kliknij mnie!
Dreamy Seattle :: Szukaj
hello stranger
boom
kiara
aviana
diosmio
andrew
dAuvergne
posy
inissia
robert
myre
uwaga
WEATHER ALERT! Ostrzeżenie przed burzami dla obszaru Seattle.Czytaj dalej.
uwaga
Powstało subforum o nazwie "Alternatywna rzeczywistość".Więcej tutaj
uwaga
Jakiekolwiek problemy prosimy zgłaszać do adminów lub w tym temacie. W razie kłopotów z wyglądem strony pomoże twardy reset: ctrl + f5 lub option + command + r.

Znalezionych wyników: 212
Dreamy Seattle Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: walentynki 2026
Penelope Diaz

Odpowiedzi: 10
Wyświetleń: 115

PostForum: Alternatywna rzeczywistość   Wysłany: Wczoraj 10:21   Temat: walentynki 2026
Rutyna ponownie wkradła się do ich życia, z tą różnicą, że teraz było zupełnie inaczej. Każde z nich starało się jak mogło by sprawić, że nawet po ciężkim dniu, gdy zasypiali na siedząco na kanapie nie mając nawet sił ruszyć się do sypialni, robili coś tylko we dwoje. Wystarczyła wspólna kolacja, albo film na którym po dwudziestu minutach i tak oboje spali wtuleni w swoje ramiona. Raz w tygodniu udawało wymknąć im się na randkę, którą organizowali zamiennie. W dodatku powrót do pracy pozwalał jej nieco oczyścić umysł, bo dzień był równie męczący, ale w zupełnie inny sposób niż po całym dniu spędzonym w domu. Kontakt z ludźmi w biurze i z klientami pozwalał jej znowu rozkwitnąć i sprawić, że wszystkie wątpliwości zniknęły. Przez chwilę wątpiła w siebie i swoją kobiecość, ale Daniel robił wszystko by zapewnić żonę na każdym kroku o tym jak bardzo się myli. Nie spodziewała się, że można kochać tego mężczyznę jeszcze bardziej.
- Pół godziny? Jesteś wielkim optymistą kochanie – zaśmiała się bez protestowania oddając mu pudełko z klockami, którymi przed drzemką bawiła się Mari. Ich córka miała jakieś nadzwyczajne zdolności budzenia się w najmniej oczekiwanych momentach, więc szkoda było marnować tego cennego czasu na bezpotrzebne dyskusje. Kolejny raz zaśmiała się, gdy z taką łatwością Daniel ją podniósł i przerzucił na kanapę. – Panie Graham... – spojrzała z taką miłością i pożądaniem w jego oczy, że nie potrzeba było żadnych słów by określić to co czuje. Tylko, że chwilę później, zamiast kolejny raz połączyć ich usta w namiętnym pocałunku odsunął się i zawisł nad nią z tym nieodgadnionym spojrzeniem.
- To przecież niemożliwe - kilka sekund zajęło jej zrozumienie, o czym właściwie mówił. Nie planowali drugiego dziecka, pomimo że czasami ten pomysł przewijał się przez ich rozmowy. Prawie, że zrzuciła Daniela z siebie i niczym błyskawica znalazła się przy stole, na którym zostawiła swój telefon komórkowy. Kilka kliknięć przysporzyło ją o szybsze bicie serca i zanim aplikacja się załadowała przez jej głowę przeleciało multum myśli. Przecież to było niemożliwe. Wiedziała, że żadna antykoncepcja nie jest w stu procentach skuteczna a ona tabletki brała regularnie. Bo brała…? Była tego prawie pewna, ale nie mogła też dać sobie uciąć ręki o to, że w całym tym szale nowych wydarzeń nie zapomniała o jednej czy dwóch tabletkach. Cholera. Jak to możliwe że przegapiła brak jednego okresu? – Nie, nie, nie, nie, nie – przygryzła nerwowo dolną wargę zdając sobie sprawę, że to wszystko może być prawdą. Nie zauważyła by jej ciało zmieniło się w przeciągu ostatnich tygodni, ale spóźniający się o dobrych kilka tygodni okres był jednoznaczną odpowiedzią.
- To niemożliwe – powtórzyła swoją pierwszą reakcję spoglądając na Daniela, który dalej siedział w tym samym miejscu na kanapie. Dla Penelope było to szokujące zaskoczenie, a co on musiał czuć? Osoba, która musiała wszystko mieć zaplanowane i zorganizowane? Taka wiadomość musiała nim wstrząsnąć jeszcze mocniej niż jego żoną. – Ale przecież tak długo staraliśmy się o Mari. Od mojego odstawienia tabletek minęło kilka miesięcy zanim udało nam się zajść w ciążę. I nie mam mdłości – mimowolnie dotknęła swoje brzucha jakby tam doszukując się potwierdzenia ich wątpliwości. W pierwszej ciąży prawie od samego początku źle się czuła, w pierwszym trymestrze spędzała całe ranki w toalecie a teraz kompletnie nic jej nie było. Sama wizja drugiego dziecka jej nie przerażała. Pieluchy, nieprzespane noce, kolki i ząbkowanie było tylko małą nieprzyjemnością w porównaniu do szczęście jakie daje dziecko. – Danny, ale ja dopiero wróciłam do pracy… - głos jej się nieco załamał a w oczach pojawiły się łzy. Znowu miała z tego rezygnować na kolejne lata?
  Temat: #13 You got troubles, I've got 'em too...
Penelope Diaz

Odpowiedzi: 5
Wyświetleń: 58

PostForum: 220   Wysłany: 2021-02-23, 20:06   Temat: #13 You got troubles, I've got 'em too...
Nie martw się, nic mi nie będzie
Gdyby to wszystko było takie proste. Za każdym razem słysząc podobne słowa martwiła się jeszcze bardziej, więc tylko obserwowała swoją siostrę uważnie, jakby tym jednym gestem próbowała odnaleźć prawdę. Czy na pewno nic jej nie będzie? Czy na pewno wszystko jest w porządku? Tak bardzo chciała wejść do jej głowy i upewnić się, że jej słowa to nie tylko marna próba uspokojenia jej. Musiała jednak jej zaufać, więc przytaknęła szybko głową i skupiła się na jej kolejnych wyjaśnieniach.
- Aimee! – tym razem nie umiała powstrzymać swojego oburzenia, bo te wszystkie informacje wcale jej nie uspokoiły. Pewnie gdyby powiedziała jej o tym wcześniej to Penny próbowałaby ją jakoś powstrzymać przed pakowaniem się w tę relację, ale jak widać było za późno. Próba samobójcza, kłamstwa, seks bez zabezpieczeń. To naprawdę brzmiało kiepsko i nie świadczyło o tym, że trafiła na dobrego mężczyznę. Kolejny punkt na liście do martwienia się o siostrę. Patrząc na nią milczała, próbując ułożyć sobie w głowie jakąś odpowiednią reakcję. Nie chciała jej urazić, nie chciała zranić i co najważniejsze; nie chciała powiedzieć czegoś czego kiedyś będzie żałować – Brzmi jak naprawdę niestabilna relacja i nie chciałabym wydawać swojej opinii mając tak mało informacji… - wypiła całe swoje wino z kieliszka i ponownie usiadła na wannie. – Może to rodzinna umiejętność pakowania się w skomplikowane związki? – wzruszyła ramionami chcąc nieco rozładować atmosferę, bo jej znajomość z Danielem również zaczęła się w nieco specyficzny sposób. Może miały coś w genach? W końcu przez tyle lat ich starsza siostra również nie ułożyła sobie życia. To było zadziwiające a zarazem przerażające. – Aims, musisz bardziej na siebie uważać. Dosyć niedawno powiedziałaś mi, że świat jest pełen złych ludzi. Nie możesz tak wszystkim bezgranicznie ufać i nie każdego można uratować. Jesteś pewna, że nie jest niebezpieczny? To co mówisz… Martwię się o Ciebie.
  Temat: walentynki 2026
Penelope Diaz

Odpowiedzi: 10
Wyświetleń: 115

PostForum: Alternatywna rzeczywistość   Wysłany: 2021-02-22, 10:38   Temat: walentynki 2026
Nie chciała by Daniel odebrał jej śmiech i próbę ostrzeżenia jako zwątpienie w jego ojcowskie umiejętności. Ba! Jest on osobą, z którą bez żadnego zawahania zostawiała córkę i nie martwiła się całymi godzinami czy na pewno wszystko jest w porządku. Była więc pewna, że poradziłby sobie ze wszystkimi obowiązkami: zrobiłby śniadania, pobawił się z nią w domu, poszliby na spacer, potem obiad, popołudniowa drzemka i kolejna porcja zabawy zanim Penny nie wróciłaby z pracy. Tylko czy na pewno było to życie dla niego? Wiedziała jak ważnym elementem w jego życiu jest praca, jak bardzo dba o swoją karierę i rozwija ją każdego dnia by osiągać jeszcze większe sukcesy. I była z niego tak cholernie dumna, nawet kiedy marudziła, że znowu tak późno wraca do domu. Przepełniała ją duma, że znalazła tak wspaniałego mężczyznę. Idealnego męża i ojca. Dlatego uśmiechnęła się delikatnie i przytaknęła na jego propozycję. Jeśli chciał przez tydzień posiedzieć w domu to nie zamierzała protestować. Może oczyszczenie głowy dobrze mu zrobi i nie tylko wróci w kolejnym tygodniu do biura z nową energią a spędzi trochę czasu z córką, która była jego oczkiem w głowie.
- Pokonani przez dwulatkę. Jak do tego doszło? – zaśmiała się, bo ustalali plan jakby co najmniej mieli zmierzyć się z globalnym kataklizmem. Koniec końców po tygodniu Daniel zatęskni za pracą a Penny za dzieckiem, więc od nowa będą szukali jak najlepszego planu by pogodzić karierę z tą rezolutną, ale wciąż małą dziewczynką.
Ten mały relaks w wannie był im potrzebny. Zazwyczaj pozwalali sobie na krótki prysznic, w dodatku osobno, by później opaść na poduszkę i od razu zasnąć. Miła odmiana w postaci wspólnej kąpieli była chociaż małą namiastką spokojnych i romantycznych walentynek. To było trochę przykre, że mieli dla siebie tak mało czasu, ale już bez narzekania brała to co dostawała od życia. W końcu nie miała najgorzej. Te drobne gesty znaczyły dla niej więcej niż wypowiadane obietnice i zapewnienia. Jego dłonie spływające po jej nagiej skórze, te delikatne muśnięcia w szyję, które raz za razem powodowały przyjemny dreszcz na plecach. Uwielbiała mieć go tak blisko siebie i zamierzała się cieszyć tymi kilkoma minutami, gdy nic ani nikt im nie mógł przeszkodzić.
- Wydawało mi się, że mieszanka farb i pasty z zielonego groszku na mojej koszulce jest mało seksowna – ponownie wygodnie oparła się plecami o jego tors, pozwalając by jego silne dłonie otuliły jej ciało. Penelope nigdy nie należała do kobiet, który dbały o każdy szczegół swojego ubioru. Jednak teraz naprawdę tęskniła za tym by po całym dniu chociaż jej koszulka nie miała na sobie historii całego dnia. Może gdyby była lepiej zorganizowana i trzymała się jakiegoś konkretnego planu łatwiej byłoby znaleźć jej czas dla siebie, ale przecież Daniel znał ją jak nikt inny. Chaos, który przed laty tak pokochał przecież dalej w niej tkwił. – To dobry pomysł. Kilka dni z dala od domu dobrze nam zrobi, tylko musimy je spędzić nieco bardziej efektywniej niż ostatni nasz wolny weekend, gdy przespaliśmy większość czasu – kolejnym dowodem, że Penny znowu jest zrelaksowana był ten szczery śmiech, który roznosił się po łazience. I chociaż myśl o zostawieniu córki na dłużej niż kilka godzin była niepokojąca to przecież z babcią czy ciocią nic złego jej się nie stanie. – Tylko nie wiem czy bardziej boję się tego, że w nocy będzie za mną płakać czy że tego nie zrobi – odpowiedziała z ciężkim westchnięciem i ponownie przymknęła oczy delektując się ciepłą wodą i zapachem płynu do kąpieli. – A z moimi kompleksami możemy zacząć walczyć już dziś – musiała zająć głowę czymś innym niż snuciem czarnych scenariuszy. Dlatego ułożyła swoje dłonie na dłoniach męża i poprowadziła je wzdłuż swojego brzucha w dół. To był długi i ciężki dzień, ale liczyła, że oboje będą w stanie wykrzesać z siebie jeszcze trochę sił.
  Temat: #13 You got troubles, I've got 'em too...
Penelope Diaz

Odpowiedzi: 5
Wyświetleń: 58

PostForum: 220   Wysłany: 2021-02-22, 10:05   Temat: #13 You got troubles, I've got 'em too...
Nie zamierzała jej zostawiać. Ani teraz ani nigdy. I chociaż dalej każdego dnia poznawały się coraz lepiej, nadrabiając lata, jakie zostały im odebrane, chciała by siostra nigdy w to nie zwątpiła. Nie byłoby rzeczy, która sprawiłaby, że Penny odwróciłaby się od niej. Dlatego z całych sił powstrzymała karcące spojrzenie, gdy wspomniała jej o tym, że uprawiała seks bez zabezpieczenia. To było cholernie nieodpowiedzialne, ale żadna z nich nie miała umiejętności cofania czasu i co się stało już się nie odstanie. Na prawienie kazań przyjdzie jeszcze czas.
- Ja na Twoim miejscu pewnie nie mogłabym usiedzieć w miejscu czekając na wynik… - nie brzmiało to jak dobre pocieszenie, ale Hale była tak spokojna, że nie potrzebowała kolejnych zapewnień, że wszystko będzie dobrze. Bo jaki wynik nie pojawiłby się na testach ma za sobą ludzi, którzy zawsze jej pomogą. Ma przyjaciela, siostrę, rodzinę adopcyjną. A do tego Judah na pewno stanie na wysokości zadania i również nie zostawi jej samej w ciąży. Uśmiechając się delikatnie upiła łyk wina, po chwili odstawiając kieliszek na łazienkową szafkę i podeszła do siostry by mocno ją do siebie przytulić. – To, że mówisz mi teraz nie zmieniło tego, że się martwię. A może nawet martwię się bardziej? – zerknęła na nią, bo te omdlenia musiały mieć swoją przyczynę. Jednym spojrzeniem w oczy siostry musiała się przekonać, że dziewczyna o siebie dba. Czy je normalnie czy może znowu wpadła w ten niebezpieczny wir diet i odchudzania? Czy ograniczyła alkohol i używki czy może znowu wpadła w tej imprezowy wir? Martwiła się o nią jak cholera i trudno to było ukryć!
- Niezależnie od wyniku możesz na mnie liczyć. Dwie kreski to nie koniec świata. Mamy dwudziesty pierwszy wiek i kobiety łączą macierzyństwo z karierą. A do tego Juda wychował już swoje dzieci, więc ma doświadczenie, więc poradzicie sobie nawet bez mojej pomocy – uśmiechnęła się ciepło w stronę Aimee, która była w jej oczach tak silną kobietą, że nawet sama poradziłaby sobie bez problemu. A do tego matką też będzie świetną, więc w sumie nie miała się czym zamartwiać gdyby faktycznie zaliczyła wpadkę.
  Temat: Daniel
Penelope Diaz

Odpowiedzi: 39
Wyświetleń: 844

PostForum: telefony   Wysłany: 2021-02-20, 20:22   Temat: Daniel
Penny
Coś Ty, mam wszystko. Kocyk, herbatka i głupie programy w telewizji. Dam sobie radę.
I jakbyś jakimś cudem zapomniał to wiedz, że Cię bardzo kocham <3
  Temat: #13 You got troubles, I've got 'em too...
Penelope Diaz

Odpowiedzi: 5
Wyświetleń: 58

PostForum: 220   Wysłany: 2021-02-19, 20:38   Temat: #13 You got troubles, I've got 'em too...
Ostatnie dni ciągnęły się niemiłosiernie a wszystko za sprawą gorszego samopoczucia Penny. Sama nie wiedziała czy to efekt przeziębienia czy może chwilowy spadek energii, jednak od dwóch dni pracowała z domu, z trudem wygrzebując się spod koca by odgrzać sobie coś do jedzenia. Przynajmniej mogła nieco odpocząć, bo ciągnięcie kilku ważnych projektów, w tym remont własnego domu niesamowicie ją wykańczało. I ten brak słońca… Marzyła by w końcu zaczęła się wiosna a wszystko znowu wróciło do życia, włącznie z nią samą.
Słysząc dzwonek do drzwi była pewna, że to albo Daniel zrobił sobie wolniejszy dzień i jak zwykle zapomniał kluczy albo kurier przywiózł w końcu te nowe katalogi, które zamówiła w zeszłym tygodniu. Widok siostry ją ewidentnie zaskoczył, ale tak pozytywnie, więc odwzajemniła uścisk i promiennie się w jej kierunku uśmiechnęła. Aimee sporo jej pomagała ostatnim czasem, więc rozmowa o nadchodzącym ślubie wykrzesała z niej nieco więcej energii. Do momentu aż temat zmieniał się diametralnie a słowa siostry wprawiły w osłupienie.
- Ale że… - nie do kończyła, bo po jej niejasnym wytłumaczeniu widok testów ciążowych wszystko wyjaśnił. Bez słowa pociągnęła ją w stronę łazienki, którą na wszelki wypadek zakluczyła, tak gdyby jednak Daniel pojawił się w apartamencie. – Myślałam, że się zabezpieczasz… - spojrzała na siostrę, ale nie żadnym karcącym czy umoralniającym spojrzeniem. Było w tym geście pełno troski i niepokoju, bo jej życie i tak było wywrócone do góry nogami. Ciąża jeszcze bardziej wszystko by skomplikowała. – Dobra czekaj. Znaczy dam Ci minutę na zrobienie testów a sama przyniosę wino – nie chciała krępować Aimee swoją obecnością w łazience, więc na chwilę wyszła do kuchni, gdzie chwyciła butelkę i dwa kieliszki, ostatecznie jeden odstawiając na miejsce. Jeśli podejrzenia miały okazać się prawdziwe to Penny będzie musiała pić za nie dwie.
- Nie wiem jakim cudem jeszcze nie wpadłaś w panikę – zajrzała do łazienki a widząc jak siostra nastawia czas, ponownie weszła do środka i siadając na wannie nalała sobie pełen kieliszek białego wina. – Długo Ci się spóźnia?
  Temat: walentynki 2026
Penelope Diaz

Odpowiedzi: 10
Wyświetleń: 115

PostForum: Alternatywna rzeczywistość   Wysłany: 2021-02-18, 14:07   Temat: walentynki 2026
Pytanie Daniela wywołało u niej śmiech. Szczery, głośny, niekontrolowany śmiech. Już nie pamiętała kiedy ostatni raz poczuła się taka rozluźniona i zrelaksowana, jednak spoglądając na minę ukochanego wzbudziło małe wyrzuty sumienia.
- Przepraszam – próbowała ukryć swoje rozbawienie, jednak było to zadanie niemożliwe i ponownie się roześmiała pokonując odległość pomiędzy nimi. Stanęła za jego plecami i układając dłonie na jego barkach rozmasowała stanowczo spięte ramiona. – Nie wątpię, że byś sobie poradził, ale po tygodniu siedzenia z nią w domu marzyłbyś o powrocie do pracy – uśmiechnęła się całując go w czubek głowy, bo nie mogła sobie wyobrazić tej sytuacji. Nie był gotowe na tak szalone i pozbawione kontroli dni. Przy dwuletnim dziecku trzeba było reagować natychmiast, nie można było nic zaplanować, bo ten mały tajfun miał swoje plany. Chociaż gdyby Daniel się uparł na pewno nie próbowałaby go od tego odwodzić. Na pewno było to rozwiązanie korzystniejsze niż zatrudnianie obcej osoby, ale była pewna, że na dłuższą metę i tak będą musieli znaleźć opiekunkę. Ich praca wymagała skupienia, nie dało się pracować z domu.
Nie ciągnąc już tego tematu pozwoliła zaprowadzić się do łazienki, gdzie ciepła woda już wypełniała wannę a przyjemne zapachy drażniły jej nozdrza. Mari wypełniała całe ich życie. Nawet gdy grzecznie spała w swoim pokoju ich myśli co jakiś czas uciekały do tej niesfornej dwulatki. Wchodząc do gorącej wody Penny przyjemnie westchnęła, bo było to idealne lekarstwo po ciężkim dniu. Można byłoby powiedzieć, że macierzyństwo nie wymaga dużego nakładu sił, ale wstawanie o świcie by przygotować śniadanie i chwilę popracować, późniejsze zajmowanie się dzieckiem, obiad, zabawa, kolacja i ponowne sprzątanie porządnie zwalało ją z nóg. Na tyle, że przez chwilę nawet nie słuchała Daniela.
- A czy ja jestem złą matką, gdy marzę by Mari w końcu zasnęła albo dla świętego spokoju włączam jej bajkę? – byli świetnymi rodzicami, którzy skoczyliby za swoim dzieckiem w ogień. Jak każdy popełniali błędy, ale kto ich nie popełniał? Wspomnienie o drugim dziecku spowodowało, że pospiesznie otworzyła oczy i wbiła swoje spojrzenie w męża. Czy on zwariował? Znowu wszystko od początku? Ciąża, hormony, zachcianki. Pieluchy, kolki, ząbkowanie. Leżeli właśnie w wannie wykończeni i myśleli o drugim dziecku? Chociaż gdy sobie wyobraziła kolejnego brzdąca biegającego ze śmiechem po ich domu jakoś to całe zmęczenie minęło. Zbierając kilka zabawek z tafli wody wrzuciła je do pudełka i przysunęła się do Daniela. – Pytałeś mnie czy to się kiedyś skończy? – uśmiechnęła się z rozbawieniem, całując go przelotnie w usta. Odwróciła się ostrożnie by nie wylać wody i oparła się plecami o jego tors. Tak było zdecydowanie lepiej.
- Zabawki się kiedyś skończą, ale zaczną się nastoletnie problemy… A potem pierwsze imprezy, wymykanie się z domu, pierwsze piwo i pierwsi… chłopcy – przygryzła dolną wargę by się nie roześmiać, bo mimo że odwrócona do niego plecami potrafiła wyobrazić sobie jego minę. Daniel i jego potrzeba kontroli wobec zwariowanej nastolatki. Poprawiając się w wannie przygniotła kolanem kaczuszkę, która wydała z siebie charakterystyczny dźwięk, który spowodował u niej kolejny szczery śmiech.
- Nie żałujesz tych wszystkich podjętych decyzji? – zapytała po dłuższej chwili lekko niepewnym głosem. – Ja wiem, że Twój świat stanął na głowie i wszystko się zmieniło a ja… no wiesz… - na pewno nie wiesz – Dobra powiem wprost. Po prostu nie czuję się już tak atrakcyjnie jak przed ciążą a chciałbym żebyś patrzał na mnie tak jak kiedyś…
  Temat: Daniel
Penelope Diaz

Odpowiedzi: 39
Wyświetleń: 844

PostForum: telefony   Wysłany: 2021-02-18, 13:29   Temat: Daniel
Penny
Skończyłam spotkanie już jakąś godzinę temu. Chciałam nawet wpaść do biura, ale chyba strułam się chińszczyzną z dzisiejszego lunchu. Położę się na trochę i na pewno mi przejdzie.
Pozdrów Aims ode mnie <3
  Temat: walentynki 2026
Penelope Diaz

Odpowiedzi: 10
Wyświetleń: 115

PostForum: Alternatywna rzeczywistość   Wysłany: 2021-02-16, 10:59   Temat: walentynki 2026
Już dawno powinna być w łóżku…
Dobrze, że mówiąc te słowa Daniel odwrócił się w stronę kanapy łapiąc pospiesznie ulubionego misia ich córki i nie dostrzegł jak jego żona wyraźnie niezadowolona krzyżuje ręce na piersi. Łatwo było powiedzieć, gdy dwulatka za każdym razem robiła wszystko by tylko doczekać przyjścia taty z pracy. Nawet po całym dniu zabawy ten mały skrzat miał tyle energii, że ułożenie jej do spania było nie lada wyzwaniem. Kilka stron przeczytanej książki, buziak na dobranoc i mogli cieszyć się spokojnym wieczorem. W oczekiwaniu na Daniela wstawiła warzywną zapiekankę z powrotem do piekarnika, nastawiła wodę na herbatę i dokończyła sprzątanie kuchni. Wychowywanie dziecka nie było proste, zwłaszcza jeśli większość rzeczy robiła sama. Oczywiście, pomagała im Gwen, która bardzo często podrzucała im zrobione wcześniej zakupy albo zostawała z wnuczką gdy oboje musieli udać się na spotkanie. Aimee i Eric również brali chrześniaczkę do siebie pozwalając jej rodzicom spędzić trochę czasu razem, ale nawet wtedy romantyzm był nieco przyćmiony przez zmęczenie.
Z rozmyślań wyrwał ją ukochany, który otoczył ją ramionami i pocałował w bark. Wszystkie czynności wykonywała tak automatycznie: nałożenie kolacji, podanie do stołu, słuchanie opowieści o jego dniu w pracy. A sama miała do powiedzenia tyle, że nic nowego się nie wydarzyło. Śniadanie, spacer do parku, popołudniowa drzemka Mari, podczas której miała chwilę na przygotowanie obiadu i wypicie kawy. Potem zabawa w ogródku, kolacja i zaraz oboje położą się do łóżka.
- Mogłabym sobie to nagrać na automatycznej sekretarce i odsłuchiwać każdego wieczora, gdy spóźniasz się na kolację. Nie na obiad, na kolację - celowo podkreśliła godzinę o której wracał do domu. Była tak zmęczona takim życiem, że nawet nie miała siły się kłócić, więc przetarła twarz dłońmi i nieco łagodniej spojrzała na Daniela. – Przepraszam. Wiem, że masz dużo na głowie w firmie – westchnęła i stojąc po drugiej stronie stołu wyciągnęła w jego stronę dłoń. Gdy ją ujął uśmiechnęła się delikatnie, chociaż był to bardziej wymuszony niż szczery gest. Brakowało jej chwil gdy mogła być z Danielem sama, brakowało jej spontaniczności i tych wszystkich wariactw na które namawiała go zanim pojawiło się dziecko. Ani przez sekundę nie żałowała tej decyzji, kochała Mari tak mocno że byłaby gotowa oddać za nią życie, ale trochę inaczej wyobrażała sobie macierzyństwo. Nie chciała zostać kurą domową, marzyła by pogodzić życie rodzinne z tym zawodowym, w którym kiedyś odnosiła takie sukcesy.
- Czy możemy jeszcze raz porozmawiać o moim powrocie do biura? Sam dobrze wiesz, że Mari dalej wymaga wiele uwagi i nie będę w stanie pracować z domu, nawet ilustrowanie książek przy niej jest nie małym wyzwaniem – zaczęła niepewnie, odchodząc na chwilę od stołu by do dwóch kolorowych kubków wlać świeżo zaparzonej herbaty. Wracając do jadalni zajęła miejsce obok Daniela i ponownie posłała mu delikatny uśmiech. – Moglibyśmy zatrudnić opiekunkę na trzy dni w tygodniu. Z początku po kilka godzin a jeśli wszystko byłoby w porządku mogłabym wrócić chociaż na pół etatu, dopóki Mari nie pójdzie do przedszkola – na razie była na to zbyt mała, ale cała trójka mogłaby się powoli przyzwyczajać do tego, że z każdym rokiem dziewczynka będzie coraz bardziej samodzielna. Najpierw przedszkole, potem szkoła i zanim się obejrzą będą ze smutkiem patrzeć jak ich mała córeczka wylatuje z rodzinnego gniazdka.
- I tak w ogóle to wesołych walentynek. Niewiele z nich zostało, ale... – przysuwając się ułożyła głowę na jego ramieniu na chwilę przymykając oczy. – ...Mam ochotę na długą kąpiel z bąbelkami.
  Temat: Daniel
Penelope Diaz

Odpowiedzi: 39
Wyświetleń: 844

PostForum: telefony   Wysłany: 2021-02-16, 10:35   Temat: Daniel
Penny
Cześć skarbie, co porabiasz? Dużo masz jeszcze pracy? <3
  Temat: UP
Penelope Diaz

Odpowiedzi: 1
Wyświetleń: 31

PostForum: telefony   Wysłany: 2021-02-16, 10:34   Temat: UP
Penelope Diaz
A może to Ty jesteś zazdrosna, że Ciebie tak nie przytula?
I nie przypominam sobie byśmy były ze sobą tak blisko i przeszły na takie zdrobnienia. Penelope, nie Penny.
  Temat: walentynki 2026
Penelope Diaz

Odpowiedzi: 10
Wyświetleń: 115

PostForum: Alternatywna rzeczywistość   Wysłany: 2021-02-14, 21:18   Temat: walentynki 2026
Rutyna
Cholerna pieprzona rutyna, która dopadała ich przez ostatnie… miesiące? Każdy dzień, dosłownie każdy dzień Penelope Graham wyglądał dokładnie tak samo i powoli miała tego po dziurki w nosie. Nie mogła też narzekać, w końcu to ona tak bardzo nalegała na dziecko, które miało być idealnym uzupełnieniem ich rodziny. Zbudowali piękne miłosne gniazdko, otoczone zielenią i pięknymi roślinami a po długich namowach w ich życiu pojawiła się także największa zmiana: przepiękna córeczka o czekoladowych oczach. Starali się o nią dość długo, ale gdy pojawiła się na świecie wynagrodziła im wszystko. Ale nigdy, ale to przenigdy nie przyszłoby jej do głowy, że pewnego dnia stanie się zazdrosna o własne dziecko, które zawładnęło nie tylko sercem swojego taty, ale także jego wolnym czasem, którego i tak miewał ostatnio bardzo mało.
Marianne kilka tygodni temu skończyła dwa latka, ale nawet pomimo swojej rezolutności i samodzielności wymagała opieki dwadzieścia cztery godziny na dobę. Praktycznie nie można było spuścić ją z oczu, bo kończyło się to kolejną stłuczoną doniczką, błotem na ubraniach, które wraz z ukochanym psem przyniosła z ogrodu, albo kartonem zabawek rozrzuconych po całym salonie. A Daniel? Po awansie jaki miał miejsce pod koniec poprzedniego roku pracował jeszcze więcej, za każdym razem obiecując, że w następnym miesiącu zrobi się nieco luźniej i w domu będzie bywać częściej. Wiele razy wychodził wcześnie rano, jedząc śniadanie w biegu i całując przelotnie w czoło swoją żonę i córkę by wrócić na ostatnią chwilę przed wieczornym czytaniem bajek. Później oboje wykończeni dniem (chociaż tak różniącym się od siebie) zasypiali na kanapie nie mając siły doczołgać się do własnej sypialni. A tak bardzo Penny marzyła by wrócić na pełen etat do pracy i chociaż na chwilę zerwać z tą codzienną rutyną…
Sprzątając po kolacji, którą pomimo walentynek zjadła sama razem z córką kolejny raz zdała sobie sprawę jak bardzo wszystko się zmieniło. Bukiet róż, chociaż bardzo piękny wcale nie napawał ją radością. Podczas ich pierwszych walentynek Daniel wręczył jej cudowny prezent, który był tylko ich. Naszyjnik z robotem dalej często nosiła na szyi, ale czy aby za bardzo Dan nie wszedł w swoją rolę?
- Mari, proszę Cię. Zostaw już te kredki, koniec zabawy na dzisiaj, idziemy spać – odrzucając ścierkę na blat skarciła nieco córkę, która niezainteresowana spaniem próbowała ściągnąć ze stołu kolorowe świecowe kredki. Jak co dzień upierała się, że musi poczekać na tatę, który obiecał poczytać jej bajkę. W momencie gdy przemierzała salon by odebrać pudełko z rąk dwulatki Lucky zaszczekał wesoło a przez okno w salonie dostrzec można było światło nadjeżdżającego samochodu. Dźwięk przekręcanego zamka uradował nie tylko psa, który ponownie zaszczekał głośno i merdając ogonem czekał w przedpokoju, ale też Mari zerwała się z miejsca i już po chwili wyciągała rączki w stronę ojca. Ten widok zawsze był zarazem rozczulający jak i irytujący, bo na koniec dnia, nie robiąc kompletnie nic Daniel zbierał wszystkie laury. – Odgrzać Ci kolację czy już jadłeś? – wróciła do kuchni chcąc dokończyć zmywanie naczyń.
  Temat: Sala balowa
Penelope Diaz

Odpowiedzi: 44
Wyświetleń: 556

PostForum: Bal walentynkowy   Wysłany: 2021-02-14, 17:35   Temat: Sala balowa
Jego oburzenie wprawiło Penelope w nie małą konsternację. To była nieco wyolbrzymiona reakcja jak na przyjaciela, więc albo musiał wiedzieć coś więcej, albo… Nie, nawet nie chciała o tym myśleć, więc potrząsnęła nieznacznie głową odrzucając te wszystkie myśli. Skończyła z etapem zazdrości o Daniela, przynajmniej jeśli chodzi o Aimee. Już nie chodziło o fakt, że dziewczyny okazały się być siostrami, które tak długo siebie szukały. Po prostu widziała ich relację. Bardzo bliską, szczerą, ale dalej przyjacielską. Skoro wiedział, że kiedyś ich coś łączyło powinien wiedzieć, że Judah jest dobrym facetem, który nigdy świadomie nikogo by nie skrzywdził. Odpowiedzialny, poważny, dojrzały. Różnica wieku pewnie raziłaby nie jedną osobę, ale w ich spojrzeniach ostatnim razem Penny dostrzegła coś więcej.
- Pewnie, znasz ją nieco lepiej niż ja, więc może dostrzeżesz coś, czego ja nie widziałam – wzruszyła ramionami, bo przecież nie mogła egoistycznie zagarnąć ją dla siebie. I tak ostatnimi czasy Daniel poświęcał swojej narzeczonej cały swój wolny czas, zaniedbując przez to swoich bliskich. Nie chciała być przyczyną konfliktów pomiędzy przyjaciółmi, więc sama pewnie zachęcałaby go do rozmowy z Hale w cztery oczy. – Myślałam jeszcze o kilku osobach z pracy. I zanim zaczniesz protestować, że nie łączy się życia prywatnego z zawodowym, to sam zawsze podkreślałeś, że to takie wspaniałe że odnalazłam się w zespole. Polubiłam ich wszystkich, więc byłoby miło jakby przyszli na nasz ślub – uśmiechnęła się delikatnie, bo była to ta łatwiejsza część jego wypowiedzi. Nie mieli wielu prawdziwych przyjaciół, ale na pewno byli ludzie, których Daniel chciałby zaprosić na swoje wesele. I w tym miejscu Penny miała na myśli konkretną osobę, bo chociaż jego relacje z ojcem nadal były bardzo odległe, wręcz zimne i dotyczyły jedynie pracy to może, skoro wszyscy znali już prawdę, może jakimś cudem spróbowaliby nawiązać jakąś więź? Wiedziała, że poruszenie tego tematu tutaj jedynie popsułoby im humory, więc tylko się uśmiechnęła i odwróciła się w jego stronę by spojrzeć wprost w jego oczy ukryte pod maską. – Myślałam o nich. Dlatego proszę byś był na tej kolacji wyrozumiały. To Was łączy, wiesz? I Ty i Judah nie jesteście ludźmi, z którymi się łatwo nawiązuje znajomość a obaj jesteście dla mnie ważni, więc masz być miły i grzeczny. A sowicie Ci to wynagrodzę – zaśmiała się cicho pod nosem, jednak jakby dla podkreślenia poważnego charakteru tej obietnicy przysunęła się by złożyć na ustach ukochanego delikatny pocałunek. – Może przejdziemy się po ogrodzie? Jak wchodziliśmy widziałam piękną altankę…
  Temat: Sala balowa
Penelope Diaz

Odpowiedzi: 44
Wyświetleń: 556

PostForum: Bal walentynkowy   Wysłany: 2021-02-12, 22:19   Temat: Sala balowa
Przekonanie Pani Graham do ich pomysłu mogło być misją nie do wykonania, jednak wyraźnie ulżyło jej, gdy Daniel również preferował taką wizję ich ślubu. Penelope naprawdę nie potrzebowała wystawnego przyjęcia z długą listą gości, wielomiesięcznych przygotować, długich dyskusji na temat tego czy tort ma mieć dwa piętra czy trzy, czy powinien być czekoladowy czy owocowy. Już nie chodziło tylko o fakt, że nie lubiła być w centrum zainteresowania. To miała być ich chwila, ich najważniejszy moment, w którym będą oboje czuli się swobodnie a nieprzygnieceni presją ludzi dookoła.
Gdy zasiedli przy stoliku, uśmiechnęła się do niego ciepło i położyła dłoń na jego kolanie. Czuła, że od kilku chwil gdy schodzili z parkietu coś go dręczyło, nie pomyślałaby, że chodziło o Aimee.
- To dość zabawna historia… Znaczy dla mnie zabawna, bo dla niej chyba niekoniecznie – z trudem powstrzymała rozbawienie jakie malowało się na jej twarzy na samo wspomnienie tamtego dnia. W skrócie streściła Danielowi co wydarzyło się, gdy poszła do swojego najlepszego przyjaciela z wizytą. Jak opowiadała mu o ich planach odremontowania domu, wesela w ogródku (oczywiście pominęła fakt, że Judah nie był tym tak zachwycony i dalej nie pała do Dana zaufaniem). Wspomniała też o tym jak nagle Aimee wyszła z pokoju z początku zła, że nikt jej wcześniej nie powiedział, ale po krótkich wyjaśnieniach humor jej się poprawił. – I słowo daję, byłam pewna, że między nimi jest coś więcej. Nie wiem czy Cię to uspokoi czy wręcz przeciwnie, ale Aimee sama musi znaleźć swoją drogę. Wiem, że jest jeszcze nieco zagubiona po tym co wydarzyło się z Drew. Jednak jest w znacznie lepszej formie niż ostatnio – spojrzała na niego uspokajającym i pełnym ciepła spojrzeniem. Ona również martwiła się o siostrę, było to dziwne i trochę zapomniane już uczucie, ale przez ten krótki czas stała jej się bardzo bliska. Nie wspomniała Danielowi o ich dzisiejszej rozmowie, to nie był dobry czas i miejsce na kolejny raz wyciąganie tego trudnego tematu zdjęcia usg, które podrzucono im dzisiejszego dnia. Nie miała pojęcia, że jej ukochany cały czas o tym myśli, że mimowolnie rozgląda się po sali w poszukiwaniu tej kobiety. Nawet nie wiedziała, że miał konkretną podejrzaną.
- Umówiłam się z Aims na jutro, chciałam jej pokazać nasz dom a przy okazji będziemy miały okazję porozmawiać. Może z niej coś wyciągnę, więc proszę nie martw się – kolejny promienny uśmiech pojawił się na jej twarzy i mimo że jeszcze kilka tygodni temu byłaby strasznie zazdrosna o tą troskę wobec przyjaciółki, tak teraz nic takiego się nie pojawiło. – Co byś powiedział jakbyśmy zorganizowali kolację i ich zaprosili? Znaczy Judah i Aimee. Wy będziecie mieli okazję się poznać a tak bonusowo zobaczymy czy między nimi faktycznie nic nie ma – Dan wiedział, że Judah jest dla Penny jak brat i naprawdę zależało jej by tych dwoje się polubiło. A taka spontaniczna kolacja mogła być dobrym do tego momentem.
  Temat: Loteria walentynkowa
Penelope Diaz

Odpowiedzi: 29
Wyświetleń: 475

PostForum: Bal walentynkowy   Wysłany: 2021-02-11, 20:24   Temat: Loteria walentynkowa
26

[ Komentarz dodany przez: Dreamy Seattle: 2021-02-12, 15:15 ]
Twoja nagroda w loterii to:
Voucher do jubilera.
 
Strona 1 z 15
Skocz do:  

you're my person
Postać z największą liczbą punktów fabularnych, styczeń - 669 punktów
Beztroska dwudziestopięciolatka, pochodząca z małego miasteczka. Romantyczka, szukająca księcia z bajki. Interesuje się modą i życiem w wielkim mieście. Ciężko pracuje, aby pomagać finansowo rodzinie. Dobry materiał na żonę, ale lepiej nie wpuszczać jej za kółko. Marny z niej kierowca.
Postać z największą liczbą punktów fabularnych, styczeń - 497 punktów
Osiemnastoletni kawaler, pochodzący ze wsi. Lubieżny ateista o brązowych oczach i skłonności do kłamstwa. Nie przepada za ciężką pracą i słabymi tekstami na podryw. Chętnie randkuje i być może złamie jeszcze niejedno męskie serce.