kliknij mnie!
Dreamy Seattle :: Zobacz temat - Aimee Hale
hello stranger
boom
kiara
aviana
diosmio
andrew
dAuvergne
posy
inissia
robert
myre
uwaga
WEATHER ALERT! Ostrzeżenie przed burzami dla obszaru Seattle.Czytaj dalej.
uwaga
Powstało subforum o nazwie "Alternatywna rzeczywistość".Więcej tutaj
uwaga
Jakiekolwiek problemy prosimy zgłaszać do adminów lub w tym temacie. W razie kłopotów z wyglądem strony pomoże twardy reset: ctrl + f5 lub option + command + r.


Aimee Hale



job
and I'm only here to bring you free love

feelings
let's make it clear, that this is free love

and more
no hidden catch, no strings attached just free love...

Aimee Hale
24 lata
176 cm
mieszka w Fremont

2020-08-28, 19:30


about me

imie i nazwisko

Aimee Hale

pseudonim

Aimes, Amy, Mee

data i miejsce urodzenia

17.09.1996, Las Vegas

dzielnica mieszkalna

northeast, fremont

stan cywilny

panna

orientacja

biseksualna

zajęcie

studentka, wieczorami śpiewa w barach

miejsce pracy

brak stałego, określonego

wyznanie

ateistka

przyjezdna

w seattle od 10 lat

my story

She's living in a world, and it's on fire

Feeling the catastrophe, but she knows she can fly away




Ogień zabrał jej wszystko. Miała wtedy siedem lat, nie tak dawno zaczęła szkołę. Dzieckiem była niesamowicie ruchliwym, nie potrafiła usiedzieć na miejscu. Ciężko było się jej skupić na nauce. Gdy tylko wracała do domu na stole czekał na nią gorący obiad. Mama gotowała go zawsze poprzedniego dnia wieczorem, aby po przyjściu z pracy móc jedynie wrzucić go do piekarnika i podgrzać zanim zjawią się pozostali domownicy. Wychodzące spod jej ręki potrawy Aimes zawsze zjadała ze smakiem, a potem wraz ze starszymi siostrami biegała po podwórku tak długo, dopóki starczało jej sił. Półprzytomną ze zmęczenia rodzice prowadzili ją do łóżka, całowali w czubek głowy, czytali bajkę na dobranoc. Zwykła, szczęśliwa rodzina. Może i nie mieli markowych ubrań czy drogich samochodów, nie jeździli na egzotyczne wakacje, ale bardzo się kochali. Tym trudniej więc było się jej pogodzić ze wszystkim tym, co wydarzyło się w nocy z 11 na 12 czerwca 2000 roku.

Pożar, który wybuchł około godziny piątej nad ranem w kilka minut objął cały budynek. Z płomieni strażakom udało się uratować trzy siostry. Nieprzytomne, z rozległymi poparzeniami helikopterem zostały przetransportowane do najbliższego szpitala, gdzie medycy walczyli o ich życia. Państwu XY się nie udało, zginęli na miejscu. Osierocone córki przez długie tygodnie dochodziły do zdrowia, a gdy ich stan się poprawił odesłano je do ośrodka opiekuńczego, skąd opieka społeczna miała zadecydować o ich losie. Niestety, nie wszystko potoczyło się tak, jak potoczyć się powinno. Może zawinił czynnik ludzki? Może problematyczna okazała się brakująca dokumentacja medyczna? Fakt faktem, dziewczynki zostały rozdzielone i trafiły do dwóch różnych sierocińców. Aimee straciła więc nie tylko mamę i tatę, ale też ukochane rodzeństwo. Kiedy inne dzieci się bawiły w najlepsze, ona siedziała w kącie markotna. Nie chciała jeść, nie chciała wspinać się po drzewach i skakać, nie miała ochoty absolutnie na nic, co odstraszało potencjalnych rodziców adopcyjnych i sprawiało, że kiedy kolejni podopieczni ośrodka odsyłani byli do nowych domów - ona wciąż tkwiła w miejscu.

Ratunkiem okazała się być dla niej sztuka, a właściwie nie tyle sztuka, co przypadkowo pozostawiony kawałek kredy, który ciemnowłosa z zaciekawieniem chwyciła w dwa palce i zaczęła nim mazać po chodniku. Szybko okazało się, że malowanie sprawia jej wielką przyjemność - poprawia humor, uspokaja. Widząc to, nauczycielki zaczęły wysyłać ją na zajęcia pozaszkolne, organizować różnego rodzaju konkursy i warsztaty. To właśnie dzięki ich wsparciu i cierpliwości Aimee się otworzyła, rozwinęła skrzydła. Zaczęła nawiązywać kontakty z rówieśnikami, nauczyła się nowych zabaw, zyskała przyjaciół. Coraz częściej uśmiech gościł na jej twarzy, aż w końcu… pewnego pięknego dnia na progu bidula pojawili się państwo Hale, którzy pewnie, mogli wziąć tamtego rozkosznego niemowlaka porzuconego przez nastoletnią matkę albo uroczą, jasnowłosą dwulatkę z wielkimi, błękitnymi oczami i dołkami w policzkach, z jakiegoś jednak powodu… wybrali ją. Otoczyli ją ciepłem, miłością, zapewnili dach nad głową i warunki do rozwoju. Najbardziej jednak wdzięczna była im za rodzeństwo. Bandę dzieciaków z równie przykrymi doświadczeniami, z którymi od razu nawiązała niezły kontakt. W końcu, co zbliża do siebie bardziej niż wspólna trauma?
my flaws

♥ Ciekawa świata, otwarta, towarzyska - właśnie taka jest Aimes. Nawiązywanie nowych kontaktów nie sprawia jej większych trudności. W dużej grupie osób czuje się jak ryba w wodzie. Zdarza się, że czasem zaczepia przypadkowych ludzi na ulicy i komplementuje ich ubiór czy obuwie, a kiedy spoglądają na nią z niedowierzaniem, śmieje się i beztrosko kręci głową.

♥ Przepiękny uśmiech rzadko schodzi z jej ust. Nawet, gdy coś ją trapi - stara się tego nie okazywać. Wychodzi z założenia, że każdy ma swoje problemy, a obarczanie innych własnymi troskami to przejaw egoizmu. Prawdziwa z niej Zosia-Samosia. Wszystko chce robić sama, złości się, gdy inni próbują ją wyręczać. Nie jest przecież małą dziewczynką, poradzi sobie. Zajmie to dwa razy więcej czasu, będzie kosztowało ją sporo nerwów oraz pół paczki wypalonych papierosów, ale... jak wielka będzie jej satysfakcja, gdy stanie dumna przed lustrem i powie do swojego odbicia w lustrze, że się udało!

♥ Mówi dużo i szybko, w dodatku często nie zastanawia się nad słowami wypływającymi z własnych ust, przez co raz za razem ładuje się w tarapaty. Jakby tego było mało, jest specjalistką od zadawania niewygodnych pytań i nie istnieją dla niej tematy tabu. Zapytasz ją o to jakie ma na sobie majtki, czy w jakiej pozycji najbardziej lubi to robić? Nawet się nie zarumieni!

♥ Sztuka to jej sposób na wyrażanie siebie, właśnie dlatego nieustannie coś rysuje, maluje, fotografuje. W wolnych chwilach szyje ubrania, klei kolaże, wyrabia biżuterię. Cały czas szuka nowych sposobów na poskromienie własnej kreatywności. Bawi się, próbuje, eksperymentuje. Z obawy przed nudą i marazmem nie chce ograniczać się tylko do jednej dziedziny. Zresztą, wychodzi z założenia, że prawdziwy artysta to człowiek wszechstronny, który doskonale odnajduje się w różnych nurtach i stylach.

♥ A jakby tego wszystkiego było mało, panienka Hale jest niesamowicie umuzykalniona. Śpiewa, gra, komponuje - żeby sobie dorobić wieczorami daje koncerty w klubach i barach. Uwielbia ten dreszcz emocji, głęboki bas, który porusza najwrażliwsze struny jej duszy. Choć rodzice nie popierają jej wygłupów nie zraża się i robi swoje, hipnotyzując mieszkańców Seattle swoim wysokim, melodyjnym głosem oraz aranżacjami utrzymanymi w klimacie indie pop.

♥ Niestety, dziewczę ma swoje za uszami. Za mało śpi, za dużo przeklina, notorycznie się spóźnia. Kiedy szykuje się do wyjścia jakiś milion lat spędza w łazience. Przez swoje roztrzepanie często coś gubi i często o czymś zapomina. Jest fatalnym kierowcą, jej oceny na studiach nie powalają. Od czytania lektur obowiązkowych woli przeglądać kolorowe magazyny. Gdy za dużo dzieje się wokół zdarza się jej wyłączyć, uśmiecha się wtedy szeroko i co jakiś czas kiwa głową, udając, że słucha, a w rzeczywistości myśli o niebieskich migdałach.

♥ W bardzo młodym wieku udzieliła się jej obsesja na punkcie idealnego wyglądu. Od kiedy skończyła piętnaście lat eksperymentuje z drakońskimi dietami przez co z roku na rok jest coraz szczuplejsza. Apetyt jednak ma spory, wolę słabą, czasem więc zdarzy się, że da się namówić przyjaciołom na soczystego burgera albo obrzydliwie tłuste, belgijskie frytki. Gdy je, czuje się szczęśliwa. Gdy kończy, dobry nastrój pryska jak bańka mydlana, a ona sama biegnie do łazienki, nachyla się nad zlewem i wkłada do gardła dwa palce. O tym, że zmaga się z bulimią nie wie nikt, choć niektórzy pewnie się domyślają.
and more

imię/ nick z edenu

Hania

kontakt

pw

narracja

przeszły, 3 osoba

zgoda na ingerencję MG

tak

Aimee Hale

Taylor LaShae

Mów mi:Hania
MULTI:nie, dziękuję
 



job
straszę ludzi w Seattle

feelings
za pieniądze

and more
ktoś coś?

Dreamy Seattle
100 lat
210 cm
mieszka w Chinatown

2020-08-29, 09:11


akceptacja!
Serdecznie witamy na forum, twoja karta została zaakceptowana. Możesz teraz dodać tematy z relacjami, kalendarz oraz telefon i cieszyć się fabularną rozgrywką, którą musisz rozpocząć w ciągu 3 dni.
Mów mi:Dreamy Seattle
MULTI:-
 
Wyświetl posty z ostatnich:   


Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  

you're my person
Postać z największą liczbą punktów fabularnych, styczeń - 669 punktów
Beztroska dwudziestopięciolatka, pochodząca z małego miasteczka. Romantyczka, szukająca księcia z bajki. Interesuje się modą i życiem w wielkim mieście. Ciężko pracuje, aby pomagać finansowo rodzinie. Dobry materiał na żonę, ale lepiej nie wpuszczać jej za kółko. Marny z niej kierowca.
Postać z największą liczbą punktów fabularnych, styczeń - 497 punktów
Osiemnastoletni kawaler, pochodzący ze wsi. Lubieżny ateista o brązowych oczach i skłonności do kłamstwa. Nie przepada za ciężką pracą i słabymi tekstami na podryw. Chętnie randkuje i być może złamie jeszcze niejedno męskie serce.