kliknij mnie!
Dreamy Seattle :: Szukaj
hello stranger
boom
kiara
aviana
diosmio
andrew
dAuvergne
posy
inissia
robert
myre
uwaga
WEATHER ALERT! Ostrzeżenie przed burzami dla obszaru Seattle.Czytaj dalej.
uwaga
Powstało subforum o nazwie "Alternatywna rzeczywistość".Więcej tutaj
uwaga
Jakiekolwiek problemy prosimy zgłaszać do adminów lub w tym temacie. W razie kłopotów z wyglądem strony pomoże twardy reset: ctrl + f5 lub option + command + r.

Znalezionych wyników: 273
Dreamy Seattle Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: you got me, one strong lover
ashton mahoney

Odpowiedzi: 3
Wyświetleń: 76

PostForum: gry   Wysłany: 2021-01-19, 09:57   Temat: you got me, one strong lover
czy ktos mi jeszcze w ogole wierzy

Wbrew wszystkiemu, co mogło mu się dotychczas wydawać, wbrew tym nocom z tęsknoty i smutku przepłakanym i wbrew najgorszym obawom, zrodzonym z samej perspektywy poniesienia tak ogromnej straty, świat wcale nie kończył się na Keyu ani po sądnym „zostańmy przyjaciółmi”, które w mniej bezpośrednich słowach padło jeszcze w szpitalu w Tukwili. Wręcz przeciwnie – świat zaczął się na nowo, a Ashton razem z nim. W tym nowym świecie – do bólu ułożonym, zdroworozsądkowym i podporządkowanym stawianym przez lekarzy zaleceniom – zwyczajnie nie było miejsca na stare, destruktywne nawyki i bezrefleksyjne powielanie utartych wygodą schematów. Było za to odkrywanie siebie na nowo i pierwsze niepewne próby osadzenia się w tej obcej rzeczywistości, która teraz miała być mu tą właściwą. Były niełatwe decyzje, rozważanie wszelkich za i przeciw oraz – a może przede wszystkim – myślenie o sobie. Nie w ten egoistyczny, uprzedmiatawiający wszystko wokół sposób, który kazał zagarniać dla siebie nawet to, co mu się nie należało i głośno tupać nogą, gdy nie mógł czegoś dostać. Myślenie o sobie nabrało tego nowego, odpowiedniego sensu. Stawiało granice tam, gdzie kończył się komfort psychiczny. Odrzucało połączenia, które skończyłyby się bezpodstawnymi wyrzutami sumienia. Odinstalowywało aplikacje, które mieszały w głowie nieprzyjemnymi komentarzami i wiadomościami. I w końcu kazało zabrać resztę rzeczy z domu ojca, mimo zapewnień, że wszystko będzie jak dawniej, jeśli tylko wróci. Nie wróci. Nie wróci właśnie dlatego, że byłoby jak dawniej, a teraz wiedział, że pełne konto bankowe nie było wystarczającą rekompensatą za utraconą wolność. Że klatka to klatka, nawet jeśli ma złote pręty.
Odkąd jego grono naturalną koleją rzeczy pomniejszyło się o wymuskanych chłopców w chinosach dumnie pozujących do zdjęć w czerwonych czapkach z daszkiem i entuzjastów rekreacyjnie przyjmowanych środków odurzających, Ashton odkrył, że w gruncie rzeczy nie ma zbyt wielu znajomych, a tym samym interesujących perspektyw na spędzenie sylwestra. No ale nawet gdyby miał, to przecież żadna nie miała prawa konkurować z tym jednym, wystosowanym przez Keya, nawet jeśli przedstawiony mu plan wieczoru zakładał koniec zabawy o pierwszej i dwójkę biegających generatorów wysokich dźwięków pod opieką. Bo nowy Ashton uczył się doceniać małe rzeczy. Chociaż doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że nie może być już z Keyem, okazało się, że przy odrobinie dobrych chęci nic nie stoi na przeszkodzie, aby wciąż być obok. Wychodzić na wspólne spacery z psami do parku, prowadzić te niedorzecznie długie rozmowy o wszystkim i o niczym i stawiać tarota przed snem na fejstajmie. I chyba dzięki temu, mimo że każdy mięsień, każdy nerw wciąż nieubłaganie wyrywał się w jego stronę, a usta do tego, żeby jeszcze raz ułożyć się w te dwa szeptane pod koniec listopada w jego obojczyk słowa, w ostatecznym rozrachunku brak cielesności i perspektyw na jakiekolwiek my nie doskwierał aż tak mocno, jak doskwierać mógłby. Co nie znaczyło, że podświadomość nie robiła swojego, kiedy na godzinę przed wyjściem łączyła się na videokonferencji z mamą, Jeffem i Finn, a następnie wyciągała Ashtonową dłoń w stronę półki z ubraniami typu: eleganckie, od mamy, nie do noszenia („Z marynarką czy bez?” „Z!” „Zdecydowanie” „Ale na pewno? Bo to ma być tak, wiecie… elegancko, ale nie jakbym chciał go odzyskać” „A nie chcesz???” „Jeff…” „No… No chcę, tak, ale… Inaczej. To ma być: elegancko, bo mi zależy i totalnie chciałbym go odzyskać, gdyby to było inne wcielenie, w którym nie mamy przed sobą tyle pojebanego gówna do przepracowania” „Wcielenie inne…?” „Nie wnikaj, proszę” „Wciąż marynarka” „Zdecydowanie” „I język, Ashton!”).
Była więc marynarka, Toto z kokardką na szyi, butelka bezalkoholowego szampana dla dzieci w dłoni i nie tak krótka chwila ociągania, zanim w końcu zdecydował się zadzwonić do drzwi. O ile perspektywa spędzenia wieczoru z Keyem powodowała miłe uczucie podekscytowania i mimowolnie unosiła kącik ust w górę, to już możliwość choćby wymiany przelotnych spojrzeń z Milahem wywoływała w nim dziwnie wrogi rodzaj podenerwowania, kumulujący się ciężko w klatce piersiowej. I nie chodziło już nawet o fakt, że ten w swoim rozdrażnieniu posunął się do grożenia mu zabójstwem tak brutalnym, że nie poznałaby go własna matka, bo po serii niesławnych tweetów Ashton podejrzewał, że Milah najzwyczajniej w świecie musiałby ustawić się w kolejce, żeby tego dokonać, ale o całą resztę przykrych rzeczy, które powiedział przy okazji, a które mogły wyrządzić ogromne spustoszenie w i tak mocno przytłoczonej już wyrzutami sumienia głowie. Mogły, ale przecież nie wyrządziły, bo młody Mahoney, kierowany chęcią wydobrzenia i radami terapeuty, postanowił nie pozwolić tym pełnym złości słowom zrobić jeszcze więcej szkód. Po prostu nie. Bo nawet po tym wszystkim palce mamy czesały włosy tak samo czule jak wtedy, kiedy był dzieckiem. Bo Florian w dalszym ciągu nazywał go maluchem, wysyłał zdjęcia Lulu i dawał te piękne, pełne znaczenia prezenty. Bo Key wciąż był obok i obok siebie chciał mieć Ashtona, więc wdech i wydech, bo jedyne, co Milo realnie mógł mu zrobić, to otworzyć drzwi.
Pierwsza zareagowała Toto. Choć bardzo ułożona i jeszcze przed chwilą grzecznie usadowiona (z tygodnia na tydzień coraz cięższym) tyłkiem na czubku buta Ashtona, gdy tylko zobaczyła Gatsby’ego oraz towarzyszącego mu Scooby’ego, kotłujących się za nogami Khayyama, wyrwała do przodu, dołączając do tego festiwalu przewracania się na ziemię i podskubywania ogonów. Dopiero wtedy Ashton realnie uznał obecność nowego lokatora w domu Floriana. Nie poświęcając Milo więcej niż te beznamiętne skinięcie głową, skierował spojrzenie w stronę trzymanego na rękach chłopca, by momentalnie obdarzyć go trochę bladym, choć wciąż bardzo ciepłym uśmiechem.
- Hej, Vivi. Mam nadzieję, że się wyspałeś? – Tak naprawdę, to wcale nie. Miał nadzieję, że odpadną jak najszybciej. - Lulu mówiła, że na święta dostaliście dużo nowych zabawek, to prawda? Już nie mogę się doczekać aż mi je pokażecie. I spójrz, co dla nas mam – powiedział, unosząc w górę butelkę z klaunem na etykiecie, po czym pomachał nią odrobinę, jakby na zachętę. Miał jednak świadomość, że ucieczka w pogawędkę z Vivim nie może trwać wiecznie, więc w końcu podniósł wzrok na trzymającego syna w ramionach Milo. - Mogę? – spytał lakonicznie, skinąwszy głową na przestrzeń za plecami Khayyama. Nie to, żeby musiał – zaproszenie dostał przecież od gospodarza domu, więc pytanie było raczej retoryczne, bo grzecznościowym trudno było je nazwać. Po prostu naprawdę chciał, żeby ten wieczór zaczął się równie miło, jak się zapowiadał, a podejrzewał, że Milo nie trzeba było wiele, by zdecydował się dopowiedzieć jeszcze kilka słów, których zapomniał w trakcie nagrywania tamtej uroczej wiadomości na pocztę głosową Ashtona.
  Temat: ASHTON -> KEY
ashton mahoney

Odpowiedzi: 5
Wyświetleń: 85

PostForum: gry   Wysłany: 2021-01-12, 14:48   Temat: ASHTON -> KEY
Jasne, że w porządku. I nagle, zupełnie jak na komendę, zniszczony serią impulsywnego obgryzania paznokieć palca wskazującego zaczął spowalniać nerwowe zdzieranie zadartej skórki kciuka. Schował go pod zwiniętą w pięść dłoń, zaciskając ją kilka razy. W porządku, w porządku, w porządku. Mógł uwierzyć, że jest w porządku, bo jeszcze w szpitalu obiecali sobie, że będzie, o ile uda im się zachować dystans, a o to przez telefon nie było przecież trudno. Można było w każdej chwili wymówić się rodzinną grą w UNO, udawać, że padła bateria, można było nie odebrać wcale.
I już-już chciał wtrącić, że nie, o niczym konkretnym. Chciał przecież tylko jego głos usłyszeć. Albo co u niego. Albo w tym głosie co u niego. Naprawdę - wszystko jedno. Z ust zdołał wyrwać się jedynie przerwany pomruk zaprzeczenia, bo Key wszedł mu w słowo, oferując anegdotkę o Florianie i jego notorycznym braku znajomości wytworów kultury popularnej innych niż Plotkara. Kolejny nosowy śmiech, tym razem śmielszy i trochę bardziej głośny niż poprzedni.
- Co?! Zresztą, słuchaj, to wciąż lepiej niż Oscar mylący pokrętła do szuflad z wysadzanymi kryształami dupokorkami Floriana – zaoferował w zamian, przypominając sobie, że nie miał okazji podzielić się z Keyem tą rewelacją. I prawdopodobnie nie mógł wybrać sobie na to gorszej chwili niż ta, w której Khayyam synchronicznie zdecydował się na swoje wyznanie. Oh.
Potrzebował chwili, żeby zebrać myśli i wśród nich wyszukać tej odpowiedniej, która nie zburzyłaby murów przyjaźni, które powoli stawiali na gruncie tej nowej rzeczywistości z daleka od siebie. - Ja cieszę się, że odebrałeś. I że jednak jesteś. N-nie dla mnie. Tak po prostu, że jesteś. To dużo dla mnie znaczy – powiedział cicho, ale pewnie, już nawet nie próbując z utęsknieniem wspominać czasów, kiedy mówienie wszystkiego co ślina na język przyniesie przychodziło mu z taką łatwością i bez zająknięcia. Przez chwilę zrobiło się cicho. Wcale nie niezręcznie albo ciężko, po prostu cicho, zupełnie jak wtedy, kiedy całe ciało otulał wyjątkowo miękki koc i ciepłe ramiona. I pomyślał, że w ich sytuacji może to niewłaściwe, więc…
- Czekaj. Draco? – zainteresował się, a w ton głosu wkradło się delikatne rozbawienie. - Dostałeś mój prezent, czy zmusiłeś ich do rodzinnego maratonu Harry’ego Pottera?
  Temat: Florek
ashton mahoney

Odpowiedzi: 191
Wyświetleń: 4576

PostForum: telefony   Wysłany: 2021-01-12, 00:07   Temat: Florek
usher
totalnie przekomarzanki
gratulacje flo!!

  Temat: Florek
ashton mahoney

Odpowiedzi: 191
Wyświetleń: 4576

PostForum: telefony   Wysłany: 2021-01-11, 23:57   Temat: Florek
usher
wlasnie wiem ze z milo, stad moja reakcja!!
w glowe sie pod prysznicem kurwnales czy...?

  Temat: Florek
ashton mahoney

Odpowiedzi: 191
Wyświetleń: 4576

PostForum: telefony   Wysłany: 2021-01-11, 23:48   Temat: Florek
usher

  Temat: ASHTON -> KEY
ashton mahoney

Odpowiedzi: 5
Wyświetleń: 85

PostForum: gry   Wysłany: 2021-01-07, 18:34   Temat: ASHTON -> KEY
W reakcji na zabarwiony uśmiechem głos, kąciki ust Ashtona mimowolnie uniosły się delikatnie. Po chwili wargi opuścił krótki śmiech, ledwie ciche smarknięcie pod nosem, bo najwidoczniej niektóre rzeczy – jak na przykład rozjebany jak Zeus na Olimpie Scooby oraz Key, który z jakiegoś powodu uważał, że ten miał do tego święte prawo i nie śmiałby zaburzyć tego stanu rzeczy – nie zmieniały się nigdy.
- Musisz kiedyś zrobić mu UNO reverse card i samemu rozjebać się na pół łóżka – poradził tonem eksperta, zupełnie jakby to miało w czymkolwiek pomóc. Albo jakby Scooby nie miał już opatentowanych specjalnie na tę niedogodność rozwiązań, na przykład skopywania swoimi krowimi racicami z materaca każdej przeszkody, nawet tej żywej w postaci Ashtona. I może w odpowiedzi na pytanie Keya wystarczyło pociągnąć temat. Opowiedzieć o Gizmo, który tego wieczora za punkt honoru obrał sobie wyłudzenie jak największej ilości jedzenia od domowników. O Toto, szóstkowej uczennicy psiego przedszkola, w której dolne gałęzie świątecznej choinki wyzwalały najbardziej drapieżne instynkty. O Zgredku i Stworku, których jedyną przywarą było to, że pod nogami kręciły się jak gówna w betoniarce albo o… O czymkolwiek tak właściwie, byleby oscylującym w bezpiecznej strefie komfortu. Tylko po co? W końcu po szpitalnym breakdownie z Tukwili Key jak nikt inny nadawał się na bycie świadkiem tych rzadkich momentów szczerości, do których tak zawzięcie namawiał Ashtona jego terapeuta.
- Ja, uh… - zawahał się odrobinę, ściągając przy tym brwi. - Wszyscy poszli oglądać lampki świąteczne w Dyker Heights, a ja… Nie wiem. To trochę dużo, te święta. Dużo ludzi i rozmów i chyba byłem już tym wszystkim trochę zmęczony, więc zostałem, ale… Nie wiem, chyba po prostu chciałem z kimś pogadać. – Nie. Nie z kimś. - Z Tobą. Z Tobą chciałem pogadać. Jeśli to w porządku…?
  Temat: ASHTON -> KEY
ashton mahoney

Odpowiedzi: 5
Wyświetleń: 85

PostForum: gry   Wysłany: 2021-01-06, 21:51   Temat: ASHTON -> KEY
Mimo wielu obaw i wątpliwości, które natłokiem myśli dręczyły głowę Ashtona jeszcze w samolocie do Nowego Jorku, teraz musiał przyznać, że były to naprawdę dobre święta. Bez presji wywieranej przez nieprzychylne oko i krytykanckie uwagi wiecznie nieusatysfakcjonowanego synem Williama, przygotowania świąteczne – polegające głównie na ozdabianiu choinki, dekorowaniu pierników i walce z całą gromadą psów o sznur lampek choinkowych – okazały się całkiem przyjemnym przedsięwzięciem zamiast jedynie przykrym obowiązkiem. Mama, wyraźnie szczęśliwsza o tę nową energię, która wypełniła dom wraz z pojawieniem się chłopców i ich zwierząt, nie miała nic przeciwko ani krzywo rozmieszczonym na usytuowanym obok kominka drzewku bombkom, ani puszczanym przez Ashtona mashupów Travisa Scotta i Mariah Carey zamiast tradycyjnych kolęd. Nawet Oscar, mimo całego tego podekscytowania, które nie opuszczało go aż od momentu, kiedy dostał propozycję spędzenia świąt na Brooklynie, wydawał się jakiś bardziej w związku z zaistniałą sytuacją wyrozumiały i nie zgłaszał sprzeciwów, kiedy młody Mahoney musiał szybciej i dłużej niż zwykle regenerować siły w zaciszu własnej sypialni.
Boże Narodzenie – oprócz mocy prezentów w postaci tematycznych pidżam dla całej rodziny oraz zestawu potterowskich gadżetów dla Oscara – przyniosło też nieunikniony przymus zwiększonych interakcji społecznych, jako że było również dniem, w którym Stella postanowiła przedstawić chłopcom swojego nowego partnera. I znów, mimo wcześniejszych obaw, wszystko to było bardziej znośne niż mógłby przypuszczać, gdyż Jeff okazał się nie tylko być w perypetiach młodego Mahoneya obeznany, ale i nie mieć względem nich żadnych negatywnych emocji („A Ty musisz być Franklin?” „Nie, to Oscar” „Obecny chłopak Ashtona…?” „Nie, przyjaciel. Z Franklinem już zerwał” „Przez her- Znaczy, uhh…” „Nie, to z Keyvanem” „AH. Tym, którego ciągle kocha???” „Jeff…”). Ale nawet mimo całej tej atmosfery, będącej osobliwą fuzją lokalnych tradycji, skandynawskiej kuchni, zapachu przypraw korzennych, poczucia akceptacji oraz dad jokes Jeffa, która ogarniała Ashtona przyjemnym rodzajem ciepła i poczucia bezpieczeństwa, szybko przekonał się, że w swoim stanie tak długie przebywanie w towarzystwie było wysiłkiem psychicznym i fizycznym na miarę maratonu, w którym startowałby nie tylko z nogą w gipsie, ale również podpierając się płonącymi kulami. Dlatego też wieczorem, gdy wszyscy zgodnie uznali, że czas porzucić komfort kanapy na rzecz spaceru po pięknie ośnieżonym i udekorowanym Brooklynie, Ashton zręcznie wykręcił się zmęczeniem i – obiecując, że postara się dołączyć na późniejszy maraton filmów z Grinchem i kakao z piankami – udał się do swojego pokoju, by zakopać się pod kołdrą. I chciałby móc powiedzieć, że wszystkie zrobione dziś zdjęcia aż prosiły się o bycie rozsyłanymi do rozmaitych znajomych, ale przecież tak naprawdę wcale nie o zdjęcie koniec końców chodziło, a o ten jeden kontakt, wokół którego zawzięcie krążył kciuk, a myśli desperacko poszukiwały pretekstu, żeby jednak się odezwać. Więc w końcu sprowokowana przypływem brawury seria (odwzajemnionych) wiadomości, a potem wybrany numer i przygryzione w nerwowym oczekiwaniu wnętrze policzka.
- Hej - przywitał się leniwie, kiedy sygnał oczekiwania przerwał dźwięk przyjętego połączenia. - Bardzo w tym zalegańsku przeszkadzam?
  Temat: key
ashton mahoney

Odpowiedzi: 69
Wyświetleń: 1891

PostForum: telefony   Wysłany: 2021-01-06, 20:46   Temat: key
ashton
wow
moglem domyslic sie ze mam w tobie takie ride or die z chwila gdy nauczyles sie calego ’03 bonnie & clyde
SCOOBY 🥺 ale ja za nim tesknie, poglaszcz go ode mnie prooosze
i sluchaj... nie twierdze ze to przyzwoicie z jego strony, ale nie mowie tez ze powinien ponosic z tego tytulu jakiekolwiek konsekwencje... swieta sa po to zeby wybaczac, tak
btw dalej siedzicie razem?
bo u nas juz czilera i post-pasztecikowa utopia
  Temat: key
ashton mahoney

Odpowiedzi: 69
Wyświetleń: 1891

PostForum: telefony   Wysłany: 2021-01-06, 20:08   Temat: key
ashton
WESOLYCH SWIAT
nie mowie ze schowam Gizmo w walizce i przywioze z powrotem do Seattle, ale jesli moja wlasna matka zlozy na mnie zawiadomienie na policje to pls przemyc mi juula do wiezienia
  Temat: nieobecności
ashton mahoney

Odpowiedzi: 261
Wyświetleń: 4642

PostForum: sprawy organizacyjne   Wysłany: 2020-12-31, 03:23   Temat: nieobecności
Imię i nazwisko: ashton mahoney
Data nieobecności: 31.12. - 05.01.

[ Komentarz dodany przez: Posy Alderidge: 2020-12-31, 08:18 ]
Nieobecność uznana i dodana do spisu.
  Temat: Oscar
ashton mahoney

Odpowiedzi: 60
Wyświetleń: 1378

PostForum: telefony   Wysłany: 2020-12-29, 16:53   Temat: Oscar
julka
WIEDZIALEM
wmawiaj sobie dalej. a przy okazji przypomnij sobie te twoje wymyslone stworzenia w razie gdybys znow potrzebowal skutecznego cockblocka XDD
  Temat: Oscar
ashton mahoney

Odpowiedzi: 60
Wyświetleń: 1378

PostForum: telefony   Wysłany: 2020-12-29, 16:46   Temat: Oscar
julka
bo poznales go na tinderze XD
poza tym, niech zgadne - jego profilowe to zdjecie z gola klata?
  Temat: Oscar
ashton mahoney

Odpowiedzi: 60
Wyświetleń: 1378

PostForum: telefony   Wysłany: 2020-12-29, 11:50   Temat: Oscar
julka
19 git
AHA OSKI ale to wtedy nie randka tylko hukap, wiec imo zamiast fitu szykuj dupe XDD
  Temat: Oscar
ashton mahoney

Odpowiedzi: 60
Wyświetleń: 1378

PostForum: telefony   Wysłany: 2020-12-29, 11:37   Temat: Oscar
julka
zajebiscie byku
ale czekaj, powoli. kto, co, gdzie? opowiadaj
  Temat: Franklin
ashton mahoney

Odpowiedzi: 38
Wyświetleń: 862

PostForum: telefony   Wysłany: 2020-12-29, 06:52   Temat: Franklin
rose
hej frankie 😄
my tu z takim niesmialym pytaniem czy nie znalazlbys dla nas jutro chwilki, zeby sie zobaczyc?
(tak naprawde to pytam tylko ja, ale jej jest troche trudniej odmowic)

 
Strona 1 z 19
Skocz do:  

you're my person
Postać z największą liczbą punktów fabularnych, luty - 423 punkty
Dwudziestosześcioletnia wielbicielka zwierząt, która absolutnie nie ma ręki do opieki nad nimi. Bezrobotna panna, która przyjechała do Seattle zaledwie kilka miesięcy temu. Uwielbia śpiew i grę w rzutki. Kolekcjonuje ozdoby, co świetnie jej wychodzi, nie ma jednak talentu kulinarskiego. Jej największym marzeniem jest, aby nazwano kebaba jej imieniem.
Postać z największą liczbą punktów fabularnych, luty - 335 punktów
Czterdziestoczteroletni biznesmen, urodzony i wychowany w Seattle. Krążą pogłoski, że niedługo zostanie rozwodnikiem i wróci do gry jako świeżutki singiel. Łebski z niego gość, ale to nic dziwnego, skoro ma zapał do nauki. Odstresowuje się przyciskając gaz do dechy w swoim sportowym aucie lub popijając dobrą whiskey. Kocha podróżować.