kliknij mnie!
Dreamy Seattle :: Szukaj
hello stranger
boom
kiara
aviana
diosmio
andrew
dAuvergne
elise
inissia
robert
myre
uwaga
22.11.20 - mamy już cztery miesiące. Super, że jesteście z nami i oby tak dalej!
uwaga
W związku z odświeżeniem wyglądu forum, wykonajcie twardy reset: ctrl + f5 lub option + command + r.
uwaga
Jakiekolwiek problemy z działaniem forum prosimy zgłaszać bezpośrednio do adminów lub w odpowiednim TEMACIE.

Znalezionych wyników: 40
Dreamy Seattle Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: cosmo
Wyatt Leicester

Odpowiedzi: 69
Wyświetleń: 1021

PostForum: telefony   Wysłany: 2020-11-20, 16:10   Temat: cosmo
Wyatt
No, sam nie wiem. Po ostatniej imprezie dalej bolą mnie złamane żebra.
Ale dzięki za zaproszenie
I złóż Laurze życzenia ode mnie
  Temat: Stella
Wyatt Leicester

Odpowiedzi: 20
Wyświetleń: 391

PostForum: telefony   Wysłany: 2020-11-17, 18:51   Temat: Stella
Wyatt
Trymali mnie jakiś czas w areszcie, ale chyba się mną znudzili. Matka mnie odebrała.
W szpitalu byłem kilka dni, mam złamane żebra. Teraz siedzę w domu : (
: ( : (
  Temat: Ulica
Wyatt Leicester

Odpowiedzi: 23
Wyświetleń: 730

PostForum: South Park   Wysłany: 2020-11-17, 18:44   Temat: Ulica
Nikomu nie chciał robić na złość, chociaż jak zwykle pakował się w kłopoty i to z pozoru nieświadomie. Czy aby na pewno nie wiedział czym może grozić wsiadanie do auta nieznajomego? W końcu tyle się mówiło o tym jakie to niebezpieczne, ryzykowne i ogólnie głupie. Najlepsze, albo właściwie najgorsze, w tym wszystkim było to, że sam Wyatt nie bardzo wiedział co nim kierowało. Co innego jak pakujesz się w kłopoty, unikając ich, a co innego jak robisz wszystko, by w nie wpaść, a potem nie wiesz co takiego się właściwie stało. A może Wyatt faktycznie miał coś z głową. Kto normalny tak robi?
Uśmiechnął się, gdy dziewczyna wsiadła do auta i nawet pochwaliła kierowcę za jego “spoko” podejście.
Ja jestem Wyatt — powiedział. uznając, że skoro oni się przedstawiając, to on zrobi to samo. O mało co nie wywrócił oczami, słysząc jak Gretchen przedstawia się nazwiskiem. Nie miał pojęcia czemu wstydzi się swojego pięknego imienia i zastępuje je czymś innym. Z resztą, nie chciał też tego tak surowo oceniać. Każdy ma swój gust.
Nie wtrącał się w ich rozmowę o muzyce i znajomościach. On gościa na pewno nie znał i nigdy wcześniej nie widział. W każdym razie był po wrażenie, że ten odważył się wziąć dwóch autostopowiczów i to nawet takich, którzy nie łapali stopa.
Alex spojrzał na Gretchen w lusterku i mrugnął do niej odrobinę obleśnie.
Takiej buźki bym nie zapomniał — odparł, sugerując, że widzi ją po raz pierwszy.
Wyatt szturchnął ją ukradkiem, jakby chciał powiedzieć, że się jej niezły adorator trafił. W pewnym momencie też poczuł, że z każdą chwilą jadą coraz szybciej. W końcu nie było to już ani ekscytujące ani zabawne.
Przepraszam, Panie Alexie. Mógłby Pan zwolnić? — zapytał grzecznie, po czym zerknął na towarzyszkę kątem oka.
  Temat: Stella
Wyatt Leicester

Odpowiedzi: 20
Wyświetleń: 391

PostForum: telefony   Wysłany: 2020-11-17, 17:41   Temat: Stella
Wyatt
W zasadzie to nie jestem pewien
Lekarz mówi, że potrzebuje tylko odpoczynku, ale czuję, że umieram
  Temat: Wtf, Wyatt?
Wyatt Leicester

Odpowiedzi: 19
Wyświetleń: 430

PostForum: relacje   Wysłany: 2020-11-13, 18:32   Temat: Wtf, Wyatt?
Wyatt na pewno nie wygada Ethel przed szefem. W końcu sam podjada słodycze i popcorn. Głównie z nudów, bo nie tylko praca nie należy do ekscytujących, ale i on sam jest dosyć nudny :lol:
Ale może Ethel będzie jedną z osób, które w końcu trochę go rozruszają?
  Temat: Pole na skraju lasu
Wyatt Leicester

Odpowiedzi: 23
Wyświetleń: 577

PostForum: Sabat   Wysłany: 2020-11-11, 21:25   Temat: Pole na skraju lasu
Zakołysał się po raz kolejny i poczuł, że pal, do którego był przywiązany się chwieje. W pierwszej chwili znieruchomiał, bo nie chciał upaść razem z tym drągiem. W końcu tu było też dosyć wysoko. Połamałby się albo co gorsza zginął. W tym momencie nie czuł się jak Harry Potter, za którego się przebrał. Czuł się jak Ron Weasley.
Odetchnął głęboko kilka razy i zamknął oczy. Musi być jakieś inne rozwiązanie, prawda? Na pewno jest, zawsze jest. Czy może wyjść cało... Wychodząc cało? Otworzył oczy i powiódł spojrzeniem po tym, co działo się wokół. Istny, szatański chaos. Jak on ma to wszystko opanować? Gdyby chociaż mógł wydostać dłonie i uciec. I tak nikt by go nie zauważył, tak jak do tej pory. Wyglądało jednak na to, że bez wywrócenia pala nie da rady się wydostać. To by oznaczało prawdopodobnie to, że ktoś zwróci na niego uwagę. Kto by nie ogarnął latającej kupy drewna?
Westchnął i zaczął się przechylać raz w prawo, raz w lewo. Coraz mocniej. W pewnym momencie pal runął do tyłu, a on wraz z nim. W pierwszym momencie po upadku nie mógł złapać tchu, a w uszach mu dzwoniło. Czuł się, jakby czas zwolnił. Zamrugał i odkaszlnął. Zważywszy na to, że drewno się połamało, mógł w końcu wyswobodzić dłonie. Usiadł i pokręcił głową, czekając aż wszystko wróci do normy. Plecy będą bolały go pewnie przez najbliższy miesiąc.
Jakimś cudem faktycznie nikt go nie zauważył. Był niewidzialny, chociaż w sumie nic nowego. Podbiegł do dymiącego się sotsu Pinkie, jeszcze nie wiedząc co zrobi, żeby jej pomóc. To wszystko jego wina!

:
: d2
22
  Temat: Pole na skraju lasu
Wyatt Leicester

Odpowiedzi: 23
Wyświetleń: 577

PostForum: Sabat   Wysłany: 2020-11-08, 18:13   Temat: Pole na skraju lasu
Rozglądał się, jakby dalej nie docierało do niego, że to dzieje się naprawdę. W końcu można było mieć wrażenie, że to jakiś pokręcony sen. Wyatt nieraz miewał dziwne sny, więc do jego życia to akurat pasowało. Nikt nie zwracał na niego uwagi i nie był pewny czy to dobrze, czy wręcz przeciwnie.
Co się dzieje? Kto idzie? — pytał, sprawdzając co ma w kieszeniach. Ku jego zadowoleniu wygrzebał z kieszeni spodni zapalniczkę, a ku rozpaczy wysunęła mu się ona spomiędzy palców i gruchnęła o drewniany podest, po czym odbijając się od deski, przeskoczyła aż pod stos, do którego przywiązana była Pinkie. Niektóre z dziewczyn biegały i chowały się, zauważył wśród nich Stellę. Inne dalej były uwięzione. W końcu ludzie, którzy zbliżali się do nich, podeszli bliżej, a Stella zaczęła gadać z jakimś gościem. Co tu się działo? Czy ona była w to jakoś zamieszana?
Wtedy inny nieznajomy podszedł do Pinkie i podpalił jej stos zapalniczką Wyatta. Z jakiegoś powodu chłopak poczuł się przez to winny.
Przepraszam! — krzyknął do przywiązanej dziewczyny, która zaczęła się dymić. Znaczy siano pod nią zaczęło. Leicester dmuchnął kilka razy w jej stronę, jakby chciał ugasić stos. Było to zarówno wyjątkowo desperackie, jak i komiczne. Nie miał pojęcia co robić. Czuł się zarówno bezsilny i bezuzyteczny. Nawet nie mógł się uszczypnąć w ramię albo uderzyć w policzek, żeby upewnić się czy to sen, czy jawa. Skrzywił się lekko i poruszał dłońmi, a potem całym ciałem, jakby chciał uwolnić ręce, później po prostu oderwać je razem ze sznurkiem. A co jeżeli jego też podpalą, jak Pinkie? Nie chciał spłonąć, a na pewno nie tak młodo!

:
: d2
22
  Temat: Ulica
Wyatt Leicester

Odpowiedzi: 23
Wyświetleń: 730

PostForum: South Park   Wysłany: 2020-11-07, 20:28   Temat: Ulica
Oczywiście, że istnieje dusza i różnorodne cechy, które ją określają, czyli takie które określają również danych ludzi. Nie ma dwóch dokładnie takich samym osób. Istnieje zbyt dużo czynników, które nas różnią. To jest chyba najpiękniejsze co może być. Gdyby wszyscy byli tacy sami, byłoby nudno. A czego ludzie nie lubią najbardziej, oprócz braku podstawowych czynników potrzebnych do przeżycia? Nudy. To nie było jednak tak, że Wyatt w ogóle się nie wyraża. On ma swoje hobby, swoje zainteresowania i zajęcia, które sprawiają mu radość.
Zerknął na Gretchen, gdy ta położyła mu dłoń na ramieniu. Dzikus, który w nim siedział rzadko komu pozwalał się dotykać, ale ona była zaufana i dobrze znana. Niespecjalnie się tym więc przejął. Wiedział, że dziewczyna go toleruje, mimo jego flegmatyzmu i pesymizmu, także obecnie było w porządku. Uśmiechnął się zwycięsko, słysząc co odpowiedziała. Już wiedział, że właśnie tak przebiegnie reszta ich wieczoru. Horrory, pojadanie i spanie w niewygodnym łóżku przy akompaniamencie chrapania reszty Leicesterów. Może mieli ciasna kawalerkę i zamieszkaiwali ją w dużo osób, ale mimo to nigdy nie odmówili innym noclegu ani ciepłego posiłku. Chyba, że trafili na podejrzanego nieznajomego, wtedy wykopywali go z chałupy na dupę. Byli życzliwi, ale nie głupi.
Gdy auto zatrzymało się obok nich, a z wnętrza wychylił się uprzejmy facet, proponując podwózkę, Wyatt się zachwycił. Nie chciało mu się iść taki kawał, więc darmowa taksówka spadła mu z nieba.
Jasne. Jedzie Pan do South Parku? — zapytał, otwierając tylne drzwi i wskakując do środka. — Co mówiłaś, Gretchen? Wsiadaj, nie będziemy do jutra czekać — zawołał dosyć entuzjastycznie, zachęcając ją do wejścia do auta. Mężczyzna za kierownicą przytaknął jego słowom i zaśmiał się całkiem naturalnie. Jak to szło? Leicesterowie byli życzliwi, ale nie głupi? Cóż... Z tym drugim różnie bywało.
  Temat: Pole na skraju lasu
Wyatt Leicester

Odpowiedzi: 23
Wyświetleń: 577

PostForum: Sabat   Wysłany: 2020-11-03, 16:15   Temat: Pole na skraju lasu
Spał sobie w najlepsze, nawet chyba śniło mu się coś całkiem przyjemnego, bo nie był specjalnie zadowolony, że Stella go budzi. Może nie było mu najwygodniej, ale często sypiał w kiepskich pozycjach, w końcu mieszkał z rodzeństwem i rodzicami w niewielkiej klitce. Zamrugał, krzywiąc się lekko i ziewnął.
Czemu na mnie krzyczysz? — zapytał odrobinę niewyraźnie i rozejrzał się nieprzytomnym wzrokiem. Po chwili doszło do niego, że coś tu chyba nie gra. W końcu ostatnie co pamięta, to że był na imprezie halloweenowej w krypcie i bawili się w wywoływanie ducha, który nie potrafił w rymy. Nie wrócił do domu i wcale nie był w swoim łóżku, ani tym bardziej łóżku Stelli (chociaż to lepiej, bo ona ma strasznego ojca). Zauważył, że jest na zewnątrz i nie może poruszać rękami. W dodatku czuł coraz silniejszy ból głowy. To wcale nie było przyjemne.
Co wy tak klniecie? — dodał, rozglądając się i przyzwyczajając oczy do ciemności. Każda z tych bab mówiła coś brzydkiego, jakby nie było im już wystarczająco nieprzyjemnie. Poruszył powoli nogami, sprawdzając czy też zostały unieruchomione. Próbował usilnie przypomnieć sobie czy nie ma czegoś przydatnego w kieszeni. Ale czy to by zrobiło różnice, skoro i tak nie mógłby tego wyjąć? Westchnął ciężko i potrząsnął głową, aby strącić z nosa plastikowe oprawki okularów, które tylko mu teraz przeszkadzały. Nie miał nawet pojęcia czy to przypadkiem nie część przedstawienia, jakiegoś dziwnego scenariusza, jakiejś atrakcji, czegoś w stylu escape roomu. Nie chciało mu się wierzyć, że jakiś świr naprawdę chce ich spalić na stosie. — Wy tak na poważnie? To pewnie jakieś żarty — dodał, chociaż zaczął się niecierpliwie kręcić, bo więzy uwierały go w szczupłe nadgarstki.

:
: d6
64
  Temat: Wnętrze krypty
Wyatt Leicester

Odpowiedzi: 24
Wyświetleń: 571

PostForum: Sabat   Wysłany: 2020-10-29, 10:41   Temat: Wnętrze krypty
Powoli zaczynał czuć się jakoś lekko, co było nawet przyjemne. Umysł opróżniał się, a większość nieprzyjemnych myśli odpływała gdzieś w dal, zostawiając go z błogą pustką. Zazwyczaj bardzo się wszystkim przejmował, więc taki obrót rzeczy sprawił, że na jego twarzy pojawił się lekki uśmiech. Nawet czarownica nie wydawała się już taka przerażająca. Przyglądał się jak Stella kładzie dłonie na planszy. Kto by pomyślał, że jeszcze chwilę temu chciał uciekać. Przecież to wszystko było takie fascynujące!
Z zaciekawieniem i skupieniem obserwował jak koleżanka porusza kostką. Bo ona to robiła… nie było mowy, żeby poruszała się sama. W końcu duchy nie istnieją, prawda? Starał się odczytać przekaz najdokładniej jak umiał.
Zmarszczył lekko brwi.
Dziś zginiecie głupie śmiecie? — parsknął śmiechem. — Nasz duch raczej nie jest poetą — przyznał, dalej będąc pewny, że to Stella.
Zerknął na resztę kobiet w krypcie. W zasadzie może nie było tutaj aż tak źle? W głowie zaczęło mu szumieć, a po ciele rozeszło się przyjemne ciepło. Ciekawe jakie jeszcze atrakcje ich czekają.
Też będę mógł pobawić się planszą? — spytał po chwili odrobinę niewyraźnie. Kompletnie nie przejmował się swoim pogarszającym się stanem. Być może w tej fiolce, z której wszyscy wypili, było coś odurzającego? Nie szkodzi. Dajcie więcej!

:
: d10
103
  Temat: Wnętrze krypty
Wyatt Leicester

Odpowiedzi: 24
Wyświetleń: 571

PostForum: Sabat   Wysłany: 2020-10-28, 17:07   Temat: Wnętrze krypty
Czy to nie miała być impreza halloweenowa? Impreza, czyli spotkanie na którym ludzie się dobrze bawią i na ogół są zadowoleni? Wyatt właśnie przypomniał sobie czemu nie lubi imprez i żałował prawie za każdym razem, kiedy ktoś go na jakąś namówił. Zdawał sobie sprawę, że nie był najlepszym materiałem na towarzysza, a mimo wszystko kilkoro jego znajomych dalej miało nadzieję, że wcześniej czy później się to zmieni. Póki co mogli się jedynie rozczarować. Tak jak dzisiaj rozczarowana była Stella.
Tak mi się tylko powiedziało — przyznał, wzruszając ramionami.
Czasami czuł się po prostu jak stary, smutny człowiek.
Zamyślił się, więc gdy czarownica zacisnęła na jego ramionach dłonie, wbijając mu długie paznokcie w materiał kurtki, drgnął i odrobinę się skulił. Wolałby, żeby go jednak nikt obcy nie dotykał, szczególnie w taki dziwny, psychopatyczny sposób. Odważył się odrobinę przekręcić głowę, aby kątem oka wyłapać profil stojącej za nim kobiety. Odrobinę się spocił, bo był to wyczyn wykraczający poza granicę jego poczucia bezpieczeństwa i komfortu.
Słowa Aury ani trochę nie dodały mu otuchy i z każdą chwilą miał coraz większą ochotę stąd uciec. Miał nadzieję, że nie mówiła poważnie. Niczego już nie był pewien, a jego umysł zaczynał podrzucać mu coraz to straszniejsze obrazy przyszłości, która mogła go tu czekać.
Tak — odpowiedział na zadane przez Sage pytanie, chociaż wewnątrz siebie krzyczał “NIE”. Próbował wykrzywić twarz, by utworzyć na niej jakikolwiek uśmiech, niestety nie do końca mu się to udało. Grymas bardziej przypominał minę kota, załatwiającego się na pustyni. Zerknął na Eileen kątem oka, mając nadzieję, że naprawdę go obroni jak zajdzie taka potrzeba. Odetchnął głęboko, rzucając szybkie spojrzenie na wyjście. Mimo chęci opuszczenia tego miejsca, coś nadal go tu trzymało. Może to, że dziewczyny chciały tu zostać i skorzystać z tablicy, a może to ta kobieta, która nie puszczała jego ramion?

chwila prawdy, co złego to nie ja
:
: d2
21
  Temat: Wnętrze krypty
Wyatt Leicester

Odpowiedzi: 24
Wyświetleń: 571

PostForum: Sabat   Wysłany: 2020-10-25, 11:28   Temat: Wnętrze krypty
Sage doskonale rozumiałaby Wyatta i jego niechęć do przyjścia w to miejsce. Stella zdołała go namówi i do tej pory nie miał pojęcia jakim cudem. Przebrał się za Harry’ego Pottera, tak samo jak rok temu i dwa lata temu. Nie wyglądał ani na wystraszonego, ani na podekscytowanego. Właściwie jego twarz ogólnie rzadko kiedy miała na sobie jakieś emocje. Zazwyczaj wyglądał jak znudzony bibliotekarz.
Gdy dziewczyna zaprezentowała mu sztuczne kły, uśmiechnął się tylko lekko pod nosem i pokiwał głową. On posiadał aż dwa rekwizyty, oprócz ubioru rzecz jasna. Były to okrągłe, czarne okulary bez szkieł oraz różdżka, schowana w wewnętrznej kieszeni płaszcza.
Prawdziwy z Ciebie krwiożerca — przyznał, sugerując, że mógł być to jakiś podtekst. Flakonik z czymś podejrzanym w środku wcale nie zachęcał do wypicia zawartości.
Może lepiej tego… — zaczął, ale zanim dokończył, Stella już się napiła — Nie pić.
Westchnął cicho, po czym sam skosztował zawartości buteleczki i odchrząknął. Nie chciał byc gorszy. Z mieszanymi uczuciami zauważył, że wokół są same kobiety. To chyba zły znak. Przedstawił się, po czym skupił na haśle.
Taaa — mruknął, po czym również wypowiedział hasło — Czarownica.
Właściwie czego się niby spodziewał? W końcu Sabat też składał się głównie z kobiet. Gdy weszli do krypty, rozejrzał się uważnie i westchnął. Czemu nie został w bezpiecznym, nawet jeśli ciasnym, mieszkaniu?
Zerknął na Eileen, która wcale nie ułatwiała mu zadania, którym było przetrwanie tej imprezy. — Może jeszcze dojdzie jeszcze ktoś... męski— odparł, chcąc jakoś wyjść z tej opresji. Chociaż musiał przyznać jej jedno… w jego przypadku raczej była to głupota, niż odwaga. Przestąpił z nogi na nogę, zerkając ukradkiem na trumny.
  Temat: Ulica
Wyatt Leicester

Odpowiedzi: 23
Wyświetleń: 730

PostForum: South Park   Wysłany: 2020-10-18, 18:59   Temat: Ulica
Patrzył przez chwilę na dziewczynę z niezmienną miną. Jakby jego twarz nie wiedziała co to mimika. Jej pytanie w połączeniu z wcześniejszym zdaniem sprawiło, że musiał się chwilę zastanowić. — No tak, jasne. Znaczy… mam iść się zabawić, żeby odpocząć? — spytał, aby się upewnić czy dobrze zrozumiał. Czasami miał wrażenie, że jest trochę taką amebą, która za bardzo wtargnęła w swój własny świat i momentami traci kontakt z rzeczywistością. Nie był pewien czemu Gretchen dalej ma zapał, aby się przy nim kręcić i spędzać z nim czas, ale był jej za to wdzięczny. Może i był nudny i ciągle jej odmawiał, ale nie chciałby, żeby w końcu się na niego wypięła i zwiała do innego towarzystwa.
Ruszył z Gretchen w stronę wyjścia, zadowolony że dziewczyna zgodziła się na jego propozycje. Obiecał sobie, że kiedyś to on zgodzi się na jej pomysł. Prawdopodobnie nigdy do tego nie dojdzie, chociaż właściwie kto wie? Nie bez przyczyny istnieje powiedzenie “nigdy nie mówi nigdy”. Skinął głową, gdy spytała, czy idą na piechotę. Często chodził na piechotę, nawet jeśli miał spory kawałek do przejścia. Nie lubił tracić kasy na przejazdy, skoro był młody, zdrowy i pełny sił do używania własnych nóg.
Może coś obejrzymy? Ściągnąłem ostatnio kilka dobrych horrorów, no i popcorn już mamy — powiedział po chwili marszu i uśmiechnął się lekko, zachęcająco. O tej porze nie było tu dużego ruchu i ulica świeciła pustkami. Głośny dźwięk silnika zwrócił więc jego uwagę i zdawało się, że kierowca zwalnia. Wyattowi wydawało się, że auto jest głośniejsze niż inne, ale być może związane to było z faktem, że wokół panowała martwa cisza. Nie zawsze było tak cicho, gdy wracał do domu, ale nie był pewny od czego to zależało. Dnia? Pory? Jakiegoś dziwnego zbiegu okoliczności?
  Temat: An idle brain is the devils workshop
Wyatt Leicester

Odpowiedzi: 2
Wyświetleń: 76

PostForum: 119   Wysłany: 2020-10-18, 18:52   Temat: An idle brain is the devils workshop
Wyatt spojrzał na Oscara, jakby z tego wszystkiego na śmierć zapomniał wyprowadzić jego psa i ten biedak pewnie zlał się gdzieś na środku jego łóżka lub nasiusiał mu do kapci. Zaraz jednak wrócił do swojej normalnej, codziennej miny znudzonego bibliotekarza i wzruszył ramionami.
Oczywiście, że pamiętałem. takich rzeczy się nie zapomina.
Oscar mówiący o podsłuchach, tajnych szpiegach, chipach i tajnych eksperymentach na ludziach, wykorzystujących fale elektromagnetyczne nie było niczym nowym. Wyatt trochę wpuszczał jednym uchem, wypuszczał drugim, trochę brał sobie to do serca, ale zaraz zapominał, a czasami w ogóle nie słuchał, tak jak teraz, tylko przytakiwał.
Tak, tak, ale wyobraź sobie, że przez ostatnie dni przychodzi do kina taki jeden gość — zaczął, ale wtedy w zasięgu wzroku pojawił się Pimpek i trzeba było dać mu zasłużoną atencję, inaczej by się obraził. Oscar jak widać wiedział o tym doskonale, bo świetnie sobie radził. Psiak chyba też zaczął wyczekiwać odpowiedzi swojego właściciela, więc Leicester pogłaskał go po łebku i uśmiechnął się. — Oczywiście, że wtajemniczę Pimpusia, słodziusia — mruknął, po czym odstawił go na ziemię i odchrząknął. Już chciał kontynuować opowieść, gdy kumpel zdecydował się na coś do żarcia. Chłopak podszedł do lodówki i wyjął z niej chleb tostowy, parówki, ser żółty i kilka dziwnych sosów. Położył produkty na blacie, aby można się było niczym częstować wedle woli. Sam zadowolił się parówką maczaną w ketchupie. Rzucił kawałek psiakowi, prosząc, by nie mówił o tym mamie. Jego rodzicielka uważała, że dokarmianie zwierzaków to najgorsza rzecz na świecie. Nie wiedziała jednak, że każde z jej dzieci z uciechą to robiło, a potem wychodziły takie pupile z lekką nadwagą, trzęsące się, gdy tylko ktoś coś jadł. Biedactwo, ale co zrobić, kiedy nie można się powstrzymać?
Usiadł na przeciwko Oscara i wbił w niego spojrzenie.
No więc przychodzi ten facet, który wygląda naprawde dobrze, ale dziwnie się zachowuje. Ostatnio pojawia się codziennie, oglądała praktycznie te same filmy i pyta się co jakiś czas o takie oczywiste rzeczy jak “co tam dzisiaj macie?”, “co gracie?”, “co ludzie myślą o tych filmach?” , “co ty myślisz o tym filmie?”, “jak się bilety sprzedają?” — wymieniał, starając się naśladować zapał z jakim nieznajomy wypowiada te wszystkie pytania. — Czasami nawet nie ogląda filmów, tylko kupuje popcorn i siada gdzieś na kanapie, po czym wpatruje się we mnie i je.
Chłopak wzdrygnął się lekko i westchnął, przeżuwając ostatni kęs parówki. — Wydaje mi się, że on może być psychopatą. Myslisz, że coś mi grozi?
Oscar był najwłaściwszą osoba do tej rozmowy, bo nie bagatelizował zagrożenia, wierzył w spiski i na pewno oglądał różne horrory, gdzie ktoś z pozoru niewinny okazywał się psychopatycznym mordercą.
  Temat: ave, caesar, morituri te salutant
Wyatt Leicester

Odpowiedzi: 5
Wyświetleń: 136

PostForum: relacje   Wysłany: 2020-10-15, 11:10   Temat: ave, caesar, morituri te salutant
Prawdopodobnie znam Finna z zoologicznego, w końcu mam z rodziną sporo zwierzaków w naszej ciasnej kawalerce, więc pewnie jestem stałym klientem. Głównie słucham, może nawet zaciekawiony, bo sam chyba mam niewiele do powiedzenie, chyba że się denerwuje. Przy Tobie być może jestem po prostu spokojny, może odpowiada mi temat zwierząt? Chociaż szczerze powiedziawszy wolę je żywe.
Pewnie powiedziałem Ci już, że jestem ciekawski jak co funkcjonuje i mam małe laboratorium w piwnicy. Może nawet nagrałem na kamerce ukradkiem Twoją twarz, gdy mówisz jeden ze swoich odrobinę przemądrzałych wykładów.
 
Strona 1 z 3
Skocz do:  

you're my person
Postać z największą liczbą punktów fabularnych, październik - 71 punktów
Ruda dwudziestosześciolatka, która w Seattle mieszka od nieco ponad dekady. Podobno tańczy jak szalona, gdy układa ludziom fryzury. Lubi chwalić się, że jest tą starszą z bliźniaczek. Możesz pomylić ją z Tottie.
Postać z największą liczbą punktów fabularnych, październik - 83 punkty
Szalony pisarz, który oprócz przelewania fabuł na kartki książek - wciela je w życie. Znany bohater Seattle oraz celebryta, który wystąpił u Ellen DeGeneres i wcale nie była to wizualizacja.