jet głuchy jak pień (khm), to dzięki temu, co pamięta z pierwszych lat życia oraz latom praktyki, z ust i mowy ciała czyta tak dobrze, że kiedy spotkasz go po raz pierwszy, możesz się nie zorientować, że świat dla Franklina jest całkiem cichy.
- Dorabia na rysowaniu karykatur i sprzedawaniu innych swoich prac, a odłożoną kasę wrzuca do słoika z oszczędnościami, żeby móc kiedyś polecieć w kosmos.
- Boi się koni, ale chciałby mieć kotka.
- Porządny z niego obywatel, kiedyś jak ukradł cukierka, bo miał na niego straszną ochotę, to wyrzuty sumienia go męczyły miesiącami i nawet zgłosił się na ochotnika do pomocy w sklepie, żeby jakoś to odpracować (za co potem zresztą dostał burę od matki, bo jak to wygląda, że dziecko z takiej rodziny pracuje w jakimś warzywniaku).
- W ogóle zarówno twarde podejście rodziców do życia i ich dążenie do perfekcjonizmu oraz zmaganie się z cichą rzeczywistością nauczyły Franklina pokory i chociaż pozostaje grzecznym synem, to gorszych dzielnic miasta unika jak ognia, nie dlatego, że boi się, że ktoś go napadnie albo rodzice zobaczą i się wściekną, ale dlatego, że mu wstyd, że jego płaszcz jest wart tyle, co zapotrzebowanie żywieniowe na dwa tygodnie co biedniejszych osób.
and more

imię/ nick z edenu

-

kontakt

pw /discord

narracja

czas przesły, trzecia osoba

zgoda na ingerencję MG

bring it on

Franklin St. Verne

Janis Ancens

Mów mi:*
MULTI:Chelsea
 



job
straszę ludzi w Seattle

feelings
za pieniądze

and more
ktoś coś?

Dreamy Seattle
100 lat
210 cm
mieszka w Chinatown

2020-09-09, 15:23


akceptacja!
Serdecznie witamy na forum, twoja karta została zaakceptowana. Możesz teraz dodać tematy z relacjami, kalendarz oraz telefon i cieszyć się fabularną rozgrywką, którą musisz rozpocząć w ciągu 3 dni.
Mów mi:Dreamy Seattle
MULTI:-
 
Wyświetl posty z ostatnich:   


Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  

you're my person
Postać z największą liczbą punktów fabularnych, styczeń - 669 punktów
Beztroska dwudziestopięciolatka, pochodząca z małego miasteczka. Romantyczka, szukająca księcia z bajki. Interesuje się modą i życiem w wielkim mieście. Ciężko pracuje, aby pomagać finansowo rodzinie. Dobry materiał na żonę, ale lepiej nie wpuszczać jej za kółko. Marny z niej kierowca.
Postać z największą liczbą punktów fabularnych, styczeń - 497 punktów
Osiemnastoletni kawaler, pochodzący ze wsi. Lubieżny ateista o brązowych oczach i skłonności do kłamstwa. Nie przepada za ciężką pracą i słabymi tekstami na podryw. Chętnie randkuje i być może złamie jeszcze niejedno męskie serce.