kliknij mnie!
Dreamy Seattle :: Szukaj
hello stranger
boom
kiara
aviana
diosmio
andrew
dAuvergne
elise
inissia
robert
myre
uwaga
22.11.20 - mamy już cztery miesiące. Super, że jesteście z nami i oby tak dalej!
uwaga
W związku z odświeżeniem wyglądu forum, wykonajcie twardy reset: ctrl + f5 lub option + command + r.
uwaga
Jakiekolwiek problemy z działaniem forum prosimy zgłaszać bezpośrednio do adminów lub w odpowiednim TEMACIE.

Znalezionych wyników: 215
Dreamy Seattle Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Czego teraz słuchasz?
Tottie Whitbread

Odpowiedzi: 893
Wyświetleń: 13183

PostForum: gry i zabawy   Wysłany: Dzisiaj 16:55   Temat: Czego teraz słuchasz?
The Bravery - Hatef**k
  Temat: Tottie Whitbread
Tottie Whitbread

Odpowiedzi: 5
Wyświetleń: 142

PostForum: Punkty fabularne   Wysłany: Dzisiaj 16:49   Temat: Tottie Whitbread
Nazwa zadania: Całkowicie uzupełniony profil
Liczba punktów: 2 punkty
Link do wykonanego zadania: profil Tottie

Nazwa zadania: Pełne rozegranie mini-ingerencji przyznanej przez Mistrza Gry
Liczba punktów: 5 punktów
Link do wykonanego zadania: odniesienie się i tu rozegranie mini-ingerencji

Nazwa zadania: Gaduła
Liczba punktów: 3 punkty
Link do wykonanego zadania: Tottie ->Aura

Nazwa zadania: Zakończone wątki fabularne
→ 5 zakończonych wątków – 3 punkty
→ 10 zakończonych wątków – 6 punktów
Link do wykonanego zadania: kalendarz Tottie

Nazwa zadania: Po sąsiedzku
Liczba punktów: 2 punkty
Link do wykonanego zadania: gra domowa z Aurą (współlokatorką)

Nazwa zadania: Po sąsiedzku
Liczba punktów: 2 punkty
Link do wykonanego zadania: gra domowa z Aurą (współlokatorką)

Nazwa zadania: Po sąsiedzku
Liczba punktów: 2 punkty
Link do wykonanego zadania: gra z Pandorą (sąsiadką)


Nazwa zadania: Czynny udział w forumowym evencie
Liczba punktów: 10 punktów (dzięki hojności MG <3 )
W grupie siła – 2 punkty
Chybił trafił – 4 punkty
Link do wykonanego zadania: HALLOWEEN: Martwe pole namiotowe i Sala zabaw i tortur


Nazwa zadania: Po przyjacielsku
Liczba punktów: 4 punkty
Link do wykonanego zadania: Wątki z Aurą: jeden, dwa, trzy
  Temat: Nikt nie spodziewał się Vanderlaanskiej ekshibicji!
Tottie Whitbread

Odpowiedzi: 6
Wyświetleń: 109

PostForum: retrospekcje   Wysłany: Wczoraj 22:56   Temat: Nikt nie spodziewał się Vanderlaanskiej ekshibicji!
Bycie lustrzanym odbiciem najwyraźniej weszło Tottie w krew na tyle, że nie była już tylko dość wierną kopią siostry, ale też umiała małpować osoby z jej otoczenia, bowiem po krótkim zaprzeczeniu nieznajomej, automatycznie i na twarzy Whitbread pojawiło się niezrozumienie. Spojrzenie rudowłosej z twarzy kobiety zsunęło się niżej, na ramiona, a później na jej odkryte nogi. Choć matematyka nie należała do jej koników, to po dodaniu dwa do dwóch powstała dość wymowna suma znaków potwierdzających wersję z mieszkaniem. Nim Tottie zdążyła jakkolwiek skomentować to zaprzeczenie, dostała na dokładkę coś jeszcze… i była już zupełnie zdezorientowana, o co tu właściwie chodzi.
- Może nie wszystko stracone? W końcu dwa minusy dają plus. Podobno… - powiedziała z niemrawym uśmiechem, ewidentnie nieprzekonana co do tego, co właśnie deklamowała. Czyż nie była mistrzem w unikach, odpuszczaniu i nawet nie dawaniu szansy na pozyskanie tego drugiego minusa, a co dopiero rzekomego plusa pojawiającego się po nim? - Jeśli ci na nim zależy, to może nie warto odpuszczać? - dodała, zdając sobie doskonale sprawę jak pusty to frazes, szczególnie w jej wykonaniu. W wyborach na mistrza hipokryzji mogłaby w tej chwili stanąć na jednym z wyższych miejsc na podium. Ta świadomość skutecznie przymknęła usta Whitbread na dobre kilkadziesiąt sekund. Nie chciała się ośmieszać i to nawet przed samą sobą, głosząc zasłyszane prawdy, tak łatwe w przekazie i wytknięciu innym, a niewspółmiernie trudne w zastosowaniu na własnym podwórku.
Nie rozwierałaby warg, gdyby nie przeprosiny nieznajomej, które zaraziły poczuciem winy też Tottie. Pokręciła głową i cicho zaśmiała się pod nosem, nie dowierzając, że to dzieje się naprawdę.
- Jak zaczniemy się przepraszać, to nie skończymy do jutra - stwierdziła rudowłosa, łapiąc chwilowy kontakt wzrokowy z Lunarie. - Przyjmuję przeprosiny, pod warunkiem, że ty przyjmiesz też moje w związku z tym nieplanowanym wtargnięciem na twój teren - dorzuciła, opuszczając pokornie głowę.
Whitbread przygryzła wargę, gdy usłyszała replay swoich słów, które powinny przejść bez echa, a jednak zwróciły uwagę kobiety. Czy powinna przeprosić za to, co powiedziała? Rudowłosa ostrożnie zerknęła na nieznajomą, nie dźwigając spojrzenie powyżej linii jej ust.
- Pustkę po stracie - odpowiedziała cicho Tottie, czując, że nie powinna ciągnąć tego tematu. - Znam ją - dodała, nawiązując do słów nieznajomej i tego, co sama oznajmiła przed chwilą. Nie wiedziała, co dla Blake’a było większą pustką: to, że Ivory umarła, czy to, że wraz z jej śmiercią została pogrzebana cała masa jego planów, w dużej mierze opartych na obecności kobiety, z odejściem której nie tak łatwo było się pogodzić. Whitbread nie umiała tego ocenić, bo nigdy jej znajomość z Griffithem nie sięgała takiej głębi, by teraz bawić się w znawcę jego myśli. Nawet gdyby znała go lepiej, to i tak nie próbowałaby decydować za niego w nadawaniu hierarchii uczuciom, które w końcu były tylko jego i tylko on sam najlepiej znał ich odcienie. Przez myśl Tottie nie przeszło, że nieznajoma może myśleć o kimś innym, niż o narzeczonej Blake’a…
Nie była pewna, czy dobrze usłyszała to, co powiedziała ciemnowłosa. Zerknęła w kierunku domu z numerem 63.
- Zmień to. Prędzej, niż później! - rzuciła, posyłając nieznajomej przyjazny uśmiech i nie chcąc zdradzać skąd przyszła, ruszyła szybkim krokiem w drugą stronę, dochodząc aż do końca ulicy. Tam zatrzymała się, by wyrównać oddech. Skontrolowała też, czy ma przy sobie pieniądze dla Griffitha, których nie udało jej się oddać mu osobiście. Pozostała jej inna forma zwrotu tej pożyczki - przelew. I lepiej by zrobiła go prędzej, niż później...

/ zt.
  Temat: Tottie Whitbread
Tottie Whitbread

Odpowiedzi: 7
Wyświetleń: 334

PostForum: kalendarze   Wysłany: 2020-11-21, 15:46   Temat: Tottie Whitbread
❧ 22 ❧

kto

Melvin Brancatisano & Tottie Whitbread

Ząb niezgody.
trwa
  Temat: chodniki
Tottie Whitbread

Odpowiedzi: 14
Wyświetleń: 241

PostForum: Chinatown   Wysłany: 2020-11-21, 15:14   Temat: chodniki
O ile na co dzień unikała kontaktu wzrokowego z kimkolwiek, tak w przypadku tego wypadku starała się nie spuszczać oka z mężczyzny, by w razie czego nie przegapić jakiegoś objawu, który mógłby świadczyć o poważniejszych obrażeniach, o których powinna wspomnieć, jak zadzwoni po pomoc. Niestety widząc roztrzaskany telefon przypuszczalnie należący do zakrwawionego biedaka, Whitbread próbowała sięgnąć po swojego smartphona, jednak jak na złość nie mogła się dokopać do komórki, która musiała zsunąć się na dno plecaka, a ten - będąc pojemniejszym od kobiecej torebki - zawierał równie dużo drobiazgów z pozoru nie mających ze sobą nic wspólnego, co choć w wielu przypadkach bywało pomocne, częściej okazywało się utrudnieniem, gdy chciało się znaleźć coś szybko.
Nie zdążyła zrobić pełnego uniku, gdy mężczyzna splunął krwią. Tottie skrzywiła się odruchowo, widząc plamę na swoim ubraniu. Ta, wraz z zabrudzonymi dłońmi (w końcu dotykała nieznajomego, a lało się z niego równo!), zaczynała tworzyć nieciekawy i niejednoznaczny obraz tego, co tu się przed chwilą wydarzyło i kto kogo zaatakował. Bynajmniej w rozeznaniu sytuacji nie pomagały jęki mężczyzny… Nic więc dziwnego, że przechodnie, którzy mijali tę dwójkę, woleli nie mieć z nimi nic wspólnego…
- Słucham? - zapytała skonsternowana, nie rozumiejąc języka, którym posługiwał się nieznajomy. - Nie mówi pan po angielsku? Oj, to może być kłopot… - stwierdziła Tottie, próbując przypomnieć sobie w głowie jakieś pojedyncze zwroty w innym języku. W tej próbie nie pomagało to, że mężczyzna wbijał coraz mocniej palce w jej ramię. - Ja - wskazała palcem na siebie. - Pomóc. Pan. To znaczy ty. Tobie - tu zrobiła ruch, by wskazać na nieznajomego. Widziała, że jest roztrzęsiony, więc miała nadzieję, że go choć trochę uspokoi deklarując roztoczenie nad nim opieki, nim ktoś bardziej kompetentny zobaczy, co mu jest.
Wyjęła z opakowania kilka chusteczek, które chciała przyłożyć mu do twarzy, by zlokalizować skąd krew kapie najbardziej, ale wtedy krwawiący popatrzył na ławkę i się rozpłakał. O co mu chodziło? Tottie nie miała pojęcia...
- Chciałby pan usiąść? Na ławce? Da się zrobić! No dalej, spróbujemy. Nie ma co płakać, damy radę - powiedziała z uśmiechem, klepiąc ławkę. Nie zwróciła uwagi na zęba, chyba nie do końca zdając sobie w ogóle sprawę, że to ząb, a nie jakiś cukierek wbity w deskę przez młodocianych dowcipnisiów. Powoli się podniosła, mając nadzieję, że nieznajomy dźwignie się wraz z nią. Jeśli to, że siądzie na ławce miałoby mu przynieść ulgę w cierpieniu, to czemu nie spełnić jego woli! Kto wie, czy nie będzie ona należała do tych ostatnich…
  Temat: chodniki
Tottie Whitbread

Odpowiedzi: 14
Wyświetleń: 241

PostForum: Chinatown   Wysłany: 2020-11-21, 03:05   Temat: chodniki
❧ 22 ❧

Pies był dziś wyjątkowo niesforny i rozrabiał więcej niż zazwyczaj, więc Tottie korzystając z tego, że wcześniej skończyła zajęcia i nie miała planów na resztę dnia, postanowiła zabrać czworonoga na plac zabaw dla podobnych jemu zbyt żywiołowych urwisów, a że pamiętała o takiej miejscówce w Chinatown, to zrobiła sobie drobną sentymentalną podróż w okolice, gdzie zamieszkała wraz z siostrą zaraz po wyprowadzce od ciotki. Psiak (chyba jakimś swoim siódmym zmysłem!) najwyraźniej wyczuwał dokąd zmierzają, bo ciągnął Tottie, że ledwo mogła za nim nadążyć. W takich chwilach dostrzegała, że pupil siostry nie tylko nabiera masy, ale i siły, bo już coraz trudniej było stawiać mu opór i kiedy na coś się uparł, to usilnie chciał to dostać, choćby miało to przynieść ofiary w ludziach lub ich zębach.
Rudowłosa mimo wszystko starała się odwzajemniać uśmiechy tych, którzy w jej stronę kierowali swoją wesołość, najprawdopodobniej widząc jak - już nie taki mały - biszkoptowy labrador retriever rządzi w tym ich związku stworzonym na potrzeby spaceru.
- Pies, proszę cię, zwolnij. Nie martw się, nie zamknął nam twojego ulubionego placyku. - Bezskuteczne próby przemówienia do tego złośliwego psiego łebka na niewiele się zdały, więc Whitbread w pewnym momencie zaprzestała tej konwersacji, skupiając się na mocnym trzymaniu smyczy, by przypadkiem jej czworonożny podopieczny nie zwiał jej węsząc skrót i tak ścinanej trasy.
Zupełnie nie spodziewała się huku, który nagle rozległ się tuż przy nich. Prawdopodobnie komuś pękła opona w samochodzie albo zdarzyła się inna motoryzacyjna usterka, która swoim wystrzałem nie tylko wzbiła do lotu ptaki, ale spłoszyła też psa, który pociągnął Tottie tak mocno, że ta, by ratować się przed upadkiem zmuszona była odbić trochę w bok, przez co wpadła na mężczyznę, który jeszcze chwilę temu całkiem przyjaźnie się uśmiechał.
- Stój, stój! Siad! Pies, siad! - krzyknęła rudowłosa, gdy wyhamowała kawałek dalej, mając wrażenie, że ten, na którego wpadła runął jak długi, zupełnie nie próbując jakoś się asekurować. Obróciła się, a widząc mężczyznę leżącego bez życia, przestraszyła się nie na żarty i niewiele myśląc puściła smycz, uznając, że nie ma teraz chwili do stracenia i trzeba ratować biedaka, a nie przejmować się humorami pupila Aury.
- Halo, halo! - Kucnęła przy nieznajomym, delikatnie klepiąc go po ramieniu, by upewnić się, czy w ogóle kontaktuje. - Słyszy mnie pan? - zapytała, zdejmując z ramion plecak, by wygrzebać z niego paczkę chusteczek. - Jeśli pan boi się krwi, to niech pan lepiej zamknie oczy, bo chyba rozciął pan sobie wargę albo odgryzł kawałek języka - poinformowała Whitbread uprzejmie. - Spróbujemy zmienić pozycję? - zapytała, gotowa pomóc mężczyźnie dźwignąć się i chociaż przewrócić na bok.
  Temat: Melek
Tottie Whitbread

Odpowiedzi: 10
Wyświetleń: 100

PostForum: relacje   Wysłany: 2020-11-20, 21:55   Temat: Melek
Co za zgranie! :D Melvin, Ty szczęściarzu :D Dwie rude w pakiecie :D :D :D
Mówisz - masz! :D Lepiej ostatni raz wyszczotkuj tę... jedynkę? :lol:

PS Wreszcie to Aurze się oberwie! :D Nie wiem jak Aurze, ale mnie się bardzo podobają Wasze ustalenia 8-)
  Temat: Melek
Tottie Whitbread

Odpowiedzi: 10
Wyświetleń: 100

PostForum: relacje   Wysłany: 2020-11-20, 21:38   Temat: Melek
Tottie chciałaby Ci coś złamać! Może serce (jej bliźniaczka Aura ma psa, a Tottie też włóczy się z nim po mieście)? Może zęba (skoro tak lubisz o nie dbać, pewnie byłaby to wielka strata!)? Może paznokieć? Nos? Coś preferujesz? :D
(Psst, gdyby wybór był zbyt trudny, to zawsze możemy rzucić kostką :D )
  Temat: Tottie -> Aura
Tottie Whitbread

Odpowiedzi: 14
Wyświetleń: 154

PostForum: rozmowy telefoniczne   Wysłany: 2020-11-19, 21:58   Temat: Tottie -> Aura
Tottie zawtórowała śmiechem siostrze.
- Podołasz temu poświęceniu? Czy jeszcze potrzebujesz kilku lat ćwiczeń i mam cię kryć, co jakiś czas swoje wyzłośliwianie podpisując twoim imieniem? - zażartowała, przykładając sobie rękę do brzucha, bo powoli czuła, jak od tego chichotania zaczynają ją boleć mięśnie brzucha. Ale była gotowa znieść to cierpienie, bo wraz z tymi salwami śmiechu pozbywała się napięcia, które towarzyszyło jej od wczorajszych telefonów - pierw lekarza, a później notariusza, którzy najwyraźniej sprzysięgli się, żeby jednego dnia porządnie namieszać w życiu bliźniaczek, które przecież dopiero co wylizały rany po festiwalowych uciechach.
Klepnęła się otwartą dłonią w czoło, słysząc wariant znajomości, który przedstawiła starsza Whitbread. Na samą myśl o takiej znajomości Tottie poczuła się nieswojo. Z drugiej strony to byłoby niemądre skreślać kogoś tylko dlatego, że jak mało kto poznał cię dość dogłębnie.
- Wygrałaś! Mój maszynista wymięka przy twoim ginekologu - podsumowała, a gdy zdała sobie sprawę, jak to zabrzmiało parsknęła śmiechem. - Nie, żebym miała jakiś pociąg do maszynistów… - próbowała się wytłumaczyć, ale wyskakując dodatkowo z pociągiem znów się zaśmiała. Pokręciła głową, postanawiając już nie ciągnąć tego tematu, choć niezaprzeczalnie był dobrym zapychaczem czasu i dobrze spełnił swoją rolę rozbawiacza.
Już z większą powagą przyjęła aprobatę siostry i obiecała sobie, że jak się spotkają, to ją przytuli, by dodatkowo, tak bardziej fizycznie poczuła, że są w tym razem i podobnie przeżywają tę wiadomość o niespodziance od Martina, którą będą chciały zweryfikować.
Zamyśliła się nad słowami Aury.
- Masz rację - zgodziła się z bliźniaczką, w myślach obliczając ile kilogramów cukierków musi kupić, żeby napełnić torebeczki dzieciaków z okolicy, a wcześniej też i maluchów z Domu Kultury w dzień wcześniej zorganizowanej zabawie upiornych przebierańców. - Właściwie to nic odkrywczego, mam w planie trochę poudawać starszą siostrę - Tottie zacisnęła usta, by się nie roześmiać. - Będę mieć maskę, więc może nikt mnie nie rozpozna! - dodała, nie licząc na to, że uda jej się kogokolwiek nabrać. - A ty? Chcesz pożyczyć kota od cioci i robić za wiedźmę? W piwnicy mamy taką fajną miotłę z naturalną pajęczyną - nie do podrobienia - stwierdziła i znów chciała zachichotać, ale leżąca w sali kobieta zaczęła chrząkać i pokasływać, dając jej jednoznacznie do zrozumienia, że męczy ją to trajkotanie młodszej bliźniaczki.
- Będę powoli kończyć… To jesteśmy umówione? - zapytała jeszcze, nim się rozłączyła.

/ koniec
  Temat: Czego teraz słuchasz?
Tottie Whitbread

Odpowiedzi: 893
Wyświetleń: 13183

PostForum: gry i zabawy   Wysłany: 2020-11-18, 21:59   Temat: Czego teraz słuchasz?
The People's Thieves - Twisted
  Temat: Ścieżki I
Tottie Whitbread

Odpowiedzi: 5
Wyświetleń: 112

PostForum: Golden Gardens   Wysłany: 2020-11-18, 21:54   Temat: Ścieżki I
Odetchnęła w dość teatralny sposób, by pokazać z jak wielką ulgą przyjęła tę jego diagnozę, którą postawił po dokonaniu oględzin jej zwłok. Tottie nie była typem osoby, która rozpaczałaby nad każdą ranką, siniakiem - oczywiście jeśli mowa o niej samej, bo kiedy krzywda działa się komuś z jej bliskich, to od razu przechodziła w tryb chuchania i dmuchania, najchętniej chcąc wciąż czyjś ból na siebie.
- Jeśli wszystkie kończyny mam dalej przy ciele, to lepiej być nie może - stwierdziła, uśmiechając się lekko. Może jeszcze jakiś czas temu wyżej uniosłaby kąciki ust w górę i nawet się zaśmiała ze swoich własnych słów, ale obecnie nie było to możliwe, bo wydarzenia z halloween, w których brała udział skutecznie hamowały jakąkolwiek wesołość (wspomnienia głowy, która niekoniecznie trzymała się karku, było prawdziwą traumą).
Uśmiechnęła się z wdzięcznością, widząc, że mężczyzna nie odskakuje od niej jak oparzony, tylko przez chwilę posłużył jej nie tylko za holownik, ale i podporę.
- Mówisz tak, jakby to było na porządku dziennym, że ktoś się na tobie uwiesza - stwierdziła z nutką rozbawienia, bo ta wyrozumiałość nieznajomego wobec obcej sobie kobiety była czymś nietypowym, szczególnie w Seattle, gdzie ludzie raczej bywali dość zamknięci w sobie i rzadko (a na pewno rzadziej niż w innych miastach) wychodzili z inicjatywą. - To brzmi podejrzanie. Czyżbym miała do czynienia z jakąś gwiazdą filmową? - zapytała, zatrzymując dłużej spojrzenie na twarzy mężczyzny, której nie kojarzyła, więc przypuszczała, że to pudło i nie trafiła w branżę, która mogłaby dawać zatrudnienie jej wybawcy.
Po tym wyrzucie, zerknęła na nogi mężczyzny, gdzie dostrzegła nie tylko zabrudzenie, ale też inne szkody, które wyglądały na ślady po tej kolizji. Zerknęła też w kierunku swojego roweru i chciała jeszcze coś dodać, ale w momencie, gdy nieznajomy wziął winę na siebie, popatrzyła na niego zaskoczona, od razu łagodniejąc.
- Naprawdę? - zapytała lekko skołowana. Zdawała sobie sprawę, że obwiniła go o swoje przewinienie, a on tak po prostu się z tym zgodził? - Niebywałe! Nie powiesz, że to moja wina? Że powinnam uważać, jak jeżdżę i że nawet za taką kierownicę nie powinny siadać kobiety? - dodała, bo znała te niepochlebne komentarze, które pojawiały się a to w związku z rudością jej włosów, to znów jako przytyk do bezmyślnego zachowania albo były wynikiem pomylenia jej z Aurą, która komuś zalazła za skórę, a to Tottie obrywała, bo nieudolny obserwator nie zauważył różnicy w bliźniaczkach. - Na pewno wszystko z tobą w porządku? - zapytała Whitbread, lekko się odchylając, bo może mężczyzna uderzył się w głowę? Warto było to sprawdzić!
  Temat: Widmo Carla
Tottie Whitbread

Odpowiedzi: 12
Wyświetleń: 178

PostForum: retrospekcje   Wysłany: 2020-11-18, 21:52   Temat: Widmo Carla
Raz, czy dwa złapała jeszcze kontakt wzrokowy z Serge, ale zdecydowanie lepiej czuła się, gdy nie patrzyła mu prosto w oczy. Już coś o nich wiedział, a Tottie obawiała się, że wyczyta z niej więcej odkrywając rzeczy, których nie chciała pokazywać byle komu - słabości, wrażliwość… i samotność, która mimo tego, że otaczała się ludźmi wciąż ziała pustką w jej wnętrzu. Nie mogła znaleźć recepty, by jakoś ją wypełnić, ale może to, że ten nieznajomy pojawił się właśnie teraz, akurat w tym etapie ich życia, przynosząc nową nadzieję, było dobrym początkiem, by coś zrobić i coś zmienić? Kto wie…
Słuchała uważnie tego co mówi ich gość, co rusz wyłapując słowa-klucze, które wprawiały ją w zdumienie i (nie)stety szturchały uśpioną nadzieję, by ta na nowo odżyła i zaczęła tętnić życiem.
- Stanley…? - zawtórowała Aurze Tottie, choć jej słowa były bardziej pytaniem. Nie była pewna, czy to ten sam mężczyzna, o którym myśli, dlatego popatrzyła na siostrę pytająco, próbując z jej twarzy (albo jakoś podświadomie) wyczytać, czy myślą o tym samym funkcjonariuszu.
- Jak… - zaczęła równocześnie z bliźniaczką, jednak zamilkła, kiwając głową w stronę Aury, by ta mogła kontynuować. Ona w tym czasie skupiła się na obserwacji mężczyzny, który wydawał się niemalże magikiem, który na ich oczach wyciągnął królika z kapelusza, rzekomo uznanego za nieprzydatny. Podobnie jak Aurze, Tottie również trudno było to pojąć.
W obliczu tego, co usłyszała od Houghtona, gdy patrzyła na ruchy siostry i na ekran laptopa, na którym po chwili pojawiła się ikonka, która mogła nie tylko uruchomić filmik, ale na nowo przywołać te uczucia, które Tottie starała się trzymać z dala, obwarowując je murem z pozorów, z nieustannego uśmiechu i pogody ducha, która wydawała się tak odmienna od aury za oknem… Nie wiedziała, czy jest na tyle silna, by poradzić sobie z wywróceniem życia do góry nogami. I pewnie by nie chciała ryzykować, gdyby nie to, że przecież miała ją - bliźniaczkę, najlepszą przyjaciółkę; kogoś tak pewnego, że nie dało się tego w żaden sposób zmierzyć; kogoś, kto przecież nie pozwoli jej zginąć! Kiwnęła głową, by Aura uruchomiła nagranie.
Młodsza Whitbread mrużyła oczy, by wyłapać coś charakterystycznego w poruszającej się na filmie postaci, choć jej sercu nie trzeba było wiele i pewnie równie szybko zabiłoby, gdyby ktoś puścił jej płytkę z kimkolwiek, w kim miałaby zobaczyć brata. Rozum jednak próbował stopować emocje, racjonalizować i czekać na przełom, który nastąpił wraz z ruchem rąk…
- Widziałaś je? Nasze naszywki! - Tottie popatrzyła na Aurę wielkimi oczami, w momencie gdy siostra złapała ją za rękę. Ścisnęła dłoń bliźniaczki, po czym ponownie przeniosła wzrok na ekran, uruchamiając nagranie ponownie. Może to było złudzenie? Ale czy wtedy możliwa była powtarzalność? Do tego reakcja Aury…
- Tylko… skoro to Carl… - urwała, powoli obracając się w stronę Serge. - Co to oznacza? Mówił pan… że to po czasie, gdy… - przełknęła ślinę i ponownie spojrzała na laptopa. Możliwe, że gdzieś w górze nagrania była godzina, kiedy uchwycono ten obraz z kamery. Skoro Carl żył, to dlaczego nie wezwał pomocy, tylko uciekł? - to pytanie nie przeszło Tottie przez gardło.
- Przepraszam na chwilę, pójdę odwiesić ręcznik - poinformowała przede wszystkim siostrę i wybiegła z pokoju, chcąc nie tylko wysuszyć włosy, ale i ochlapać twarz, by odzyskać trzeźwość myślenia.
Wróciła po minucie albo dwóch, by bliźniaczka nie była zbyt długo sama z nieznajomym… o którym Tottie nie wiedziała co sądzić.
  Temat: Tottie -> Aura
Tottie Whitbread

Odpowiedzi: 14
Wyświetleń: 154

PostForum: rozmowy telefoniczne   Wysłany: 2020-11-16, 05:29   Temat: Tottie -> Aura
- Mam nadzieję, że z tym byciem miłą, to nie jest jak z zezem, że może zostać na całe życie - stwierdziła, raz po raz chichrając. - Już zupełnie nas ludzie nie rozpoznają, jak nagle będą dwie dobre siostry Whitbread - dodała, przedrzeźniając określenie, które kiedyś usłyszała od dzieciaka na podwórku, któremu Aura niechcący (?) nabiła guza, a Tottie dała plaster. W przeciągu tych dwudziestu sześciu lat życia bliźniaczek podobnych sytuacji pewnie było więcej, co mogło posłużyć za klucz dla mniej spostrzegawczych i tych pozbawionych węchu, którzy od razu nie łapali, która ruda jest która i woleli poznawać siostry po owocach - w tym przypadku niekoniecznie chodziło o truskawkę i cytrynę, a o owoce ich działań.
Tottie przytknęła dłoń do ust, by nie od razu powiedzieć to, co już miała na końcu języka. Była niemal pewna, że gdyby Aura usłyszała: od kiedy ty przyłapałaś mnie na kłamstwie, pozytywny nastrój szlag by trafił.
- Dobrze, dobrze. Dziękuję w takim razie - powiedziała ugodowo, nie chcąc robić burzy w szklance wody. Zdawała sobie sprawę, że choć Aura bywa impulsywna, to nie jest bezmyślna, a i sprytu jej nie brakuje, więc ze spokojem mogła przyjąć zapewnienie bliźniaczki, bez konieczności upewniania się sto razy: czy jest pewna? czy to nie kłopot? albo jeszcze inaczej ubierając powątpiewanie w niby-troskę.
Ponownie zachichotała po odpowiedzi starszej Whitbread.
- Od razu kajdanki ci w głowie. Jestem przekonana, że są bardziej cywilizowane sposoby na poznanie nowych osób, a nie od razu sprawdzanie ich służbowych kompetencji. To tak jakby chcieć poznać maszynistę, rzucając się pod jego pociąg. No… chyba trochę by mu się pokazało z kiepskiej strony. Chociaż niby mówi się, że liczy się wnętrze... - podsumowała, wplatając w swoje rozchichranie także szczyptę czarnego humoru.
Obróciła się tyłem do podsłuchujących, uznając, że nie będzie na nich zwracać uwagi. Ściszyła głos, by mogli usłyszeć jak najmniej, szczególnie, że nic z tego, co mówiła nie dotyczyło tematów, które mogłyby ich interesować.
- Tak. To dobrze - powiedziała łagodnie, by niepotrzebnie nie nakręcać Aury. - Też tak myślę. Jeśli oni nie odezwą się już po tym terminie otwarcia, to my zadzwonimy - stwierdziła Tottie, bo to wydawało jej się rozsądnym krokiem, który dodatkowo potwierdziłby autentyczność tej wiadomości, zanim na żywo przekonają się, czy istnienie testamentu jest prawdą. - Nie myślmy już o tym. Lepiej skupmy się na tym, co tu i teraz, ewentualnie na halloween, skoro planujemy spędzić go osobno, co już samo w sobie brzmi strasznie! - skwitowała młodsza z bliźniaczek, bo wtedy jeszcze było jej w związku z tym do śmiechu…
  Temat: Nikt nie spodziewał się Vanderlaanskiej ekshibicji!
Tottie Whitbread

Odpowiedzi: 6
Wyświetleń: 109

PostForum: retrospekcje   Wysłany: 2020-11-16, 05:28   Temat: Nikt nie spodziewał się Vanderlaanskiej ekshibicji!
Gdyby się nad tym głębiej zastanowić, udałoby się wyodrębnić cały zestaw słów, które odbierają mowę tym, którzy je usłyszą. Pewnie na tę listę można by było dodać wyrazy opisujące zgon kogoś, kto przecież miał żyć wiecznie, a zabrakło go w momencie, w którym nikt się tego nie spodziewał; wyznanie miłości, które spadło jak grom z jasnego nieba z ust kogoś, kto wydawał się ogólnie niezainteresowany albo tylko obojętny na krążącą w iskrzącym powietrzu miętę. Prywatna lista Tottie - od momentu, gdy usłyszała to oświadczenie ciemnowłosej kobiety - wzbogaciła się o jeszcze jedno, wydawałoby się zwyczajne słowo: mieszkam, które przecież z pozoru niczego nie zmieniało, w istocie zmieniając tak wiele…
- Uhm… to… - rudowłosa jeszcze raz uniosła wzrok, by popatrzeć na nieznajomą w progu domu Griffitha - to dobrze. Pasujesz do niego - stwierdziła Whitbread, unosząc wzrok na ściany domu, więc właściwie jej słowa można było zrozumieć dwuznacznie: miała na myśli dom czy Blake’a? Nie wyjaśniła, a do swojej wypowiedzi dodała lekki uśmiech, który po tym jak opuściła spojrzenie, sprytnie omijając nim postać Lunarie, utkwiła w tarcie, która nagle wydawała się ważyć więcej, ściągając przez to ramiona Tottie w dół. W ogóle cała jej sylwetka stała się jakby oklapła, powoli wypuszczając z siebie tę energię, z którą pukała pod 63, a wcześniej piekła, chcąc swoim ulubionym smakiem uraczyć nie tylko swoje podniebienie.
Dodatek, który pojawił się w tej panującej przez chwilę ciszy, wydawał się Tottie zbędny. Nieznacznie skinęła głową, by dać znać, że usłyszała, ale chyba nie do końca dotarł do niej sens tych słów, które wydawały się być jakimś dysonansem, w odgrywanej melodii z brzoskwiniową nutą i może byłby bez znaczenia, gdyby nie kolejne zdanie o zapisach, z którego rudowłosa wyłowiła jedną sylabę - MY. Ponownie dźwignęła wzrok, by popatrzeć na kobietę, by doszukać się w niej podobieństwa do Ivory. Nie znalazła go, choć pewnie nie umiała patrzeć na kobiety tak, jak Griffith.
- Te zapisy to chyba byłby całkiem niegłupi, skoro nawet spokojnie nie można się wykąpać - stwierdziła, odwzajemniając uśmiech nieznajomej. - W okolicy mieszkają naprawdę nieproszeni goście. I nie mam na myśli tylko wiewiórek, które potrafią nieźle nabroić, jak się nie zamknie okna - dodała, obracając głowę w bok, by spojrzeć na rosnące niedaleko drzewo. Szybko jednak zorientowała się, że niepotrzebnie ciągnie temat, więc zacisnęła wargi, by ponownie się nie rozgadać.
Informacja o karawanie nie dawała jednoznacznie odpowiedzi w temacie: kim ty jesteś dla Blake’a, ale była zawsze czymś, którym miała zamiar zadowolić się Tottie, która już właściwie była w odwrocie, planując powrócić do domu Aury bynajmniej nie z tarczą, a raczej na tarczy uknutych naprędce planów zwrotu pożyczki… Tylko, że znów padło pytanie, które przyhamowało Whitbread.
- To prawda, ale cieszę się, że jesteś. Potrzebny był ktoś, kto wypełniłby tę pustkę, a jeśli twoja dobroć choć w połowie dorównuje twojej urodzie, to cudownie - stwierdziła zupełnie szczerze, uśmiechając się ciepło wraz z przelotnym spojrzeniem, którym omiotła twarz kobiety.
- NIE! - Tottie momentalnie zaprzeczyła, wchodząc w słowo ciemnowłosej. - Nie ma takiej potrzeby. Ja… Mnie… - urwała, potrzebując zaczerpnąć powietrza i zebrać myśli, by powiedzieć coś, co z trudem przeszło jej przez gardło… - Nie znam Blake’a Griffitha - skłamała, robiąc krok do tyłu. Czuła się jak zdrajca, ale czy rzeczywiście mówiła nieprawdę? Miała wrażenie, że nic nie wie o Blake’u z 2020 roku, ani tym sprzed kilku lat, kiedy tak nagle zaprzestał widzeń, na które przychodziła do więzienia w tajemnicy przed wszystkimi.
- Na mnie już pora. Przepraszam za kłopot - rzuciła jeszcze na odchodne i po kilku krokach zatrzymała się przed śmietnikiem, do którego wrzuciła tartę, starając się nie myśleć o głodujących dzieciach w Afryce.
  Temat: Ścieżki I
Tottie Whitbread

Odpowiedzi: 5
Wyświetleń: 112

PostForum: Golden Gardens   Wysłany: 2020-11-14, 19:48   Temat: Ścieżki I
Wdech, wydech i tak jeszcze kilka razy, by minął szok - poleciła sobie w myślach Tottie, przy okazji próbując wyczuć, czy pod palcami dłoni wyczuwa szorstką mieszaninę piasku, kamyków i trawy. Zakręciła też niespiesznie stopami obutymi w trampki. Test na czucie wypadł pomyślnie i Whitbread miała już zacząć przechodzić do analizowania co boli ją najmniej, gdy do jej uszu doleciał dźwięk kroków, a wkrótce pojawił się cień.
- Chyba tak? - niepewnie potwierdziła, nadając swojej wypowiedzi pytający ton. - Mógłby mi pan potwierdzić, że jestem cała? Bo z mojej perspektywy niewiele widać - dodała z przepraszającym uśmiechem. Adrenalina często tuszowała dobry odbiór faktycznych obrażeń, więc Tottie wolała spytać niezależnego eksperta, który miał ogląd na całą jej sylwetkę.
Patrząc pod światło nie od razu dostrzegła rysy pochylającego się nad nią mężczyzny, choć próbowała mu się przyjrzeć mrużąc oczy. Na niewiele się to zdało, więc rudowłosa skupiła się na głosie nieznajomego i to na tej podstawie (bo nie wydawał się ochrypłym gburem), zdecydowała się skorzystać z jego uprzejmości. Jak kraść, to miliony, a jak wyciągać, to od razu dwie ręce - tak można by było podsumować to, co zrobiła Tottie, chwytając oburącz dłoń mężczyzny. W rzeczywistości chodziło o to, by rozłożyć ciężar na dwie dłonie, bo mimo upadku Whitbread wciąż była świadoma, że rany na jej rękach wciąż się goją, więc dobrze by ich było nie rozdrapywać bez potrzeby.
Wybiła się i niemal od razu stanęła na równe nogi, zaraz tego żałując, bo zakręciło jej się w głowie, więc już nie tylko skorzystała z ręki nieznajomego, ale też odruchowo wsparła się na jego ramieniu.
- Przepraszam, że tak się spoufalam, ale proszę dać mi jeszcze chwilkę. Za szybko wstałam i muszę się przyzwyczaić do tej pozycji - wyjaśniła lekko zakłopotana, dopiero teraz mogąc bez przeszkód spojrzeć na twarz swojego wybawcy. Lecz bardziej niż ona, zaciekawił ją jego rower, który leżał po przeciwnej stronie do jej jednośladu. Ściągnęła brwi.
- Och, to ty? Jechałeś prosto na mnie - powiedziała z niezadowoleniem, przyciągając ręce do siebie. Zrobiła mały krok do tyłu, tym samym nadeptując na część lampki, która urwała się z jej roweru. Nieprzyjemny trzask sprawił, że Tottie skrzywiła się jeszcze bardziej. Ponownie zatrzymała spojrzenie na oczach nieznajomego, czekając na to, co ma do powiedzenia.
 
Strona 1 z 15
Skocz do:  

you're my person
Postać z największą liczbą punktów fabularnych, październik - 71 punktów
Ruda dwudziestosześciolatka, która w Seattle mieszka od nieco ponad dekady. Podobno tańczy jak szalona, gdy układa ludziom fryzury. Lubi chwalić się, że jest tą starszą z bliźniaczek. Możesz pomylić ją z Tottie.
Postać z największą liczbą punktów fabularnych, październik - 83 punkty
Szalony pisarz, który oprócz przelewania fabuł na kartki książek - wciela je w życie. Znany bohater Seattle oraz celebryta, który wystąpił u Ellen DeGeneres i wcale nie była to wizualizacja.