kliknij mnie!
Dreamy Seattle :: Szukaj
hello stranger
boom
kiara
aviana
diosmio
andrew
dAuvergne
posy
inissia
robert
myre
uwaga
WEATHER ALERT! Ostrzeżenie przed burzami dla obszaru Seattle.Czytaj dalej.
uwaga
Powstało subforum o nazwie "Alternatywna rzeczywistość".Więcej tutaj
uwaga
Jakiekolwiek problemy prosimy zgłaszać do adminów lub w tym temacie. W razie kłopotów z wyglądem strony pomoże twardy reset: ctrl + f5 lub option + command + r.

Znalezionych wyników: 234
Dreamy Seattle Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Charlotte
Charlotte Hughes

Odpowiedzi: 0
Wyświetleń: 19

PostForum: tinder   Wysłany: 2021-02-23, 10:39   Temat: Charlotte

Charlotte, 30 lat

interesują mnie: ciekawi ludzie

University of Washington
Mam kajdanki
3,1 mile stąd
Perfekcyjnie zorganizowana estetka, która zabierze Cię na nocny spacer po mieście. Dobrze trafiłeś, jeżeli chcesz mieć swój portret.

PS. nie musisz być bogaty. Wystarczy, że coś ugotujesz.
  Temat: Kto do kogo pasuje?
Charlotte Hughes

Odpowiedzi: 8606
Wyświetleń: 164779

PostForum: gry i zabawy   Wysłany: 2021-02-23, 10:02   Temat: Kto do kogo pasuje?
Judah
  Temat: #5 The one with all the wine
Charlotte Hughes

Odpowiedzi: 5
Wyświetleń: 91

PostForum: 235   Wysłany: 2021-02-23, 10:01   Temat: #5 The one with all the wine
Charlotte westchnęła. Nie wiedziała, w jakie dokładnie słowa powinna była ubrać historię z Joelem. Mówienie o tym, co bolało najmocniej, nie było doświadczeniem przyjemnym, nawet jeżeli słuchaczem była zaufana osoba, zdecydowanie zasługująca na miano przyjaciółki.
- Tak to - mruknęła, zaraz potem robiąc sporego łyka alkoholu - Nie układało się nam ostatnio. Sugerowałam mu, że może powinniśmy się rozstać przynajmniej na jakiś czas i wszystko sobie poukładać, ale on się uparł, że chce o nas walczyć. Zgodziłam się na noworoczny wyjazd do Aspen, spędziliśmy tam cały weekend, ale po powrocie do domu wróciliśmy do punktu wyjścia - wyjaśniła w ogromnym skrócie, nie widząc sensu we wdawaniu się w szczegóły i przytaczanie konkretnych sytuacji, które miały być dowodem na to, jak kiepsko działo się w tym związku od dłuższego czasu. - Kilka dni temu wróciłam do domu i znalazłam w łazience majtki jego kochanki. Nie mam pojęcia, czy to ona je podrzuciła, czy to on był niedyskretny, ale ostatecznie przyznał się do tego, że sypia z nią od jakiegoś czasu i że chce się rozstać. Rozumiesz to? On chce się rozstać - prychnęła pogardliwie, zapychając sobie usta ciasteczkiem. Nawet słodycz pysznych makaroników nie była w stanie zabić goryczy, jaką Charlotte odczuwała na samą myśl o byłym partnerze.
- I mówisz o tym tak spokojnie? Będę macochą? - zagaiła, rozkładając się na kanapie nieco wygodniej. Ona sama byłaby taką perspektywą przerażona i prawdopodobnie kilkukrotnie przemyślałaby sens związku.
- W pierwszym odruchu też o tym myślałam, ale po kilku dniach się uspokoiłam. On auto odnowi albo kupi nowe, a mnie to pomoże tylko przez chwilę - westchnęła przeciągle, wzruszając ramionami. Miała wrażenie, że zemściła się wystarczająco dosadnie. Zdemolowane mieszkanie z pewnością było jedynie wierzchołkiem góry lodowej, jeżeli wylewająca się ze wszystkich kranów woda dotarła do sąsiadów.
- Jeszcze nie. Na razie nie mam do tego głowy. Muszę poukładać wszystkie sprawy.
  Temat: #4
Charlotte Hughes

Odpowiedzi: 4
Wyświetleń: 31

PostForum: 133   Wysłany: 2021-02-23, 09:52   Temat: #4
Cień uśmiechu przemknął w kącikach kobiecych warg zupełnie niekontrolowanie. W natłoku dramatów i niepowodzeń wszelkiego typu, Charlotte ewidentnie straciła poczucie czasu. Nie miała pojęcia, ile dokładnie czasu minęło od dnia pierwszego spotkania z Rhysem oraz jak długo siedziała na jego głowie po burzliwym rozstaniu z Joelem. Wszystko działo się szybko. Zdecydowanie za szybko.
- Zapytałabym, kto rozpaczałby bardziej, ale podejrzewam, że wynik byłby wyrównany - mruknęła przez śmiech w celu odwrócenia męskiej uwagi od zawstydzenia, jakie niespodziewanie wkradło się na jej twarz. Przyjmowanie komplementów nigdy nie było jej mocną stroną; rozbiegane spojrzenie i palący rumieniec były tymi elementami, których nienawidziła, dlatego miłe słowa najczęściej puszczała mimo uszu. Skłamałaby jednak, gdyby stwierdziła, że bycie docenioną nie połechtało jej przytłoczonego w ostatnich tygodniach ego. Każdy lubił czuć się ważny i Lottie nie była pod tym względem żadnym wyjątkiem.
Kiedy Rhys zniknął za drzwiami łazienki, blondynka pozwoliła sobie na szybko ogarnąć bałagan, jaki zapanował w salonie. Nie trwało to dłużej niż kwadrans, dlatego mężczyznę z powrotem powitała już z kanapy, na której rozłożyła się wraz z psem.
- Więc wyjechał bez słowa, zostawiając ją na lodzie z pracą? - podsumowała krótko, chcąc upewnić się, że wszystko zrozumiała w odpowiedni sposób. Nie brzmiało to dobrze. - Znikał tak wcześniej czy to pierwsza taka sytuacja? - zagaiła po chwilowej pauzie, którą wykorzystała na przeanalizowanie uzyskanych od Rhysa informacji. Nie wiedziała, jak dokładnie mogłaby pomóc, szczególnie jeżeli nikt z bliskich Owena oficjalnie nie zgłosił zaginięcia. Na dobry początek zamierzała więc współlokatora po prostu wysłuchać. - Może powinniście skontaktować się z kimś z rodziny? Albo z tą byłą żoną? - zasugerowała, zerkając w kierunku okna, za którym działo się coraz więcej.
Charlotte z zatroskaniem przyglądała się szalejącym błyskawicom oraz ogromnym kroplom deszczu, które raz za razem uderzały o parapet i szybę. W ostatnich dniach zaniedbała wiadomości pogodowe i była szczerze zaskoczona tym, co rozgrywało się na nocnym niebie nad Seattle.
- Cholera. Nie pamiętam, kiedy ostatnio była taka burza - mruknęła, zerkając na przerażonego kolejnymi grzmotami psa.
Charlotte podniosła się z miejsca, by zasłonić okna, nie spodziewając się, że dokładnie w tym momencie mogłoby zabraknąć prądu.
- Niech to szlag - jęknęła żałośnie, próbując po omacku wrócić do kanapy i odnaleźć telefon, który miał posłużyć za prowizoryczną latarkę.
  Temat: Cmentarz (West Seattle), kilka dni temu
Charlotte Hughes

Odpowiedzi: 5
Wyświetleń: 64

PostForum: retrospekcje   Wysłany: 2021-02-22, 21:20   Temat: Cmentarz (West Seattle), kilka dni temu
Przyzwyczajenia bywały niezwykle przydatne, ale również problematyczne. Skorupa wygodnej rutyny utrudniała wyjście poza bezpieczną, znaną strefę, poznawanie nowych rzeczy i doznawanie tego, co dotychczas znajdowało się poza zasięgiem wzroku. Charlotte bardzo lubiła przekraczać własne granice, jednak w ostatnim czasie przybierało to niebezpieczny obrót. Nielegalne wyścigi, dewastowanie mieszkania swojego eks i chowanie trupa w szafie - to nie były rzeczy, którymi chciałaby się zajmować.
Cień uśmiechu przemknął w kącikach kobiecych warg. Rodzinne spotkania nigdy nie były jej mocną stroną, szczególnie nad grobem martwego członka familii.
- Być może - mruknęła pod nosem, zatrzymując wzrok na wysokości kamiennej płyty przyozdobionej - zupełnie niesprawiedliwie - personaliami siostry. - Nigdy nie zastanawiałam się nad tym, czego chcą zmarli. W pracy wmawiam sobie, że większość chciałaby po prostu sprawiedliwości - praca w wydziale zabójstw nie była usłana różami i tylko zbudowanie odpowiedniego dystansu chroniło przed pogrążeniem się w szaleństwie smutku oraz rozpaczy. Charlotte obserwowała wiele różnorakich przypadków, jednak dla każdego z nich punktem wyjścia była śmierć; często tajemnicza, brutalna, taka, o której chciało się jak najszybciej zapomnieć, bez względu na to, czy było się rodziną ofiary czy może detektywem próbującym rozwikłać zagadkę.
- Ciebie też - tym razem jej uśmiech był szerszy i zwyczajnie szczery. Blondynka wielokrotnie czuła się winna temu, jak bardzo zaniedbane pozostawały więzi w rodzinie Hughes. Teraz, z perspektywy czasu i dzięki zdobytym informacjom, nie czuła tego samego żalu. Przeciwnie - miała wrażenie, że w końcu była skłonna pozwolić sobie na oczyszczenie. To nie ona i rodzeństwo niszczyli życie rodziny, ale nielojalny ojciec i zdystansowana matka. Ta świadomość nie poprawiała jednak kobiecego samopoczucia. Przeciwnie - zmuszała do refleksji nad tym, w jak dysfunkcyjnym środowisku wychowywała się ona i rodzeństwo.
- Twardy z Ciebie negocjator. Kiedy tak zmężniałeś? - zagaiła, celowo pozwalając sobie na ton typowy dla podręcznikowego przykładu starszej siostry, która po długiej nieobecności musiała pozachwycać się tym, jak bardzo jej ulubiony brat wydoroślał. Nie przesadzała jednak; Casper był niczego sobie kawalerem, ale ego miał wystarczająco wybujałe, by przeżyć bez przekornych komplementów.
- Zamiast na drinka czy inny obiad zapraszasz mnie do katorżniczej pracy? Nie wiem, czym sobie zasłużyłam - wywróciła oczami, poprawiając znajdującą się pod szyją apaszkę. Pogoda nie rozpieszczała i zdecydowanie nie sprzyjała spacerom - ani po parku, ani po cmentarzu.
- Bo ja wiem? Prowadzimy jakiś grafik? Albo to konkurs? Kto najczęściej odwiedzi zmarłą siostrę? - nie była pewna, co próbowała osiągnąć; rozładować atmosferę czy może jednak ukryć własne zdenerwowanie? Faktem było bowiem, że nie odwiedzała Iv często. Właściwie robiła to rzadko, niemal sporadycznie. - Nie mam powodu. Sprawdzam teorię mówiącą, że spacery po świętej ziemi zbliżają człowieka do wyimaginowanego przyjaciela na górze - kpiła, szczerze licząc na to, że młodszy brat nie będzie miał jej tego za złe. Nie była ani specjalnie wierząca, ani bogobojna. I nie czuła się z tego powodu gorsza.
  Temat: Czego teraz słuchasz?
Charlotte Hughes

Odpowiedzi: 1829
Wyświetleń: 30655

PostForum: gry i zabawy   Wysłany: 2021-02-21, 20:19   Temat: Czego teraz słuchasz?
Hymn każdego fana High School Musical
  Temat: Kto do kogo pasuje?
Charlotte Hughes

Odpowiedzi: 8606
Wyświetleń: 164779

PostForum: gry i zabawy   Wysłany: 2021-02-21, 20:18   Temat: Kto do kogo pasuje?
Kiara
  Temat: Charlotte Hughes
Charlotte Hughes

Odpowiedzi: 35
Wyświetleń: 556

PostForum: kalendarze   Wysłany: 2021-02-21, 16:34   Temat: Charlotte Hughes
rozgrywka #31

z kim

Casper Hughes

Nie wystarczy umrzeć, aby się mnie pozbyć.
zakończona
  Temat: Charlotte Hughes
Charlotte Hughes

Odpowiedzi: 35
Wyświetleń: 556

PostForum: kalendarze   Wysłany: 2021-02-21, 16:06   Temat: Charlotte Hughes
rozgrywka #30

z kim

Saoirse Hughes

Romans ojca. Nowa siostra. Spróbujemy ją odnaleźć?
zakończona
  Temat: Cmentarz (West Seattle), kilka dni temu
Charlotte Hughes

Odpowiedzi: 5
Wyświetleń: 64

PostForum: retrospekcje   Wysłany: 2021-02-21, 16:00   Temat: Cmentarz (West Seattle), kilka dni temu
Charlotte starała się nie myśleć o przeszłości. Choć z psychologią miała wspólnego tyle, co nic, to jednak pojęcie wyparcia było jej doskonale znane. Tak było wygodniej. Mogła skupić się na otaczającej ją rzeczywistości, na sprawach bieżących i takich, które wymagały zajęcia się nimi w pierwszej kolejności. Opłakiwanie zmarłych musiało poczekać, nawet jeżeli w tamtym czasie straciła nie tylko siostrę. Iv była przyjaciółką, którą jak rodzinę traktowało się z powodu wyboru, a nie więzów krwi, choć i te niewątpliwie były w rodzinie Hughes niezwykle silne. Przynajmniej tak wydawało się blondynce dotychczas.
Spotkanie z Sao otworzyło jej oczy. Wierzyła, że ich rodzina była inna; silna, gotowa do tego, by trzymać się razem. Informacje pozyskane od młodszej siostry były szokiem, który skutecznie sprowadził Charlotte na ziemię. Zdrada ojca, dystans matki, świadomość, że Sao pewnymi kwestiami w pierwszej kolejności podzieliła się z Griffithem, nie zaś z rodzeństwem. To dawało do myślenia, zmuszając do refleksji związanej z tym, czy warto było się dla kogokolwiek starać. Ostatecznie bowiem i tak wiele rzeczy działo się tuż obok.
Była ciekawa, czy bracia mieli tak wiele tajemnic jak ona i Sao; czy ich sumienia były obciążone równie poważnymi przewinieniami i czy w chwilach kryzysowych to rodzeństwo naprawdę mogło na siebie jeszcze liczyć.
Pytania, pytania, jeszcze więcej pytań. Odpowiedzi nadal brak.
- Przepraszam. Nie chciałam Cię przestraszyć - zapewniła z ciepłym uśmiechem, widząc gwałtowną reakcję brata. Nie powinna była się tak zakradać, jednak stawianie bezgłośnych kroków było jej mocną stroną. Czasami zapominała, że skradała się niczym kot.
- Dobrze, że w ostatnim czasie miała chociaż Ciebie - zawyrokowała, wciskając zmarznięte dłonie do kieszeni jasnego płaszcza. Nie była pewna, jak często na tego typu odwiedziny pozwalali sobie pozostali członkowie rodziny, jednak miała podstawy ku temu, by podejrzewać, że zaniedbali je równie mocno co ona.
- Nie mam własnego ogródka - odparła bez skrupułów. Nie miała również chłopaka, mieszkania, a w dłuższej perspektywie także pracy. Nie zamierzała jednak wspomnieć o tym na głos. Zamiast tego skrzywiła się na myśl o zdradzie. Gdyby tylko Casper wiedział, że istniały dużo gorsze niż te dotyczące kwiatka.
- Wybacz, miałam niewiele czasu. W ramach rekompensaty postawię Ci kawę i kupię cały bukiet, żebyś nie był stratny. Może tak być? - zaproponowała, zerkając na brata.
  Temat: Kto do kogo pasuje?
Charlotte Hughes

Odpowiedzi: 8606
Wyświetleń: 164779

PostForum: gry i zabawy   Wysłany: 2021-02-21, 15:47   Temat: Kto do kogo pasuje?
Ackley
  Temat: Cmentarz (West Seattle), kilka dni temu
Charlotte Hughes

Odpowiedzi: 5
Wyświetleń: 64

PostForum: retrospekcje   Wysłany: 2021-02-21, 12:17   Temat: Cmentarz (West Seattle), kilka dni temu
Myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem.
Charlotte nigdy nie była typem kobiety religijnej. Jej relacja z tak zwanym Bogiem opierała się jedynie na tym, że nie próbowała za wszelką cenę wykluczyć dowodów jego istnienia. Nigdy jednak nie była też zwolenniczką teorii o tym, że ten wszechmocny byt jakkolwiek funkcjonował. Znajdowała się w środku, wykazując się neutralnym podejściem do wszelkiej maści wiary i jej braku.
Nie wykluczało to jednak jej dziwnego zamiłowania do przebywania w kościołach lub ich najbliższych okolicach (cmentarze również wchodziły w grę). Lubiła spędzać czas w grubych, zimnych murach, szczególnie kiedy te pozostawały opuszczone. Nie pojawiała się na nabożeństwach, jednak kiedy tuż po ich zakończeniu ludzie tłumnie opuszczali kościoły, ona chętnie przekraczała ich progi. Zajmując miejsce ukryte w cieniu, obserwowała liczne zdobienia i bogate wnętrza, szukając wyciszenia i odpowiedzi na dręczące ją pytania.
Przed kilkoma laty dręczyło ją kilka konkretnych; dlaczego Ivy zginęła? Czy Blake mógł temu zapobiec? Czy miała problemy, z którymi nie przyszła po pomoc? Czy całej tragedii mogli zwyczajnie uniknąć?
Z czasem zrozumiała, że gdybanie tego typu było pozbawione sensu. Marnowało energię, którą każda osoba z rodziny mogła spożytkować na to, by wrócić do normalności. Ta w końcu nadeszła, jednak echa przeszłości nie dawały o sobie zapomnieć.
Charlotte nie była duma, że zaniedbała grób siostry. Ostatni raz pojawiła się nad kamienną płyną jeszcze jesienią, dlatego to popołudnie w pełni poświęciła na prywatne sprawy - włącznie z tymi, których załatwienie wymagało wizyty na cmentarzu.
- Nie sądziłam, że są tutaj takie tłumy - rzuciła w kierunku brata, gdy przystanęła obok niego nad grobem siostry. Grobem, którego wygląd stopniowo rozmazywał się w jej pamięci, gdy nie widziała go od tak dawna. Powinna była przychodzić częściej, ale... nie umiała. Tak zwyczajnie, po ludzku, po prostu nie chciała.
Trzymaną w dłoni czerwoną różę położyła nieopodal płyty, zaraz potem zerkając na młodszego Hughes z zaciekawieniem; czyżby w kwiaciarni cierpieli na nadmiar kwiatków?
  Temat: #4
Charlotte Hughes

Odpowiedzi: 4
Wyświetleń: 31

PostForum: 133   Wysłany: 2021-02-21, 11:37   Temat: #4
Charlotte nie zamierzała kryć zaskoczenia związanego z zachowaniem Rhysa. Chociaż znali się od zaledwie kilku miesięcy, to jednak do tej pory wydawało się jej, że zdążyła oswoić się z męskimi przyzwyczajeniami oraz zachowaniami. Zdecydowanie nie zaliczyłaby do nich całonocnych eskapad do baru, z którego nie był w stanie wrócić o własnych siłach. Jednocześnie jednak nie czuła się jakkolwiek upoważniona do tego, by prawić mu morały, pozwalać sobie na karcące reprymendy i czegokolwiek mu zabraniać. Ostatnio przecież wcale nie była lepsza. Chęć oddania się chwilowemu zapomnieniu sprawiła, że pozwoliła, by jakiś przypadkowy facet po prostu ją upił i niemal wyprowadził z baru. Nie miała pojęcia, jak tragiczne w skutkach mogłoby być tamto wyjście, gdyby nie spotkanie w progu lokalu zaufanego znajomego. Blake uratował ją wtedy nie tyle od kolejnej głupoty, co od niebezpieczeństwa, którego siłę uświadomiła sobie dopiero po tym, jak wytrzeźwiała i przeanalizowała swoje głupie, podejmowane pod wpływem emocji decyzje.
Ona również milczała. Z wymienionych wcześniej wiadomości nie zrozumiała wiele, ale stan Rhysa skutecznie zniechęcał ją do tego, by ciągnąć go za język i siłą wyciągać z mężczyzny jakiekolwiek informacje. Pozwoliła, by został ze swoimi myślami sam. Jej głównym zadaniem na ten wieczór było bezpieczne eskortowanie go nie tylko do mieszkania, ale pewnie i prosto do łóżka.
- Nie wiem, co wy byście beze mnie zrobili - rzuciła markotnie, zsuwając z ramion płaszcz. Dotychczas nie brała pod uwagę siebie w roli psiej niańki, ale niewątpliwie wieczór spędzony na spacerze z tym włochatym kawalerem był miłym urozmaiceniem dla chwil, które spędzała przed telewizorem czy za zamkniętymi drzwiami swojej sypialni. - Nie wolisz się położyć? Możemy porozmawiać rano - zapewniła, ruszająco wydzielonego aneksu kuchennego, gdzie z lodówki wyjęła butelkę porządnie schłodzonej wody. Uzupełniwszy nią szklankę, podała szkło mężczyźnie.
- Nieźle zabalowałeś - skomentowała, wspierając się o krawędź kuchennej wyspy. Była ciekawa, o co dokładnie chodziło, jednak nie na tyle, by zmuszać go do dodatkowego wysiłku, jakim było myślenie. O ile jego jedynym problemem był zgubiony portfel, o tyle z plotkami była skłonna wytrzymać do rana.
  Temat: #6 - Got a secret(s), can you keep it?
Charlotte Hughes

Odpowiedzi: 3
Wyświetleń: 64

PostForum: 215   Wysłany: 2021-02-21, 11:23   Temat: #6 - Got a secret(s), can you keep it?
Mętlik.
To było jedyne słowo, jakiego Charlotte była w stanie użyć, by określić towarzyszący jej stan. Saoirse zrzuciła na nią prawdziwą bombę, której siła rażenia niemal zwaliła blondynkę z nóg. Wiedziała, że rodzina Hughes nie była święta; że mieli swoje tajemnice i trupy w szafie (w mniej lub bardziej dosłownym znaczeniu), jednak nigdy nie spodziewałaby się ze strony któregokolwiek członka familii nielojalności, której skutki odbijały się na pozostałych osobach z otoczenia.
Mogła jedynie domyślać się, jak ogromne brzemię spoczywało na barkach młodszej siostry, gdy musiała trzymać w tajemnicy brudne sekrety ojca; jak bolesnym policzkiem musiały być te informacje dla matki. Pozostali jeszcze inni, nieświadomi tego, jak wielkie dramaty rozgrywały się za zamkniętymi drzwiami domu, w którym spędzili całkiem szczęśliwe dzieciństwo.
- Co to za detektyw? Nie zdążył niczego ustalić? - zagaiła, mrużąc powieki. Nie była zachwycona perspektywą mieszania w rodzinne sprawy kogoś z zewnątrz. Gdyby tylko wiedziała, o co dokładnie chodziło, sama już dawno zajęłaby się poszukiwaniami tej dziewczyny - o ile faktycznie chciałaby ją znaleźć. To była bowiem zupełnie odrębna, niezwykle problematyczna i wielowątkowa kwestia. - Jak zareagowała? Rozmawiałaś z nią? - miała na myśli oczywiście matkę, która nigdy nie dała poznać po sobie, że działo się coś złego. Być może nie była tym przejęta, być może udawanie wzrokowego małżeństwa weszło jej w nawyk. Kolejne pytania pojawiały się w zawrotnym tempie, lecz pozostawały bez odpowiedzi, co niezwykle panną Hughes irytowało.
- Cholera, Sao, dlaczego z tym do mnie nie przyszłaś? Aż tak mi nie ufasz? - jęknęła żałośnie, mimowolnie wplatając w ton swojego głosu nutę pretensji. Gdyby powiedziała o wszystkim od razu, ostatnie tygodnie wyglądałyby zupełnie inaczej; cała rodzina mogłaby zostać skonfrontowana z prawdą, Lottie nie pokłóciłaby się z Blake'm, być może nocna akcja w Serenity nie miałaby miejsca.
To były jednak tylko gdybania; niewiele znaczące i bardzo luźne.
- Naprawdę chcesz ją odnaleźć? Co zamierzasz jej powiedzieć? - zagaiła, licząc na jakąkolwiek logiczną odpowiedź. Nie miała pojęcia, jak w ogóle mogłyby nawiązać kontakt z tamtą kobietą, kimkolwiek by ona nie była. O zacieśnianiu więzi i zdradzeniu jej prawdy chyba jeszcze nie mogło być mowy, choć i tego Charlotte nie brała za pewniak. Chciała wiedzieć, jaki plan miała młodsza siostra.
- Nie, nie myśl o tym, proszę. Gdyby ktoś go szukał, zgłosił zaginięcie, wiedziałabym o tym - może niekoniecznie, ale drobne kłamstwo wydawało się być dobrym sposobem na to, by uspokoić siostrę. - Zajęliśmy się tym. Wiem, że to trudne, ale musisz... zachowywać się normalnie - tak jak ty, Lottie? Złośliwy głos w jej głowie nie dawał spokoju. Faktycznie bowiem - od tamtego wieczoru zachowywała się tak, jak gdyby nic się nie wydarzyło; jak gdyby wcale nie pomagała w ukrywaniu zwłok i pozbywaniu się telefonu, który jak po sznurku mógł doprowadzić policję do Saoirse i całej reszty. Widywała się ze znajomymi, chodziła do pracy i próbowała naprawiać swój i tak zakończony dawno temu związek. Zachowywała się bezdusznie i zdecydowanie w sprzeczności z wyznawanymi wartościami, ale panika zaszkodziłaby nie tylko jej, ale przede wszystkim siostrze, którą pragnęła chronić.
- Może nie miał rodziny ani żadnych bliskich znajomych? - zasugerowała naiwnie, starając się podnieść blondynkę na duchu. Bezdusznie pragnęła wierzyć, że nikt nie przejął się zniknięciem tamtego chłopaka.
  Temat: Boksy I
Charlotte Hughes

Odpowiedzi: 10
Wyświetleń: 187

PostForum: The Crocodile   Wysłany: 2021-02-21, 11:06   Temat: Boksy I
Cień uśmiechu wciąż błąkał się w kącikach kobiecych warg. Nie sądziła, że ten wieczór mógłby przybrać tak nieoczekiwany obrót, ale jednocześnie nie żałowała spontanicznie podjętej decyzji o niesieniu pomocy nieznajomej, która nie umiała poradzić sobie z nachalnym pijaczkiem. Cieszyła się, że mogła pomóc, ale przede wszystkim dlatego, że nie musiała siedzieć w lokalu samotnie, nawet jeżeli taki był pierwotny plan i powód przyjścia do The Crocodile.
- W takim razie jestem zaszczycona - podsumowała treściwie, kiwając głową z uznaniem dla wyboru, jaki padł na ten konkretny kąt; skutecznie odgrodzony od reszty lokalu, ale jednocześnie dający widok na to, co działo się dookoła. Gdyby Charlotte była w pracy, prawdopodobnie na punkt obserwacyjny wybrałaby właśnie ten stolik.
- Tak? Więc czym zajmujesz się każdego dnia? - zagaiła z powagą i szczerym zainteresowaniem. Zadanie pytań i stawianie hipotez było jej chlebem powszednim, ale jednocześnie swego rodzaju unikiem przed falą pytań, które mogłyby paść w jej kierunku. Nie lubiła mówić o sobie. Po prawdzie była w tym naprawdę kiepska, toteż dużo chętniej stawała po drugiej stronie barykady i to bynajmniej nie z powodu zawodowego zboczenia.
Była typem cichej, raczej wycofanej osoby, która żyła we własnym świecie; marzeń o karierze malarki i świecie, w którym jej praca dla FBI nie byłaby czymś niezbędnym. Zamiast tego utknęła jednak w coraz bardziej znienawidzonym miejscu, próbując poskładać do kupy swoje dotychczasowe życie; życie, które z perspektywy ostatnich tygodni postrzegała jako podręcznikowy przykład porażki.
- Cóż, coś o tym wiem - mruknęła pod nosem, bardziej do siebie niż do siedzącej nieopodal blondynki. Mimo ogromnej rodziny, zaufanych przyjaciół i pozornie zwyczajnego życia, wciąż czuła pustkę, której nie potrafiła wypełnić. - Stało się coś złego? - dodała po krótkiej pauzie, unosząc brew i wpatrując się w twarz Vicky. Patrzyła na nią wystarczająco długo, by ta zyskała pewność, że rozmowa miała pozostać poufna, ale niewątpliwie mogła być szczera.
 
Strona 1 z 16
Skocz do:  

you're my person
Postać z największą liczbą punktów fabularnych, styczeń - 669 punktów
Beztroska dwudziestopięciolatka, pochodząca z małego miasteczka. Romantyczka, szukająca księcia z bajki. Interesuje się modą i życiem w wielkim mieście. Ciężko pracuje, aby pomagać finansowo rodzinie. Dobry materiał na żonę, ale lepiej nie wpuszczać jej za kółko. Marny z niej kierowca.
Postać z największą liczbą punktów fabularnych, styczeń - 497 punktów
Osiemnastoletni kawaler, pochodzący ze wsi. Lubieżny ateista o brązowych oczach i skłonności do kłamstwa. Nie przepada za ciężką pracą i słabymi tekstami na podryw. Chętnie randkuje i być może złamie jeszcze niejedno męskie serce.